Raiph Shallis
KIM NAPRAWDĘ JEST JEZUS CHRYSTUS?
Grupa studentów jednej z uczelni francuskich zadała mi w 1979 roku następujące pytanie:
»Kim dla Pana jest Jezus Chrystus?« Książka ta zawiera odpowiedź na to pytanie.
Raiph Shallis
Prades-sur-Lussan
1982
KIM JEST NAPRAWDĘ JEZUS?
Cały rok nie wystarczyłby na udzielenie odpowiedzi na to pytanie — tyle jest do powiedzenia na temat tej niezwykłej postaci. Co więcej, musiałbym przeżyć z moim rozmówcą wszystko to, czego nauczyło mnie o Jezusie Chrystusie moje osobiste doświadczenie. Musielibyśmy ra¬zem zgłębić całą treść Biblii — tej wspaniałej księgi, która o Nim mówi. Tylko to jedyne, niewyczerpane źródło in¬formacji na Jego temat mogłoby przekazać wielkość mo¬jego odkrycia i znaczenie Jezusa Chrystusa dla przyszłości świata.
Kim więc jest dla mnie Jezus Chrystus?
Powiem po prostu, ze przerasta to wszelkie wasze wy¬obrażenia. Co uważacie za najwspanialsze na tej ziemi? Wiedzę, sztukę, odkrycia naukowe, miłość młodej dziew¬czyny, czy może narodziny dziecka? To Jezus Chrystus jest Stwórcą tego wszystkiego. Biblia mówi nam, że Bóg stworzył wszystko przez Tego, którego nazywa swoim Sy¬nem, a którego my nazywamy Jezusem Chrystusem. Cu¬downy świat, który nas otacza, jest pełen Jego śladów. Jezus jest nieskończenie bardziej mądry, potężny i piękny niż to, co uczynił, niż to, co nas ciekawi i porywa. Jeśli zadawalamy się tylko »używaniem rzeczy«, nie chcąc poz¬nać ich Stwórcy, w rzeczywistości nic nie posiadamy. Przyjdzie bowiem dzień, w którym nie będziemy już mie¬li zmysłów, pozwalających nam podziwiać piękno świa¬ta, tak jak możemy to czynić teraz. Możność ta jest nam dana przede wszystkim po to, abyśmy mogli odnaleźć Bo-
ga poprzez Jego dzieła i odkryć rzeczywistość duchową.
Poznając Tego, który »wymyślił« miłość, komórkę bio¬logiczną, atom, foton, mgławice, galaktyki… odkrywa¬my samą rzeczywistość. Nie można jej odkryć przez formuły naukowe czy religijne, ani też przez uczucia lub emocje. Nie możemy odnaleźć tego nieskończenie wiel¬kiego Boga, jeśli On sam się nam nie objawi — każdemu w dostępny dla niego sposób. Jesteśmy tylko ludźmi, czy więc możemy mieć nadzieję, że poznamy Tego, który jest większy niż wszechświat i bardziej nieuchwytny niż naj¬mniejsza cząstka atomu? Jeśli jednak ten Bóg może przema¬wiać językiem zrozumiałym dla człowieka, jeśli może objawić się w ludzkiej osobowości, to wówczas — tak — nasze spotkanie z Nim jest możliwe!
Ja właśnie Go spotkałem! Byłem wówczas młodym mężczyzną. Spotkanie to przekształciło moje życie J całkowicie zmieniło mój sposób myślenia. Dzisiaj, pięć¬dziesiąt lat później, zapewniam was ze wszystkich sił, żt życie z Jezusem jest z dnia na dzień wspanialsze.
l
JEZUS CHRYSTUS JEST POSTACIĄ HISTORYCZNĄ
Ca ludzie, którzy nauczają, że Jezus Chrystus nigdy
nie istniał. Ale co za niedorzeczność! Nawet rzymscy autorzy świeccy — Tacyt, Pliniusz i wielu innych — uznają za pewny fakt istnienia twórcy chrześcijaństwa. Pod koniec pierwszego wieku, cały świat — to znaczy na¬rody znane Grekom i Rzymianom — słyszał o Tym, któ¬rego nazywano »Ch,ristos« lub »Chrestos« /wymawiano to imię na dwa sposoby/, a którego uczniowie nazywani byli z ironią »chrześcijanami«. Prześladowania, którym byli oni poddawani przez władze cywilne, przyczyniały się tylko do rozszerzania się niezwykłego wpływu pokor¬nego cieśli z Nazaretu.
Historyczność osoby Jezusa Chrystusa jest, na szczęście, potwierdzona w sposób niezbity przez dowody bardziej wiarygodne niż świadectwa autorów pogańskich. Posia¬damy cztery, powstałe niezależnie od siebie biografie Chrystusa, z których dwie napisane są przez Jego przyja¬ciół towarzyszących Mu podczas całej Jego publicznej działalności. Dwie pozostałe są także oparte na relacjach naocznych świadków. Mamy zatem cztery dokumenty stanowiące jedną całość, każdy z nich jest jednak niepow¬tarzalny. Można w nich dostrzec, że osobowości ich au¬torów były bardzo różne. Jest nawet kilka drobnych roz¬bieżności między tymi czterema relacjami, ale rozbieżności te, zamiast je podważać, są potwierdzeniem ich prawdzi-
wości. Oczywiste jest, że kiedy dwaj lub trzej świadko wie opowiadają o tym samym zdarzeniu, zawsze mam^ do czynienia z pewnymi drobnymi nieścisłościami. Gd;
natomiast ich relacje są zgodne w najdrobniejszych szcze gółach, zaczynamy podejrzewać jakieś fałszerstwo. Tal więc Bóg pozwolił, by w czterech relacjach, jak we wszyst kich autentycznych świadectwach, znalazło się kilka nie znacznych rozbieżności, które jednak stają się nieważne gdy tylko przyjrzymy się im z bliska. Biografie Jezusa maj;
wszelkie cechy świadectw zgodnych z prawdą.
Oprócz tych czterech dokumentów znanych pod nazw;
»EwangeIii« istnieją dwadzieścia trzy pisma pochodząc z tej samej epoki, które, wraz z Ewangeliami, składają si< na »Nowy Testament«. Zbiór ten zawiera świadectw;
dziewięciu osób — to bardzo wiele! — z których sześ< znało Jezusa osobiście. Co najmniej trzech spośród auto rów Nowego Testamentu — Piotr, Mateusz i Jan — prze bywało w bliskości Jezusa przez ponad trzy lata, słuchają Jego nauk i oglądając Jego potężne dzieła. Byli oni te:
obecni w Jerozolimie przy ukrzyżowaniu Chrystusa. Wi dzieli Go i rozmawiali z Nim nawet po Jego zmartwych wstaniu. Inni to Jakub i Juda — dwaj młodsi bracia Jezusa którzy wzrastali z Nim pod jednym dachem. Jest równie młody człowiek imieniem Marek, który podążał za Jezu sem do ogrodu Getsemane1 i którego dom rodzinny sta się później schronieniem dla chrześcijan2. Marek pozosta wał w ścisłym kontakcie z Bamabą, potem także z Pio trem, który dostarczył mu materiałów do napisani Ewangelii.
Trzej autorzy nie znający Jezusa byli Mu jedna] współcześni, pisali więc o Nim z pełną znajomości
faktów:
— Łukasz zapewnia nas, że wszystkie fakty dotyczące osoby Jezusa skonfrontował z relacjami naocznych świadków3. On też, w »Dziejach Apostolskich^ opowiada z wyjątkową wiernością o początkach chrześcijaństwa.
— Paweł, pozostający w bliskich stosunkach z Łu¬kaszem, przebywał też w bliskości pierwszych uczniów Jezusa4. Udał się nawet do Jerozolimy, by zasięgnąć rady Piotra i Jakuba, młodszego brata Jezusa5.
— Pozostaje jeszcze nieznany autor wspaniałego »Li-stu do Hebrajczyków«, wykazujący niezwykle głęboką znajomość nauki Jezusa. /Niektórzy uważają, że list ten został napisany przez Pawła, chociaż Jego styl różni się od stylu wszystkich listów, których jest on autorem/.
Wszystkie księgi Nowego Testamentu powstały w pierwszym wieku naszej ery. Większość z nich została zre¬dagowana w dwadzieścia do czterdziestu lat po śmierci Jezusa Chrystusa. Nie istnieje zresztą żaden dokument z tamtej epoki, który podawałby w wątpliwość wiarygod¬ność zawartych w nich świadectw. Pierwsze trzy Ewan¬gelie zostały spisane przed siedemdziesiątym rokiem na¬szej ery. Jest to najzupełniej pewne, w przeciwnym razie bowiem ich autorzy nie omieszkaliby wspomnieć o zbu¬rzeniu Jerozolimy, które miało miejsce w tym właśnie roku.
Czwarta, ostatnia Ewangelia została zredagowana przez Jana, najbliższego przyjaciela Jezusa. Na początku dru¬giego wieku była ona już powszechnienie znana. Jej zapi¬sany na papirusie fragment, pochodzący zdaniem eksper¬tów z roku 110 lub 120 /dodajmy, że śmierć jej autora miała miejsce około roku 100/, został znaleziony w pias¬kach południowego Egiptu. Jest więc oczywiste, że pierw-
szy manuskrypt został napisany o wiele wcześniej.
Istnieje więc prawdziwe, wywołujące wielkie wrażeni świadectwo zredagowane przez ludzi wywodzących się pokolenia Jezusa. Apostoł Paweł zapewnia nas w swyi » Liście do Koryntian«, powstałym dwadzieścia cztery l;
ta po śmierci Jezusa, że żyło wtedy blisko pięćset osó1 które widziały Jezusa zmartwychwstałego6, nie licząc ócz' wiście nieprzebranych tłumów, które słyszały Jego słi wa podczas Jego życia na ziemi.
Posiadamy więc jak najbardziej wiarygodne dowody i istnienie Jezusa Chrystusa jako postaci historycznej. Jej biografia potwierdzona jest w sposób bezdyskusyjny,
Zastanawiacie się może, skąd mamy pewność, że te sty Nowego Testamentu, które dziś mamy w ręku/ są wi< nymi kopiami oryginału. Odpowiadam na to, że moi my mieć zdecydowanie większą pewność autentyczne! tych tekstów, niż dzieł wszystkich autorów starożytny< Istnieje ponad pięć tysięcy dawnych manuskryptów Is wego Testamentu, z których wiele jest kompletny( Większość z nich pochodzi z początków naszej ery. J za to na całym świecie tylko dziewięć czy dziesięć mam kryptów pism Juliusza Cezara, z których najstarsze po stały dziewięćdziesiąt lat po jego śmierci. Nikt jednak i myśli o podaniu w wątpliwość historyczności osoby Ji usza Cezara, lub pism które nam pozostawił. Dlaczs więc nie chcemy uznać autentyczności pism Nowego ' stamentu? Pomyśleć tylko, że są tacy, którzy mówią Jezus Chrystus nigdy nie istniał! Taka postawa jest i wodem pożałowania godnej nieznajomości faktów, a ciasnoty umysłu. A przecież są nawet naukowcy chcący przyjąć tej oczywistej prawdy.
Równie zdumiewające jest zamykanie oczu na nie¬zwykłość ksiąg Nowego Testamentu. Chcemy wierzyć w historyczność Sokratesa czy Aleksandra Wielkiego, odrzucając jednocześnie o wiele pewniejsze dowody ist¬nienia Jezusa Chrystusa. Przyznajmy, że trudno zrozumieć taką postawę.
Oto dlaczego Pismo Święte jest tak niezwykle i cenne:
nie zawiera ono mętnego i niepewnego posiania pochodzącego z jakiejś bliżej nieokreślonej rzeczywistoś¬ci. Nie jest to jakaś domniemana idea, której nie mogli¬byśmy sprawdzić. Nie chodzi też o tradycję ustną, lub jakąś plotkę. Jest to słowo napisane jasnym i precyzyjnym językiem. I jak każde słowo pisane, nie ulega zmianom.
Zwierzętom, ptakom, owadom, dał Bóg instynkt, któ¬ry pozwala im przetrwać. Człowieka natomiast obdarzył rozumen, a także zdolnością mówienia: człowiek z łatwością może posługiwać się językiem, posiadającym jasną strukturę oraz bogate i bardzo precyzyjne słowni¬ctwo. Dlatego człowiek nie może zadowolić się wiarą opartą na instynkcie, czy uczuciach. Stwórca zna naszą potrzebę poznania Jego samego, przy czym chodzi o poznanie rozumowe, moralne i estetyczne. Tylko On może dać nam to poznanie, każdemu w bardzo osobisty sposób. Człowiek jest przecież o wiele doskonalszy od zwierząt:
aby mógł znaleźć swoją prawdziwą drogę, potrzeba mu czegoś innego niż instynktu. Kierując się tylko instynk¬tem, popada nieuchronnie w zezwierzęcenie.
Dlatego więc Stwórca darował nam słowo pewne, spo¬iste, dobrze przemyślane, zdolne nas przekonać o swojej prawdziwości. Słowo to musiało zostać spisane po to właś¬nie, by nie uległo zniekształceniu ani zagubieniu. Poprzez
zawarte w tej księdze ludzkie słowa poznajemy myśl są mego Boga, słyszymy Jego głos, głos mądrości, która prze nika do głębi nasze serca.
Tak więc nie musimy szukać dowodów na historycz ność Jezusa Chrystusa ani w niepewnej tradycji ustnej, ar w subiektywnych, nie dających się skontrolować ani prze kazać odczuciach mistycznych. Podstawy tych dowodów są rzetelne, wiarygodne i sprawdzalne.
1. Mar. 14,51
2. Dz. Ap- 12,12
3. Luk. 1,1-4
4. W szczególności Bamaba i Sylas
5. Gal. 1,18-18; 2,1-2
6. l Kor. 15,6. Warto przeczytać caty rozdział — to wspaniała lektura.
JEZUS CHRYSTUS JEST PRAWDZIWYM CZŁOWIEKIEM
/^•ztery Ewangelie są nie tylko nie podlegającymi dyskusji
dowodami historyczności Jezusa Chrystusa. Ukazują nam one także portret prawdziwego człowieka, nie zaś ja¬kiejś postaci mitologicznej, urojonej, czy pochodzącej z przestrzeni międzyplanetarnej.
Niestety, obraz Jezusa przekazywany poprzez wieki przez religię nie był obrazem Jezusa wcielonego. Malowa¬ny z aureolą /wytwór dawnej duchowości mistycznej/, lub przedstawiany jako niemowlę mówiące językiem do¬rosłych, wydawał się On tak uduchowiony, że aż nieludzki — zupełnie niepodobny do przeciętnego człowieka.
Pisma Nowego Testamentu przedstawiają Go natomiast jako mającego pełny udział w naszym ciele i krwi. Pod¬czas pierwszych trzydziestu lat życia, Jezus nie dokonał ni¬czego nadzwyczajnego. Odróżniało Go jednak od innych to, że nikt nie mógł znaleźć skazy w Jego charakterze. W wieku dwunastu lat posiadał na pewno wyjątkową wiedzę o Bogu i znajomość żydowskich pism Starego Testamen¬tu. Ale nikt z współczesnych nie podawał w wątpliwość Jego człowieczeństwa: ani dzieci, z którymi się bawił na ulicach rodzinnego miasteczka Nazaret, ani sąsiedzi, któ¬rzy widywali Go często przez większą część Jego życia. Ci ostatni obserwowali jak rozwijał się, dojrzewał, a następnie zarabiał na życie, pracując jako cieśla. Nikt z nich nigdy nie podejrzewał, że Jezus był kimś więcej niż
młodym chłopcem, a potem mężczyzną jak wszyscy im tak bardzo był ludzki w swym zachowaniu. Z pewnoś< tym właśnie można wytłumaczyć ich zazdrość, gdy Jeż osiągnąwszy dojrzały wiek, objawił niespodziewanie si nadprzyrodzoną moc i mądrość.
Nawet po przełomie duchowym, który zmienił Jego 2 cię, i gdy z cieśli stał się prorokiem Bożym, pozos głęboko ludzki. Tak jak Jego uczniowie, tak jak wszys ludzie, wiedział, co to głód, pragnienie i zmęczenie. G był wyczerpany, zdarzyło Mu się nawet zasnąć w lo< podczas burzy. Płakał nad grobem swojego przyjaciel nad miastem, w którym miał zostać ukrzyżowany. B dzieci w ramiona. Był doświadczany we wszystkim, t jak my, lecz nie popełnił grzechu.
Słowa Jezusa, świadczące o Jego niezrównanej głębi c chowej, są jednocześnie pełne codziennych wyrażel zdumiewającej prostoty. Dzięki swej przenikliwości mo] one poruszyć sumienie każdego, gdyż Jezus znał sei człowieka. Jego język — to nie język anioła, lecz człow ka, który chce być rozumiany przez sobie podobnyc
A teraz, zadacie mi z pewnością takie oto pytanie
— Jeśli Jezus był naprawdę tylko człowiekiem, nie ;
nadczłowiekiem, to jak wytłumaczyć nadprzyrodzc moc, która pozwalała Mu czynić wiele cudów, nai wskrzeszać umarłych? Skąd miał tę moc?
Jezus sam odpowiada na to pytanie. Zapewnia nas, niczego nie czynił swoją własną mocą. Autorzy Ewan lii podają, że w chwili chrztu, a miał wówczas trzydzie lat, stało się coś niezwykłego: Duch Pański zstąpił na h go, a głos z nieba odezwał się: »Ten /to znaczy Jezus/ j Syn Mój umiłowany. Jego słuchajcie!« Od tego właś
dnia, Jezus zaczął działać z nadprzyrodzoną siłą, którą przypisywał działaniu Ducha Świętego.
Chciałbym w tym miejscu dodać, że Bóg pragnie, abyś¬my i my, w naszym życiu i pracy dla Niego, polegali na tej właśnie mocy pochodzącej od Ducha Świętego, a nie na naszych własnych siłach. Bez tego bowiem, nikt z nas nie będzie mógł naprawdę podobać się Bogu. Wiem dobrze, że to nie ja przekonam was o prawdziwości tego, co próbuję wam wyjaśnić. Może potrafiłbym was prze¬konać o słuszności jakiegoś twierdzenia geometrycznego, ale nie zdołam nakłonić was do uwierzenia w istnienie Bo¬ga, ani do przyjęcia prawdy o Jezusie Chrystusie. Jak ża¬den inny człowiek, tak i ja nie mogę objawić wam tajem¬nicy Królestwa Bożego, nawet gdybym posługiwał się naj¬lepszymi argumentami na świecie. Tylko sam Bóg może to uczynić. Jeśli On was nie oświeci, jeśli nie objawi się waszym sercom, nie będziecie mogli Go znaleźć, a moje słowa na nic się nie zdadzą! A jednak, proszę Boga z całego serca, żeby zechciał do was przemówić. Na pewno to uczy¬ni, jeżeli rzeczywiście będziecie chcieli Go słuchać! By poznać Jego myśl, trzeba pójść za Jego głosem, a nade wszystko trzeba zadać sobie trud zgłębienia natchnionych pism Nowego Testamentu, które nam powierzył.
15
JEZUS CHRYSTUS JEST CZŁOWIEKIEM DOSKONAŁYM
Tak już wspomniałem, Jezus był prwadziwym człow – kiem, a nie jakąś zjawą, czy postacią zmyśloną. Był ( człowiekiem najprawdziwszym, najbardziej autenty< nym, człowiekiem idealnym. Kiedy czytamy życiory wielkich ludzi — zwycięzców, mężów stanu, królów, c też uczonych, poetów, lub przywódców religijnych zawsze znajdujemy w ich charakterach wady, czasem i wet straszliwe. Sokrates, na przykład, pouczał kobietę li kich obyczajów, jak może lepiej wykonywać swój » wód«. Przyczyną śmierci Aleksandra Wielkiego b' rozwiązłe życie. A jakże często przywódcy religijni okr nie prześladowali tych, którzy odstępowali od ich nai Jedynym człowiekiem bez skazy był Jezus z Nazaret
Jezus nie był jednak jak często nam się wydaje cich i łagodnym Jezuskiem pozbawionym temperamentu, i też człowiekiem nie mającym własnej osobowości. Pi ciwnie, był On człowiekiem najbardziej męskim i naj ważniejszym ze wszystkich ludzi. Od najmłodszych dzięki proroctwom starotestamentowym, rozumiał, tylko że jest Mesjaszem, lecz także że będzie skazany śmierć i poddany najokrutniejszym torturom. Pogodzi z taką śmiercią, nie widział bowiem innej możliwości zi zania grzechów ludzkości. Przez całe życie podążał Or swemu krzyżowi, nie tracąc z oczu ani na chwilę celu, ] ry sobie postawił. Jedyny moment, w którym odwaga
by Go opuściła, to chwila tuż przed zdradą i wydaniem Go w ręce władz. Wtedy to gdy w ogrodzie Getsemane modlił się do Ojca, żeby — jeśli to możliwe — znalazł in¬ne wyjście z sytuacji. Jego pot podobny był do kropli krwi spływających na ziemię. — Ojcze, oddal ode Mnie ten kie¬lich — wołał. — A jednak nie l Przyjmę go, gdyż taka jest Twoja wola!
Jezus nie »stchórzył«. Zaraz potem wyszedł na spotka-i nie tym, którzy Go ścigali. Śmiało podążał ku swemu męczeństwu. Nie uciekał ani się nie opierał, gdy Jego wro¬gowie, namówieni przez zdrajcę Judasza, pojmali Go, a następnie dręczyli przez całą noc. Nazajutrz rano, został osądzony przez władze religijne i cywilne, potem zaś, ob¬sypany najokropniejszymi obelgami, został przybity do drzewa. Opuścił ten świat opluty i lżony wyzwiskami. Je¬zus wiedział od najmłodszych lat, co Go czeka, ale mimo to, nigdy nie spoglądał wstecz, ani nie zamierzał rezyg¬nować z wypełnienia swego posłannictwa. Był to najod¬ważniejszy i najbardziej nieskazitelny człowiek jaki się kie¬dykolwiek narodził.
Jezus był równie nieustępliwy, jak o odważny w swoim przywiązaniu do prawości i sprawiedliwości. Nie znajdu¬jemy nic, zupełnie nic nieprawego w Jego charakterze. De¬maskował obłudę bogaczy i przywódców religijnych, uparcie przestrzegał wierności prawdzie. Był On równo¬cześnie pełen współczucia i serdeczności dla dzieci, słabych, ubogich i ułomnych. Pomagał tym, którzy uważani byli za nieczystych, robił wszystko, by przyjść z pomocą naj¬bardziej potrzebującym.
Był to człowiek prawdziwy i doskonały, w którym od¬naleźć możemy pełnię człowieczeństwa. Gdyby wszyscy
ludzie byli tacy jak Jezus, ziemia szybko stałaby się r, jem, królestwem niewyobrażalnego piękna i powszechn radości.
Jezus posiadał też duchową moc, która potrafiła zap. nować nad każdą chorobą, a nawet nad śmiercią. Rodź ludzki zawsze był nękany przez zło, przejawiające się niegodziwości człowieka, w cierpieniu i w śmierci. Jezi przez całe życie pokazywał swoją wyższość nad tymi trz ma klęskami. Był On człowiekiem tak doskonałym, że n tylko pozostawał niesplamiony złem, lecz także uzdrawic przemieniał sumienia ludzkie, a nawet wzbudzał z mai wych. Jezus był prawdziwym, idealnym człowiekiem, jakim Bóg myślał przed założeniem świata.
Czy wiecie dlaczego wszystkie filozofie, z wyjątkie tych, które opierają się na Biblii, skazane są na niepow dzenie? Otóż jest tak dlatego, że każdy z owych kieru ków filozoficznych — czy to będzie humanizm, egzyster jałizm, czy panteizm — usiłuje zajmować się aktualny stanem człowieka. Wszystkie one jednak popełniają po stawowy błąd, polegający na braniu za punkt odniesi nią człowieka, takiego jakim on jest obecnie. Istota ułoi na, nieszczęśliwa, jakże niedoskonała, a przede wszy;
kim nie znjąca Stwórcy — oto jaki obraz człowie;
proponują nam filozofowie niebiblijni. Ten właśnie obr stanowi podstawę tez formułowanych przez ich repreze kantów, i rozumowań, które przeprowadzają. Chc wytłumaczyć sens życia ludzkiego i zrozumieć jego zr czenie, odrzucają oni jednak biblijną koncepcję człowie stworzonego na obraz Stwórcy. Natomiast twierdzą up< cię, że człowiek uczyniony jest »na obraz zwierzęcia<
Biblia natomiast obiera za punkt odniesienia człowie¬ka takiego, jakim powinien być, jakim został stworzony na początku, a więc człowieka uczynionego »na obraz i podobieństwo Boże«. Narody zapomniały już o tym obra¬zie, który jakże bardzo został zniszczony przez grzech. Tak więc straciły one jedyny, prawdziwy punkt odniesienia. A my, gdzież możemy go odnaleźć, jeśli nie w osobie Je¬zusa z Nazaretu?
Dla filozofów Bóg jest zazwyczaj tylko znakiem zapy¬tania, symbolem bez definicji, albo po prostu niczym. Ta¬kie stanowisko uniemożliwia im odnalezienie uzasad¬nienia swego bytu jako istot stworzonych przez Boga. Wolą oni nie zastanawiać się czy Bóg istnieje, czy też nie. Najczęściej nie chcą nawet uznać możliwości istnienia Stwórcy. Mogą więc tylko spekulować, nie mogą zaś ni¬kogo o niczym zapewniać. Niedowiarstwo przeszkadza im w poszukiwaniu prawdy. Ich poznanie kończy się na po¬ziomie materii, która stanowi dla nich jedyny możliwy świat.
Oto, do czego dochodzą filozofowie: najbardziej rozwiniętą formą materii na naszej planecie jest człowiek! Twierdząc w ten sposób, stają się sami dla siebie apogeum wszelkiej egzystencji materialnej. Uważają się za najinte¬ligentniejsze istoty, dlatego też tworząc jakiś system filo¬zoficzny, obierają siebie samych za punkt odniesienia. W ten sposób niedoskonały człowiek zajmuje centralne miejs¬ce w tego rodzaju systemach filozoficznych.
Filozof stwierdza więc najpierw, że człowiek istnieje. Następnie bada związane z nim zjawiska. Zastanawia się nad jego problemami egzystencjalnymi i moralnymi. »0to człowiek! Oto wzór! Oto jedyna formuła pozwalająca nam
wytłumaczyć nasz wszechświat!«
Apostoł Paweł mówi nie bez racji: »Czyż Bóg nie obróć w głupstwo mądrości świata tego?« Czy można się wi< dziwić, że to właśnie filozofowie tak często przyznają s do swej niewiedzy? Filozofia mająca takie podstawy n czego przecież nie tłumaczy. Pozostawia nas bez odpowi dzi na najtrudniejsze pytanie: jak można zmienić człowiek.
Jeżeli natomiast naszym punktem odniesienia będz osoba Jezusa Chrystusa, jeżeli rozpoznamy w Nim idea nego, a zarazem normalnego, wzorcowego człowieka, n, sza optyka zostanie całkowicie zmieniona. Budując nas;
filozofię na takim fundamencie, stworzymy sobie wsp niałą, pasjonującą i dodającą nam sił do życia idi człowieczeństwa. W Chrystusie rozpoznajemy człowiel uczynionego »na obraz i podobieństwo Boże«. Dostarc;
nam On dowodów na to, że człowiek nie jest niewytł maczalnym »przypadkiem« w rozwoju wszechświata, le niepowtarzalnym stworzeniem, którego czeka życie trudnej do wyobrażenia wspaniałości, bądź też los straszl i pełen cierpień.
Źródła historyczne, jakimi są cztery Ewangeli pozwalają nam poznać charakter Jezusa z Nazaretu. J( oczywiste, że Ten, od którego pochodzi Jezus, nie mo być mniej doskonały ani mniej cudowny. Rzeka nie się;
wyżej niż jej źródło. Źródłem wszystkiego, co żyje, je;
koniec końców. Bóg. Oznacza to, że »źródło«, z które;
pochodzi Chrystus, nie może być gorsze od Niego. In czej mówiąc, natura Stwórcy nie może być mniej dosk nała od natury Chrystusa. Poprzez ludzką osobę Jezu dostrzegamy Boga, z którym, czy tego chcemy czy r chcemy, wszyscy mamy do czynienia.
Biblia mówi, że Jezus Chrystus jest »obrazem Boga niewidzialnego^2. W Jego osobie widzimy więc wzór człowieka normalnego, będącego jednocześnie obrazem Tego, przez którego został poczęty. Istnienie Jezusa do¬wodzi, że prawdziwy człowiek jest stworzony przez Bo¬ga, człowiek idealny, nigdy nie był wytworem wyobraź¬ni. Przyjmując tę prawdę, jakże cenną i krzepiącą, będącą zarazem niezbędnym fundamentem naszej filozofii, jesteś¬my wreszcie w stanie wznieść trwałą, budowlę duchową.
W ten sposób możemy nie tylko zrozumieć sens istnie¬nia człowieka na ziemi, lecz także odkryć — poprzez obraz czy »portret«, którym jest Jezus Chrystus — oblicze nie¬widzialnego Stwórcy, którego poznanie wymyka się wszystkim ludzkim filozofiom, nie uznającym historycz-ności Jezusa Chrystusa. Ja sam jestem przekonany o ist¬nieniu Boga realnego i nieskończenie dobrego właśnie dzięki Jezusowi Chrystusowi.
To prawda, za jest jeszcze mnóstwo innych przyczyn, dla których wierzę w Boga. Ale one tylko potwierdzają moją wiarę, nie są zaś jej źródłem. Wierzę w Boga dzięki Jezusowi! To Jezus daje mi niezachwianą podstawę nie¬zawodnej filozofii, która potrafi przezwyciężyć grozę śmierci.
1. l Kor. 1,20
2. Koi. 1,15
JEZUS CHRYSTUS JEST BOGIEM
„Dojdźmy jednak dalej! Uważna lektura czterech Ewai gelii nieuchronnie prowadzi nas do wniosku, że Jezi był nie tylko prawdziwym człowiekiem, lecz był także B» giem, albo inaczej, że jest Bogiem.
Czy to was szokuje? Ci, którzy osobiście nie pozm Stwórcy, Boga objawiającego się na kartach Biblii, i pewno uważają to stwierdzenie za niedorzeczne li gorszące. A przecież, czy może istnieć inna nadzieja d ludzkości? Jeśli Jezus byłby tylko idealnym człowiekier który żył i zmarł śmiercią męczeńską dwa tysiące lat t mu, jakie miałby dziś dla nas znaczenie? Tak, oczywi cię, jest On wzorem do naśladowania! Każdy z nas we wany jest — tak jak On — do czynienia dobra i wiem go przestrzegania sprawiedliwości, czasem, jeśli trzeba, do męczeństwa. To jednak jeszcze za mało, by wszystk problemy ludzkości mogły zostać rozwiązane. Po ukrz żowaniu Jezusa świat wcale nie stał się lepszy. Możen mieć jednak pewność, że życie wielu zostało przemieni ne pod wpływem działania Jego Ducha. Mimo to świ się nie zmienił. Narody, jakże często wraz ze swymi prz wódcami, są jak dawniej zdeprawowane. Ludzie są źl niegodziwi. Rozbite małżeństwa, młodociani przestępc niesprawiedliwość, prześladowania, wszystko to istnit i istniało zwasze.
Ludzkość potrzebuje czegoś więcej niż wzoru do nas] dowania, gdyż ów wzór nie cieszy się popularnością większości ludzi; dla tych zaś, którzy chcą Go naślad
wać, jest On zbyt niedościgły. Żaden człowiek, nawet spośród tych największych, nie może być porównany z Jezusem Chrystusem. Jeśli Jezus nie mógłby nic więcej dla nas zrobić oprócz zaproponowania nam ideału, bylibyś¬my zgubieni, gdyż Jego doskonałość uwydatnia jedynie naszą marność. Przyznać musimy, że Jego czystość mo¬ralna i sprawiedliwość potępiają nas.
Dlatego też Zbawiciel ludzi, który był jak najbardziej prawdziwym człowiekiem, musiał być równocześnie kimś więcej.
Jak wytłumaczyć fakt, że Chrystus narodził się z nie¬wiasty, tak jak wszyscy ludzie? Biblia mówi nam, że Jego matka, Maria, była zwyczajną, potrzebującą tak jak wszyscy zbawienia. Wyznaje to ona w swojej modlitwie1. Inaczej mówiąc, Maria nie była bez grzechu, jak to często się podkreśla. Gdyby nie była ona kobietą taką jak wszyst¬kie inne, Jezus nie mógłby być prawdziwym człowiekiem. Według relacji ewangelicznych, Maria nie rozpoznała po¬wołania swego Syna, ani nie zaakceptowała misji, którą On miał spełnić w ciągu trzech lat. Wraz z pozostałymi członkami rodziny próbowała Go nawet odwieść od ce¬lu, ku któremu zdążał2. Dopiero w chwili ukrzyżowania Jezusa zrozumiała całą prawdę i przyłączyła się do wspól¬noty Jego uczniów3.
A jednak ta właśnie kobieta była matką człowieka, w którego osobie nie znajdujemy zła ani słabości. Jak wytłumaszyć ten paradoks? Gdyby Jezus rzeczywiście był tylko człowiekiem, byłby takim samym grzesznikiem jak wszyscy ludzie. Skąd więc pochodził?
Już najwcześniejsze proroctwo biblijne, datujące się z samego początku dziejów świata, zapoznaje nas z całą
prawdą o Jezusie Chrystusie. Powiedziane jest w nim prz de wszystkim, że Zbawiciel świata. Ten, który zdepc głowę wężowi, narodzi się z dziewicy*. Jest On nazwał »potomkiem niewiasty«, podczas gdy hebrajskie słov »potomek« / dosłownie: »nasienie« /, nie może być nc malnie użyte w stosunku do kobiety, gdyż nasienie p chodzi od mężczyzny. Wyrażenie »nasienie kobiety« j« więc nonsensowne. W tekście, o którym mowa. Bóg prz powiada jednak, że to właśnie »nasienie niewiast zwycięży szatana. Inaczey mówiąc. Zbawiciel narodzi;
z samej niewiasty, bez udziału męża. Cóż innego to c nacza, jeśli nie fakt, że Maria panna została powołana i wydania na świat Dziecięcia, które przyniesie zbawiei ludzkości? A któż może być Ojcem tego Dziecięcia, je nie sam Bóg?
W tym właśnie proroctwie Bóg objawia nam dwie pc stawowe prawdy. Po pierwsze, zapewnia nas — jak to j wspomnieliśmy — że Dziecię zdepcze głowę wężów położy kres działaniu wielkiego przeciwnika boga, kto zatruwa naszą egzystencję i sieje spustoszenie na świec który Bóg stworzył dla swojej chwały i naszej radości.'. drugie. Bóg mówi nam, że w swej walce z diabłem Dzie' zostanie zranione i przeleje swoją krew5. Tak więc śmi< Zbawiciela została przepowiedziana już na począt dziejów świata.
Paradoks śmierci i zwycięstwa Zbawiciela ludzkości s wia nas przed dylematem nie do rozwiązania z logic2 go punktu widzenia. Jak mógł On położyć kres dział ności diabła, skoro, w walce z nim, sam został zgładź ny? Odpowiedź jest jednak prosta. Zbawiciel umarł, 1< także powstał z martwych. Czy dostrzegacie, że to n
starsze proroctwo jest poniekąd streszczeniem całej Ewan¬gelii o Chrystusie? Jest ono podobne do małego ziarenka, które kiełkuje i rozwija się poprzez pisma Starego Testa¬mentu, by na kartach Nowego Testamentu stać się drze¬wem życia, drzewem, którego kwiaty i owoce — to Jezus Chrystus i Jego Kościół. Źródłem czterech Ewangelii, jak i pozostałych ksiąg Biblii, jest właśnie to proroctwo.
Czytelnik mój może mieć pewność, że jeśli uważnie przeczyta Biblię od początku do końca, usilnie prosząc Bo¬ga, aby go oświecił i aby się mu objawił, będzie bez wątpienia urzeczony jej treścią. Dojdzie do poznania Bo¬ga, które ma większą wartość niż wszystkie bogactwa świata. Nie będzie to tylko poznanie tajemnicy tamtego świata, gdyż byłoby to za mało. Chodzi przede wszyst¬kim o poznanie samej osoby Stwórcy, o spotkanie z Nim »twarzą w twarz«. Przerasta to wszelkie nasze wyobrażenia!
Mówiłem dotychczas tylko o pierwszej biblijnej wzmiance o boskości Chrystusa. Jest ich jednak znacznie więcej, są one jeszcze bardziej jasne i wyraźne. Życie Je¬zusa można wytłumaczyć jedyrae Jego narodzeniem, a boskość Jego charakteru może wywodzić się wyłącznie z boskości Jego poczęcia. Był On naprawdę człowiekiem, a jednocześnie był inny niż wszyscy ludzie. Jego niepow¬tarzalne w swej doskonłości życie, niezrównaną w swej prostocie mądrość, a także niezwykłą duchową moc, moż¬na wytłumaczyć tylko tym, że narodził się On z Marii panny przez działanie Bożego Ducha Świętego.
We wszechświecie i poza nim, istnieje wiele zjawisk, których nie jesteśmy w stanie pojąć. Nikt nie potrafi zro¬zumieć do końca istoty elektryczności, chociaż to właś-
nie siły elektryczne rządzą światem materialnym. I' przeszkadza to nam jednak w posługiwaniu się nimi i w korzy stywaniu ich właściwości. Nikt nie umie tak »wytłumaczyć« narodzenia Chrystusa zarazem z niew sty i ze Stwórcy, a przecież tylko takie narodzenie tłun czy niepowtarzalność Jego osoby. Jezus może wybawić r z budzącego przerażenie położenia, ponieważ nie tylko j jak my, człowiekiem, lecz jest również Bogiem.
Nie jesteśmy w stanie wyjaśnić tej podstawowej prą dy, tak samo, jak nie potrafimy pojąć tajemnicy miło i piękna. Bóg, który na początku stworzył kod genety ny człowieka, wprowadził weń/ w łonie Marii, elemei nowego kodu, w miejsce chromosomu pochodzącego grzesznika. Jezus w pełni uczestniczył w naszym człow czeństwie poprzez kod genetyczny swej matki, lecz m również swój udział w kodzie Bożym, które ma sw źródło w odwiecznym »logos« pochodzącym od Stwór
Należałoby objaśnić pokrótce znaczenie greckiego t minu »logos«, jakie spotykamy w przekazie biblijny Termin ten oznacza »słowo«, jak też »ideę«, »myśl«, kt( to słowo wyraża. Słowo Boże, odwieczne »logos«, j istotą wiekuistej myśli Bożej, a także jej wyrazem.
Biblia mówi nam, że Jezus Chrystus jest Słowem I żym, odwiecznym »logos« wywodzącym się od Stwór
Czy fakt, że dopiero trzydzieści lat temu biologowie i kryli, iż podstawą wszelkiego życia ziemskiego jest 1< genetyczny, nie wydaje się wam godny odnotowania? J że wielką ilość informacji zawiera ów kod! Gdyby k chciał przełożyć na nasz język informacje o jednej oso ludzkiej zwarte w kodzie genetycznym, zajęłoby mu to'. ka setek czy nawet tysięcy tomów, które wypełniłyby c<
wielką bibliotekę.
A jednak wszystko to jest wspaniałe! Uczeni dopiero teraz zaczynają odkrywać to, o czym Biblia mówiła zaw¬sze. Dowiadujemy się z niej, że Słowo Boże — inaczej mówiąc Chrystus — jest początkiem wszechrzeczy i że w Nim jest życie.
«Na początku było Słowo / gr. logos /, a Słowo było u Boga / tzn. twarzą w twarz z Bogiem /, a Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie powstało, a bez Niego nic nie powstało, co powstało. W Nim było życie «6.
Tak więc tajemnica życia ukryta jest w Chrystusie, któ¬ry jest Słowem / Logos / Bożym. Przez Swoje Słowo / Logos / Bóg stworzył wszechświat i życie. To także Sło¬wo / Logos / Boże — czyli Chrystus — stwarza w nas nowe życie, którego początkiem jest nowe narodzenie. To życie Jezus określa jako wieczne, co oznacza przede wszystkim życie prawdziwe7.
Ci, którzy wierzą świadectwu biblijnemu, nie mają wątpliwości co do boskiej natury Jezusa Chrystusa, gdyż Biblia dostarcza wiele na to dowodów. Jednym z nich jest Jego niezwykła mądrość. Był On przecież tylko synem cieśli, nie ukończył żadnych szkół, jednak nikt nigdy nie mówił tak mądrze jak On. Przyjrzyjmy się na przykład słowom Jezusa, które Jego przyjaciel Mateusz przytacza w piątym, szóstym i siódmym rozdziale swojej Ewange¬lii. Dodajmy, że ten fragment Ewangelii nazywany jest »kazaniem na Górze«. Jezus podaje tam podstawowe za¬sady, którymi powinien kierować się w życiu każdy człowiek.
Gdybyśmy dziś mogli nakłonić wszystkich ludzi do za-
poznania się z tymi kilkoma zasadami i do wprowadzi nią ich w życie od jutra rana, narody — ludzie tacy ja wy i ja — rozwiązałyby jeszcze przed wieczorem wszysi kie problemy, które dzisiaj je dręczą i niepokoją. Ni byłoby więcej zbrodni, niesprawiedliwości, tajnej polic j tortur, egoizmu, gniewu, strachu, bomb nuklearnych. Wszyscy ludzie na ziemi złączyliby się, by nieść pomc słabym, głodnym, każdy żyłby dla dobra innych.
Czy wszystko to wydaje się wam niedorzeczne? pewnością tak! Jest tak jednak tylko dlatego, że człowie nie chce przyjąć słów Jezusa Chrystusa ani Jego Duch Dla nielicznej garstki osób, której uczciwość serca pozwą wierzyć w Jezusa Chrystusa, nie jest to ani dziwne ani ni możliwe. Ludzie ci, choć w sposób ograniczeń urzeczywistniają już teraz ten »raj«, który jest dla ni< »normalnym« życiem. Jakże jednak można spotk. przykłady takiego życia! Powodem tego jest fakt, że l dzie zazwyczaj — nie wiadomo dlaczego — odrzucają t< wielki skarb mądrości. Ci zaś, którzy go nie odrzucaj żyją nim tylko w połowie. Tylko Jezus może przynieść r rodom pokój i szczęście! Z Nim jest niebo, bez Nie;
piekło! Jakże nierozumni są ci, którzy nie chcą tego uzn<
Dowodem boskości Jezusa Chrystusa jest także Je;
bezwzględna moc zwyciężania wszelkiego zła. Uznaw ją nawet Jego wrogowie. Uzdrawiał On nie tylko wszy kich bez wyjątku chorych, którzy do Niego przychodzi lecz także wskrzeszał umarłych. Ewangelie przyłącz;
trzy przypadki wzbudzenia z martwych. Jeden z nich c tyczy człowieka, który umarł i przez cztery dni leżał grobie. Być może, było znacznie więcej takich przyp< ków. Nie wiemy jednak tego, gdyż Ewangelie przytacz;
tylko fakty najbardziej znamienne z jakże życia nie¬zwykłego Jezusa.
Najbardziej oczywistym dowodem boskości Jezusa jest jego powrót do życia w trzy dni po ukrzyżowaniu. Wró¬cimy jeszcze do tej sprawy.
Nie możemy również pominąć tego, co sam Jezus mó¬wił o swym boskim pochodzeniu. Zacytujmy kilka takich stwierdzeń:
«…Ja bowiem wyszedłem od Boga«8.
«…pierwej niż Abraham był, JAM JEST«9.
»Ja i Ojciec jedno jesteśmy«10.
»…we Mnie jest Ojciec, a Ja w nim«11.
Kto Mnie widział, widział Ojca«12.
1. Luk. 1,47
2. Luk. 8,19—21
3. Jan 19,25—27 i Dz. Ap. 1,14
4. Zobacz l Mojż. 3,15
5. Zobacz l Mojż. 3,15 w porównaniu z 3,21 ó. Jan 1,1—4
7. Nie znaczy to, że życie fizyczne jest nieprawdziwe/ czy raczej nierzeczeczywi-ste/, jak tego naucza hinduizm i buddyzm. Jest ono jednak przemijające, podczas gdy życie wieczne, które otrzymujemy za pośrednictwem Jezusa Chrystusa jest prawdziwe w tym sensie, że pochodzi bezpośrednio od Stwórcy, jest zakorzenio¬ne w Nim, a co za tym idzie, jest niezniszczalne.
8. Jan 8,42
9. Jan 8,58
10. Jan 10,30
11. Jan 10,38
12. Jan 14,9
5 JEZUS CHRYSTUS UMARŁ
T^im jest dla mnie Chrystus?«
Ponieważ uważam Go za Zbawiciela ludzkości, wierzę, że poniósł śmierć za nas wszystkich, umarł, i to definitywnie, dwa tysiące lat temu.
Pomyśleć tylko, że jeszcze dziś można spotkać ludzi, którzy mniemają, iż Jezus nie umarł na krzyżu. Twierdzą oni, że Jezus po prostu stracił przytomność, i gdy już znaj¬dował się w grobie, przyszedł do siebie, a następnie sam z niego wyszedł…!
Prawdą jest, że jeśli tylko było to możliwe, Żydzi chowa li swoich zmarłych w kamiennych grobach, nie zaś w zie mi. Ale ci, którzy twierdzą, że Jezus nie umarł, zapominaj;
o niepodważalnych faktach:
l. Jezus stracił całą krew. Jeden ze strażników rzyms kich stwierdził, że Jezus rzeczywiście umarł. By oddali wszelkie wątpliwości, polecił jednemu z żołnierzy prz< bić włócznią Jego bok. Cios ten spowodować musił ustc nie działania najważniejszych organów wewnętrznych upływ pozostałej krwi. Zdaniem wielu lekarzy, fakt, i krew ta była zmieszana z wodą, jest niezbitym dowodei śmierci Chrystusa.
Biblia wiele mówi o krwi Chrystusa. To właśnie dzię1 niej otrzymujemy przebaczenie grzechów i możenr dostąpić pojednania z Bogiem. Dlaczego właśnie dzię krwi? Dlatego, że przelana krew Chrystusa jest najpe^ niejszym znakiem Jego śmierci, dowodem, że rzeczywi
cię oddał On życie za nasze grzechy. Gdyby Jezus nie u-marł, lecz tylko zemdlał, nikogo by nie zbawił. Ale Jezus, który umiera za nas, uwalnia nas od groźby wiecznego potępienia, na które zasłużyliśmy jako grzeszni ludzie.
Jak mógłby pozostać przy życiu człowiek, który pod¬czas wielu godzin był poddawany torturom, biczowany, a następnie przybity do krzyża? Jakże mógł nie umrzeć człowiek, który stracił całą krew, a potem został złożony do grobu, gdzie pozostawał od piątku wieczór do nie¬dzieli rano? To przecież niemożliwe! Nie, Jezus naprawdę przeszedł przez śmierć!
2. Jezus został pogrzebany. Niektórzy mniemają / ja¬kże niewiara bywa naiwna / nie tylko, że Jezus nie u-marł, lecz także, że mógł wyjść z grobu o własnych siłach. Jakże wielka jest ich niewiara! Nie liczą się oni jednak z faktami: napisane jest dosłownie, że nie tylko ciało Jezu¬sa, lecz także Jego głowa owinięta była prześcieradłami, nie mógłby więc oddychać, nawet gdyby był tylko pogrążony w letargu. Teksty dodają, że przyjaciele Jezu¬sa, którzy Go pochowali, pokryli Jego ciało około pięćdzie sięcioma kilogramami wonnych substancji. Ten ogromny ciężar także stanowiłby przeszkodę w oddychaniu.
Poza tym, groby w tamtych czasach były tak skonstru¬owane, że nie można ich było otworzyć od wewnątrz. Pokrywę ich stanowił ogromny kamień w kształcie koła. W Ewangeliach czytamy, że pięć kobiet nie mogło nawet poruszyć kamienia pokrywającego grób Jezusa1. W do¬datku kamień ten został »opieczętowany« przez władze, które postawiły też straż przy grobie. A Jednak! Gdy ko¬biety przybyły do grobu w niedzielę rano, zastały kamień
usunięty, mimo iż grób strzeżony był przez strażników ży¬dowskich i rzymskich, w celu zapobieżenia kradzieży znajdującego się w nim ciała.
Według niektórych, ten zamęczony na śmierć człowiek, który stracił całą krew, a następnie był przez tak długi czas pozbawiony tlenu, miałby sam usunąć kamień blokujący wyjście z grobu łamiąc w ten sposób oficjalną »pieczęć«, potem zwyciężyć stojących na straży uzbrojonych żołnie¬rzy, a wreszcie przejść na swych zmiażdżonych nogach kil¬kaset metrów, aż do miasta aby zawracając na koniec przekonać swych przyjaciół, że zmartwychwstał!
Wszystkie usiłowania mające na celu dowieść, że Jezus nie umarł, skazane są na niepowodzenie. Gdy się im z blis¬ka przyjrzymy, tracą wszelką wiarygodność.
Muzułmanie nauczają, że Jezus nie umarł, twierdząc, że zamiast Niego został ukrzyżowany ktoś inny. Ale jakąż niesprawiedliwością ze strony Boga byłoby zadanie takiej śmierci niewinnemu człowiekowi! Poza tym, przypusz¬czenie to nie ma najmniejszych podstaw historycznych. O tym, że Jezus nie umarł, możemy przeczytać w Koranie2. Jest jednak oczywiste, że jego autor, Mahomet, żyjący sześćset lat po Chrystusie, nie znał Ewangelii. Koran nie stawia zresztą jasno problemu. W innym miejscu czytamy3, że Jezus umarł. Stwierdzenie, które tam znaj¬dujemy, że teksty Ewangelii zostały zniekształcone przez chrześcijan, nie da się w żaden sposób uzasadnić. Wiemy bowiem, że teksty Ewangelii, które dzisiaj czytamy, ni¬czym się nie różnią od tekstów, które powstały bisiko dwa tysiące lat temu. Poza tym, zostały one spisane ponad pięćset lat przed Mahometem, w epoce Apostołów Chry¬stusa. Sami Żydzi, od których lepiej znali fakty tylko ucz-
niowie Jezusa, nigdy nie zaprzeczali, że został On zamęczony na śmierć.
Posiadamy zresztą pisane świadectwa dziewięciu auto¬rów Nowego Testamentu, nie licząc świadectwa żydows¬kiego autora Józefa i kilku innych autorów z pierwszego wieku. Oczywistość faktów jest niezaprzeczalna.
Ktoś jednak mógłby zapytać: — Ale dlaczego właści¬wie śmierć Jezusa miałaby być tak ważna? Jakie to ma dla nas znaczenie, czy umarł On naprawdę, czy też nie? To nie Jego śmierć nas interesuje, lecz raczej życie.
Odpowiadam na to, że śmierć Chrystusa jest samym sercem Jego posłannictwa. Jest ona także najistotniejszym punktem mojej argumentacji. Jeśli bowiem Jezus nie u-marł na krzyżu, nie może mi przyjść z pomocą. Jeśli pozo¬stawił mi tylko idealny model życia do naśladowania, je¬stem zgubiony, bo nie mogę, jak zresztą żaden człowiek, osiągnąć takiego jak On stopnia doskonałości.
Potrzebujemy czegoś więcej niż wzoru do naśladowa¬nia. Trzeba nam przede wszystkim bożego przebaczenia, przebaczenia naszych niezliczonych uchybień i wykro¬czeń. Przebaczenia, na które nigdy nie zasłużymy, i które możemy otrzymać jedynie dzięki śmierci Syna Bożego.
Oto dlaczego należy wierzyć w śmierć Jezusa, jak też w Jego boskość. Sam On mówi nam, że przyszedł po to, aby oddać życie na okup za innych: »Albowiem Syn Człowieczy nie przyszedł aby Mu służono, lecz aby słu¬żyć i oddać swe życie na okup za wielu«4. Bóg mówi nam przez Biblię, że Jezus Chrystus jest ubłaganiem5 za nasze grzechy: »0n jest ubłaganiem za grzechy nasze, a nie tylko za nasze, lecz i za grzechy całego świata«6. Swoją śmiercią spłacił nasz dług, umarł raz za nas wszystkich. Pełne lęku wołanie Jezusa na krzyżu — »Boże Mój, Boże,
czemuś Mnie opuścił?« — świadczy o tym, że Jego śmierć miała nie tylko wymiar fizyczny, lecz także głębokie zna¬czenie duchowe. Jezus został odłączony od Ojca. Umarł jak człowiek, ale ponieważ był zarazem Bogiem, Jego śmierć posiadała wymiar nadprzyrodzony. W ten właśnie spo¬sób Bóg rozwiązał problem ludzkości zdemoralizowanej i zasługującej na potępienie z powodu swego buntu prze¬ciw Niemu.
Oczywiście Bóg mógłby postąpić inaczej. Mógłby po prostu zakryć przed nami swoje oblicze, a tym samym po¬zostawić nas w wiecznych ciemnościach. Nie chciał jed¬nak nas unicestwić, bo przecież każda osoba ludzka zo¬stała na początku stworzona na Jego obraz. Innymi sło¬wy, gdyby Bóg nas odrzucił, każdy z nas pozostałby na zawsze w swoim osobistym »piekle«. Nawet popełniając samobójstwo nie możemy wyzwolić się od samych siebie. Za to Bóg z łatwością mógłby nas się pozbyć wymiatając nas jak śmieci, a następnie jeszcze raz rozpocząć swoj< dzieło, stwarzając nowy świat, świat nie znający grzechi i nie skażony naszą obecnością.
Bóg jest doskonały i dlatego potępia grzech. Jest jed nak tak dobry, że kocha nas mimo naszych grzechów, mi mo zła, które wyrządzamy. Musiał więc sprostać dylema Łowi, który wydawał się nie do rozwiązania: jak dopro wadzić do pojednania nas ze sobą, podczas, gdy Jego ab solutna sprawiedliwość mogła nas tylko potępić i wyklu czyć sprzed Jego oblicza? Lecz jakiż to cud boskiej miłoś< i mądrości! Bóg znalazł rozwiązanie! Bóg stał się człowif kiem, a uczynił to z dwóch powodów:
Po pierwsze, przez swoje człowieczeństwo objawił nań kim naprawdę jest. Dzięki ziemskiemu życiu Jezusa Chn stusa możemy zobaczyć i pojąć postępowanie samego B<
ga. Dzięki temu znamy dokładnie Jego charakter i myśl.
Po drugie. Bóg posłużył się swoim uczłowieczeniem w Jezusie, by poznać śmierć.
Jest oczywiste, że Bóg jako Bóg nie może umrzeć i jest nieśmiertelny. Zgodził się jednak umrzeć jako człowiek za ludzi, których stworzył. Ukarał sam siebie, zamiast uka¬rać swoje zgubione przez grzech stworzenia.
Tak więc, dzięki uczestnictwu w naturze ludzkiej. Bóg mógł również uczestniczyć w naszej śmierci, nie tylko w śmierci fizycznej, lecz także duchowej. Dlaczego wybrał tę najstraszniejszą śmierć, jaką jest ukrzyżowanie, ten iś¬cie piekielny wymysł Rzymian? Myślę, że Jego ogromne cierpienia fizyczne pomagają nam zrozumieć niewypo¬wiedziane cierpienie Stwórcy oglądającego upadek stwo¬rzonego przez siebie człowieka.
Przez krzyż Swojego Syna, Jezusa Chrystusa, Bóg ot¬wiera nam serce. Przekonuje nas o swej nieubłaganej nie¬nawiści do grzechu, a zarazem nieskończonej miłości do grzesznika.
Bóg nie mógł już nic więcej powiedzieć. Ukrzyżowany Chrystus jest Jego ostatnim słowem. Teraz, zwraca się do każdego z nas z wezwaniem, które ma zarazem charakter ultimatum:
— Oto jak bardzo cię kocham, właśnie ciebie, oto ce¬na, jaką zapłaciłem, by odzyskać twoją duszę i byś mógł poznać całą Moją dobroć.
Jaka jest twoja odpowiedź?
1. Mar. 16,3
2. Sura 4 / rozdział Koranu /
3. Sura 3 / rozdział Koranu /
4. Mar. 10, 45 itd.
5. Dosłowne tłumaczenie z oryginału: wymazanie, zmazanie, starcie.
6. l Jan 2,2
6 JEZUS CHRYSTUS ZMARTWYCHWSTAŁ
(oprócz wcielenia i śmierci Chrystusa, najważniejszym
wydarzeniem w dziejach ludzkości jest bezsprzeczni Jego zmartwychwstanie.
Mamy także wystarczające dowody zmartwychwstania o wiele bardziej rzetelne niż dowody większości wyda rżeń z okresu starożytności.
I. Świadectwa
Przede wszystkim posiadamy, jak już wspominaliśmy świadectwa spisane przez nie mniej niż dziewięć osól Sześć z nich — to naoczni świadkowie, którzy znali Jezi są osobiście i widzieli Go żywego po zmartwychwstanii Mówiliśmy już o tym w pierwszym rozdziale.
Musimy również pamiętać o stu dwudziestu uczniac Jezusa, z których wielu widziało Go w dniu zmartwyc wstania, a także osiem dni później. Oni to właśnie trw;
potem w modlitwie w »gómej izbie« w Jerozolimie. Jeż ukazał się co najmniej dwanaście razy podczas czterdzi stu dni dzielących Jego zmartwychwstanie < wniebowstąpienia. Raz nawet widziało Go jednocześr ponad pięćset osób.
Zresztą, dlaczegóż Jego uczniowie mieliby się decyc wać na narażanie życia przez długie lata dla gloszei kłamstwa?
Czyż sam Jezus nie zabraniał w swoich naukach skłac
nią fałszywego świadectwa i czyż nie czynił tego w spo¬sób jeszcze bardziej zdecydowany niż Prawo Mojżeszo¬we, do którego wszyscy oni przywiązywali wielką wagę?
Dlaczego wreszcie uczniowie Jezusa byliby tak prze¬pełnieni radością i pewnością za każdym razem, gdy gło¬sili dobrą nowinę o Jego zmartwychwstaniu?
Prawdziwym powodem tego, że większość ludzi nie wierzy w zmartwychwstanie Chrystusa nie jest niepew¬ność faktów, gdyż są one wystarczające oczywiste. Nie wierzą oni z tej prostej przyczyny, że nie chcą wierzyć.
Zamykamy oczy na fakty, odrzucamy z góry dobrą nowinę, głoszącą, że Stwórca wyzwolił nas od tego, co nas najbardziej przeraża, od śmierci, która czeka przecież każ¬dego z nas.
Zeznania dwóch wiarygodnych świadków wystarczają zwykle do uznania faktu za prawdziwy. Relacje dziewięciu świadków, to nad wyraz wymowne świadectwo. W do¬datku, to, co wiemy o owych świadkach, potwierdza jeszcze bardziej prawdziwość ich zeznań. Byli to ludzie go¬towi raczej umrzeć niż skłamać. Wielu z nich zresztą właś¬nie dlatego oddało swoje życie. Jeżeli sami chcecie ocenić ich świadectwa, zaopatrzcie się w egzemplarz Nowego Te¬stamentu i dokładnie go przestudiujcie, a nie doznacie zawodu!
II. Pusty grób
Istnieje jeszcze jeden niezbity dowód zmartwychwsta¬nia Jezusa Chrystusa. Jest nim fakt, że trzy dni po ukrzy¬żowaniu Jego grób był pusty. Nawet najbardziej zaciekli wrogowie Jezusa spomiędzy Mu współczesnych nie pró-
bowali temu zaprzeczyć.
Niedowiarkowie starali się na wszelkie sposoby ominąć fakty twierdząc, że świadkowie tamtych wydarzeń kła¬mali, albo się pomylili. Idea reanimacji, która miałaby wytłumaczyć wyjście Jezusa z grobu, jest, jak to już wi¬dzieliśmy, wykluczona. Gdzie więc było ciało Jezusa?
Żydzi próbowali przekonywać, że to Jego uczniowie wykradli ciało: »Ukradli ciało, podczas gdy my spaliśmy« — rozpowiadano. Można w tym miejscu postawić następujące pytanie: Skąd ci, którzy spali, mogli wiedzieć, że to właśnie uczniowie mieliby tego dokonać? Tymcza¬sem uczniowie mieli tylko dwa miecze1. Jakże więc ta mała garstka wystraszonych ludzi mogłaby zwyciężyć uzbro¬jonych strażników żydowskich i rzymskich strzegących grobu?
III. Nowe narodzenie
A oto trzeci, niepodważalny dowód zmartwychwsta¬nia Chrystusa: jest nim doświadczenie nowego narodze¬nia. Doświadczają go wszyscy ci, którzy wierzą Jego świa¬dectwu i którzy pragną otrzymać Jego Ducha. Dla tych, którzy są narodzeni z Boga, zmartwychwstanie Chrystu¬sa nie jest już tylko problemem teologicznym czy histo¬rycznym, lecz przede wszystkim przeżywaną przez nich rzeczywistością. Nowe narodzenie pociąga za sobą radykalną przemianę naszego wnętrza. To właśnie stanowi największą potrzebę ludzkości.
Chcę wam teraz postawić następujące pytanie:
— Co jest największym problemem rodzaju ludzkiegol Czyż nie istnienie zła? Zło dosięga nas w trojaki sposób
1 / Istotą problemu zła jest fakt, że jest ono zakorze¬nione w sercach wszystkich ludzi. Ani filozofia, ani reli¬gia, ani polityka, ani ekonomia, nie mogą zmienić ludz¬kiego serca. Jedynie Jezus Chrystus może to uczynić i czyni to, jeśli tylko człowiek zwraca się ku Niemu szczerze. Gdy przyjmujemy Ducha Jezusa Chrystusa, wówczas dokonuje On w nas cud: przemienia nasze serce, nadaje zupełnie no¬wy kierunek naszemu życiu, sprawia, że odwracamy się od zła, a nasze pragnienia stają się zupełnie inne niż przed¬tem. Wyzwala nas od grzechu, który był przyczyną na¬szego upadku duchowego.
2 / Zło dosięga nas także pod postacią cierpienia. Jest ono przede wszystkim konsekwencją ogromu zła wyrządzanego przez człowieka, które zawsze istniało na świecie. Tylko Jezus może ostatecznie przynieść ulgę w cierpieniu ludzkości. Obiecuje On, że położy kres nie tyl¬ko cierpieniu, lecz także wszelkiemu złu, które jest dziełem człowieka.
3 / Jednakże najgorszą postacią zła, która stanowi największą udrękę dla człowieka, jest śmierć. Nawet gdy¬by jakiś wielki prorok poradził sobie z dwoma pierwszy¬mi aspektami problemu, nic by to nam nie przyniosło, po¬nieważ, nie potrafiłby sprostać trzeciemu, przychodzącemu do nas w postaci śmierci. Jeśli nie pokładamy nadziei w zmartwychwstaniu, ».. .jedzmy i pij¬my, bo jutro pomrzemy«2. Innymi słowy: »powróćmy do prawa dżungli: każdy niech żyje dla siebie, nigdy dla in¬nych! Używajmy życia, ile się da, nawet jeśli prowadziłoby to nas do czynienia zła, do wykorzystywania naszych bliź¬nich i zadawania im cierpień! Dbajmy tylko o własną skórę…«
39
Oto filozofia, którą, wyznaje dziś większość ludzi. Odkąd świat zachodni / to znaczy chrześcijański / prze¬stał uznawać autorytet Biblii i Tego, o którym ona mó¬wi, Jezusa Chrystusa, człowiek skłania się coraz bardziej ku tezie Hegla, która głosi, że prawda jest względna, oraz ku tezie Darwina, według której przeżywa ten, kto jest silniejszy i bardziej przebiegły. To okropne! Niszczymy w ten sposób nasze społeczeństwa na oczach innych na¬rodów, które obserwują zepsucie naszych obyczajów i upadek cywilizacji. Jedyne ocalenie naszych społeczeństw — to powrót do Ewangelii Jezusa Chrystusa.
Zmartwychwstanie Chrystusa jest bezspornym dowo¬dem, że istnieje niezawodne rozwiązanie problemu lęku przed śmiercią, od którego żaden człowiek nie jest wol¬ny. Jeśli Bóg istnieje naprawdę, jeśli rzeczywiście jest wszechmocny i nieskończenie dobry, czyż nie da nam za¬dowalającej odpowiedzi na pytanie, które najbardziej na< przeraża, pytanie dotyczące śmierci? Jakże Stwórca, kto ry powołał do życia cały rodzaj ludzki, mógłby nie zad bać o jego szczęście i dobro?
Tak więc, było wolą Bożą, żeby prawdziwy człowiek pow stał z martwych nie tylko po to, by pokazać, że zmar twychwstanie jest możliwe, lecz także, że Bóg przygoto wał je dla każdego z nas.
Jezus obiecał, że każdy, kto wierzy w Niego, będzi wzbudzony z martwych3. Czy obietnica ta wydaje si wam niedorzeczna? Jeżeli dziś wieczorem umrę, strać kontakt z otaczającym mnie widzialnym i materialny! światem, ponieważ mój mózg przestanie funkcjonować przestaną działać moje zmysły. Moja świadomość Boż< obecności pozostanie jednak nienaruszona. Bóg nie z<
pomni o tym, że stworzył mnie kiedyś w oparciu o kod genetyczny. Może On z łatwością, na podstawie tego sa¬mego kodu, »odtworzyć« całą moją istotę. Skoro mój kod genetyczny pozostaje w wiecznej pamięci Bożej, nie mo¬że się zagubić. Ponieważ w Nim złożyłem ufność, jestem dla Niego cenny i godny życia wiecznego. Gdyby nato¬miast mój kod genetyczny zaginął, przestałbym naprawdę istnieć.
Każdy z was zaczął swoje życie jako zapłodniona ko¬mórka, która podczas dziewięciu miesięcy życia płodowe¬go pomnożyła się kilkaset miliardów razy, aż powstał z niej człowiek! Pomyślcie! Komórka ta rozmnażała się z nieprawdopodobną wprost szybkością, ale wcale nie w przypadkowy sposób. Jej rozwój musiał odbywać się według niezwykle złożonego i mądrze pomyślanego pla¬nu, żeby mógł z niej powstać człowiek, taki jak każdy z was. Wszystko rozpoczęło się od kodu genetycznego ukry¬tego w chromosomach, które przekazali wam rodzice. Czyż Bóg, który raz dokonał cudu stworzenia w oparciu o ów kod zapisany w jednej komórce, nie miałby mocy powtórnie tego dokonać, odnawiając istotę ludzką, nawet po rozkładzie jej ciała?
Każdej zimy, nasienie padające na ziemię ulega całko¬witemu rozkładowi. A jednak! Roślina rodzi się na no¬wo, gdy tylko zabłyśnie wiosenne słońce. Tak samo, gdy Bóg odnowi całe swoje stworzenie, nasze istoty przybiorą na nowo swój prawdziwy kształt. Otrzymamy nowe ciała, będziemy jednak tymi samymi osobami. Czyż w lepszym świecie, który nastanie, świecie uwolnionym od niszczy¬cielskiej mocy zła. Stwórca nie obdarzy nas na nowo ciałem?
41
Myśl o zmartwychwstaniu nie jest szaleństwem. Prze¬ciwnie, to najbardziej logiczna koncepcja, jaką można so¬bie wyobrazić. Czyż Bóg, który stworzył najpierw materię w oparciu o prawa chemiczne i fizyczne, a następnie po¬wołał do życia rośliny, zwierzęta, wreszcie człowieka, nie dokonał swego dzieła w sposób doskonały? Na podsta¬wie czego przypuszczacie, że Stwórca wypowiedział swoje ostatnie słowo? Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa jest potwierdzeniem zamiarów Bożych dotyczących przyszłoś¬ci. Bóg powierza nam swoją tajemnicę, zaznajamia nas ze swym doskonałym planem, do uczestniczenia w którym jesteśmy powołani.
Bóg mówi nam na kartkach Biblii, że odnowi wszyst¬ko, stwarzając nowe niebo i nową ziemię. Dzisiejszy świat jakże wyniszczony przez zło i szaleństwo człowieka, ustąp miejsca lepszemu światu, w którym zamieszki sprawiedliwość4. Bóg będzie miał swoją siedzibę pośró( ludzi. Otrze On wszelką łzę z ich oczu i śmierci już ni będzie5.
Czekając na ten dzień, możemy już teraz uczestniczy w nowym stworzeniu, pozwalając Duchowi Jezusa Chry stusa napełnić nasze serca. Kiedy światło Boże przenik nasze serca, wszelkie ciemności rozpraszają się. Odradź się nasz obumarły duch, przeniknięty promieniami Ewar gelii Chrystusowej. Od tej godziny posiadam bezpośrednią i osobistą znajomść Boga, której przedłei nie znaliśmy. Cieszymy się nowym życiem pełnym wiar i pokoju wewnętrznego, jaki nigdy przedtem nie wyd;
wał nam się możliwy.
Jezus mówi, że tylko ci, którzy dostąpią nowego n, rodzenia, mogą wejść do Królestwa Bożego: »… jeśli s
kto nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bo¬żego «6. To właśnie nowe narodzenie rozpoczyna w nas nowe życie. Nie ma ono ziemskiego pochodzenia, tak jak życie fizyczne, które dali nam rodzice. Jego źródłem jest Bóg, który, dając je nam, staje się naszym Ojcem.
Ponieważ owo nowe życie pochodzi od samego Stwór¬cy, jest niezniszczalne. Człowiek, który przyjmuje do serca Chrystusa, przyjmuje tym samym Ducha Stwórcy dającego początek życiu Syna Bożego. Dlatego właśnie Bóg nazywa nas swoimi dziećmi.
Nowe narodzenie jest więc prawdziwym zmartwych¬wstaniem naszego obumarłego ducha, przemienieniem na¬szego wnętrza, odrodzeniem serca. Bóg dokonuje w ten sposób cudu oczyszczenia, którego nigdy nie dokona żad¬na religia ani filozofia. Przemienienie serca człowieka to cud nad cuda!
Czyż Bóg, który może ożywić obumarłego ducha człowieka i przemienić jego serce, nie jest także w stanie odnowić ludzkiego ciała wzbudzając je z martwych? Myślę, że przemienienie serca człowieka jest tak samo trudne, a może nawet trudniejsze, niż przemienienie ciała. Stwórca, wskrzeszając już teraz naszego ducha zapowia¬da, że we właściwym czasie wskrzesi także i ciało.
Tak więc, nowe narodzenie jest bezspornym dowodem, że złożymy całą naszą ufność w Chrystusie.
Bóg przygotowuje nas do wspaniałego życia, którego jeszcze nie znamy. Przyjdzie dzień, w którym nasze od¬nowione istoty posiądą nową ziemię. W dniu tym otrzy¬mamy nowe ciała, przystosowane do przebywania w bez¬pośredniej obecności Boga. Nasze oczy będą mogły Go oglądać, nasze uszy sycić się będą pięknem Jego głosu,
natchnieniem dla naszej myśli będzie Jego miłość.
Teraz jednak, ważny jest dla mnie nie tyle kształt no¬wego wszechświata, lecz raczej radość z poznania moje¬go Boga i przebywania z Nim »twarzą w twarz«.
Wyobraźcie sobie tylko! W owym czasie znajdziemy się u samego źródła wszelkiej mądrości, piękna i życia. Je¬steśmy powołani do oglądania Tego, który był od początku, którego ręka ukształtowała nasz świat.
Po co tracić czas na przeszukiwanie »gruzów«, pod¬czas gdy niebiańskie miasto już otwiera się przed nami! Szukajmy prawdy ostatecznej!
1. Łuk. 22,38
2. Stare przysłowie cytowane przez Sw. Pawła w l Kor. 15,32
3. Jan 6,40
4. l Piotr 3,13
5. Obj. 21, 3—4
6. Jan 3,3
7 JEZUS CHRYSTUS POWRÓCI
IDowtórne przyjście Chrystusa — to ostatnia sprawa, o której chciałbym mówić.
Chrystus nie jest dla mnie tylko przeszłością, lecz tak¬że teraźniejszością i przyszłością. Przyszłością, gdyż oczekuję spełnienia się doskonałego planu Stwórcy. Cze¬kam na chwilę, w której zapanuje niezmierzona Boża chwała.
Jezus obiecał, że powróci i odnowi wszystko1. Jest On jedyną nadzieją ludzkości.
Czy wiecie, dlaczego rozmaite ideologie rewolucyjne wzbudzały od początku swego istnienia tak wielki entuz¬jazm? Otóż jest tak dlatego, że miały one w sobie coś, co można by nawzać »prorockim przesłaniem«. Ich wyznaw¬cy mówili: »Stworzymy idealne społeczeństwo, uczyni¬my z ziemi raj«. To właśnie taki idealizm pociąga tylu in¬telektualistów. Myślą oni, że nowa doktryna pozwoli im stworzyć doskonałe społeczeństwo, w którym pano¬wałaby równość. Mniemają, że zapewni ona lepszą przyszłość ludzkości.
Żadna ideologia ludzka nie osiągnie jednak nigdy głoszo¬nych przez siebie ideałów, ponieważ nie może zmienić ser¬ca człowieka. Jej zwolennicy chcą dokonywać swoich cu¬dów zmieniając na lepsze środowisko człowieka, modyfikując jego ramy społeczne i ekonomiczne. Progra¬my takie są jednak niemożliwe do zrealizowania. To fikcje, na które dają się nabrać rzeszcze biedaków.
W krajach, gdzie oficjalnie próbuje się realizować jaką' ideologię, ludzie są tak samo jak gdzie indziej, a może na wet bardziej, źli, okrutni, pełni egoizmu, pozbawieni mo ramości. Przypomina nam o tym współczesna historii świata. Ci, którzy sprawują władzę, nie są inni niż pozo stali. Jedno jest pewne: nic nie demoralizuje człowieka \ takim stopniu jak władza.
Posłanie Jezusa Chrystusa zawiera w sobie równie wizję przyszłości, która jest nadzieją dla rodzaju ludzku go. Jej urzeczywistnienie będzie możliwe, gdyż nie zaleź ono od wysiłków wyniszczonej przez grzech ludzkość lecz od działania wszechmocnego Stwórcy.
Jezus już teraz dokonywać zaczyna tego wielkie^ dzieła. Tylko wówczas, gdy serce każdego człowieka z stanie przemienione pod wpływem działania Ducha Chr stusowego, wtedy jedynie będą mogły powstać ideał społeczeństwa.
Oto jaka jest różnica między Duchem Jezusa Chrysfl są, a ideologiami ludzkimi. Te ostatnie głoszą: »Ty wł. nie musisz dać mi…«, podczas gdy Jezus mówi: »To daję ci…« Tak, Jezus oddal wszystko, nawet swoje żyć
Tylko On może stworzyć idealne społeczeństv Wszystkie religie, filozofie, wszystkie systemy ekonomi ne i polityczne stawiają sobie za cel stworzenie idealni społeczeństwa w nadziei zapewnienia szczęścia człov kowi. Cel ten jest jednak utopijny. Ostateczne szczę;
może dać tylko Jezus Chrystus, ponieważ jedynie On m zmienić naturę ludzką.
Dlatego właśnie czekam na powtórne przyjście Jezi Jeśli Jezus żyje — a przecież wiemy, że tak jest — dla góż nie miałby ukazać się pośród nas? Zresztą już
między nami! Zawsze, gdy dwóch lub trzech spośród Je¬go uczniów spotyka się, by wspólnie rozmyślać o Nim, by pełnić Jego wolę, wiemy, że On jest z nimi2. Wiem, że jest On ze mną nawet wtedy, gdy idę sam ulicą. Odkąd znam Boga przez Jezusa Chrystusa, sensem mego istnie¬nia jest przeżywanie każdej chwili w Jego obecności.
Gdy wszystkie narody zwrócą się w końcu ku Niemu, będzie On wśród nich obecny w całkiem inny sposób. Od¬powie im po prostu: »0to jestem«! Ujrzy Go wtedy każ¬de oko. Przyjdzie w mocy i chwale, otoczony światłością, przed Nim kroczyć będzie sprawiedliwość i prawda. Będzie to cudowne, a zarazem straszne: cudowne dla tych, którzy Go miłują, straszne dla tych, którzy Nim gardzą. Będzie to czas, w którym wszystkie narody będą musiały zdać sprawę ze swojej postawy wobec Syna Bożego.
Dla tych z nas, którzy dzięki nowemu narodzeniu należą do Chrystusa, Jego przyjście będzie największą radością, jaką można sobie wyobrazić. Oglądać Tego, któ¬rego się miłuje — to być w niebie! Sam Jezus Chrystus, tak jak i wszyscy prorocy, uprzedza nas jednak, że Jego powtórne przyjście poprzedzone będzie okresem bardzo trudnych doświadczeń. Dziś już widzimy, że zbliżają się owe dni zagłady. Świadczy o tym chociażby skonstruo¬wanie przez człowieka bomby nuklearnej. Wiek nasz wi¬dział już wiele strasznych rzeczy, lecz to, co ma nadejść, przerasta wszelkie wyobrażenie. Jezus mówi nam:
»Tedy bowiem nastanie wielki ucisk, jakiego nie było
od początku świata, i nie będzie«3.
Dopiero w chwili, gdy narody będą bliskie samouni¬cestwienia, człowiek gotów będzie porzucić swoją niewiarę. Zwróci się ku Stwórcy wołając:
— »Ześlij na ziemię Jezusa z Nazaretu«l
Wtedy Chrystus odpowie: »0to jestem!« Co do mnie, czekam z utęsknieniem na ten momen) A wy? Jaki jest wasz wybór?
1. Jan 14,3
2. mat. 18,20
3. Mat. 24,21
Bóg mówi:
»… uwierz w Pana Jezusa, a będziesz zbawiony… <
/Dz. Ap. 16,31/ Jezus Chrystus mówi:
»… kto wierzy we Mnie, ma żywot wieczny«
/Jan 6,47/ Mówi także:
»… kto … nie słucha Syna, nie ujrzy żywota…«
/Jan 3,37/