Żwawo, żwawo.
„Żwawo, żwawo, moje dzieci” Tak nas Mistrz do pracy wzywa. Laski doba wnet uleci, już nadeszła pora żniwa.
Wielkie żniwo, wielkie dzieła, ale robotników mato. Żeby praca nie stanęła, proście, by ich przybywało.
Niechaj każdy, ile może, Pana swego życiem wyzna. Jezus siły słabe wzmoże, On do pracy tej się przyzna.
l i./.i.ir .siy uJi.' iiiiiic l-2;2()Ui
Ewangelia Mateusza 21,1- 32
W każdej z trzech pierwszych ewangelii, przejście przez Jerycho i podróż do Jerozolimy oznaczała początek ostatniego odcinka drogi Zbawiciela na ziemi. Wypełnienie się dla Izraela wiersza z Zach. 9,9 było dowodem, że Jezus był rzeczywiście Mesjaszem. Nie było możliwe, aby pomylić Go z kimś innym „… łagodny i jedzie na ośle, źrebięciu oślicy podjarzemnej”. Może oczekiwano króla bardziej wzniosłego i potężnego w bardziej godnym pochodzie, na wojennym rumaku wkraczającego do Jerozolimy, na czele wojska, ale postać pokornego i łagodnego króla jest obca wyobrażeniom człowieka.
Cechy łaski i cichość w żaden sposób nie przeszkodziły Panu w tym, aby stanowczo wystąpić przeciw tym, którzy deptali prawa Boże (w. 12). Podobnie miała się sprawa z uczniami. Cichość, która miała ich cechować, nie mogła powodować wyłączenia stanowczości (1 Kor. 15,58). Obecność Pana Jezusa w świątyni miała różnorodne oddziaływanie: w pierwszej linii – natychmiastowe oczyszczenie; ale równocześnie uzdrawianie chorych, którzy przychodzili do Niego. Później słyszymy uwielbienie z ust małych dzieci. A w końcu oglądamy niechęć i sprzeciw wrogów prawdy.
W drodze do Jerozolimy Pan Jezus dokonał cudu, który wyjątkowo nie był cudem miłości, lecz ostrzegającym sygnałem nadchodzącego sądu. Zastanówmy się na słowami: „..nic oprócz samych liści”. Zewnętrzna forma pobożności może być widzianas lecz żadnego owocu! Taki był stan Izraela – i taki jest stan nominalnego chrześcijaństwa.
Cud ten dał Panu Jezusowi możliwość przypomnienia uczniom o wszechmocy modlitwy. Później znów poszedł do świątyni, gdzie przełożeni ludu poddali w wątpliwość jego moc. Przez swoje pytanie Pan dał im do zrozumienia, że nie są w stanie zrozumieć Jego mocy, jeśli nie przyjęli przedtem poselstwa Jana Chrzciciela. Przełożeni ludu chwalili się
Uczcie się ode mnie 1-2/2001
podobnie Jak ten drugi syn (w. 28-30) tym, że wypełniają Boża wolę. W rzeczywistości była to dla nich jedynie martwa litera (Tyt. 1,16). inni natomiast, kiedyś buntownicy i jawni grzesznicy, na głos Jana pokutowali i później również wykonywali Bożą wolę.
Drogie dzieci rodziców wierzących! Jesteście w niebezpieczeństwie, że ludzie, których może lekceważyliście, lub spoglądaliście na nich z wyższością będą może w niebie na przedniejszym miejscu (r. 20,16). Pomyślmy o naszej odpowiedzialności!
Jezus opuszczony przez Boga
(Psalm 22)
Przy czytaniu tego Psalmu, w uszach naszych brzmią mimo woli słowa, które Pan wypowiedział niegdyś z gorejącego krzaka do sługi swego Mojżesza: »Zzuj obuwie swoje z twoich nóg, bo miejsce, na którym stoisz, jest ziemia ś więta! (według Biblii Elberfeldzkiej), (2 Mój. 3,5).
Spośród wszystkich psalmów, psalm 22 zajmuje całkiem szczególne miejsce. Jest wprawdzie i w innych psalmach mowa o strasznych godzinach Pana Jezusa na krzyżu i wspominane są cierpienia Tego, który tutaj wota do Boga; jednak nigdzie tak, jak w tym Psalmie. Dlatego słusznie jest on nazywany „Psalmem od Boga opuszczonego Człowieka – Jezusa Chrystusa”.
Zaczyna się od przenikającego do szpiku kości wołania o pomoc:
„Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?”, a kończy się tryumfalnym śpiewem wyzwolenia: „Tyś mnie wywyższył od rogów bawołów”. „Chcę oznajmiać Imię Twoje braciom moim; pośród zgromadzenia chcę Cię chwalić”, (w. 21.22) (cytat wg Elb.). Jaka cudowna łaska, być w tej godności i słyszeć coś niecoś z utrapienia duszy tego doskonałego Człowieka, oglądać Jego boleści i lęk, słuchać skarg Tego, który z
lic/.cic się otłe mnie 1-2/2001
naszego powodu tak okropnie cierpiał! Jakiż to przywilej, móc się wsłuchiwać w słowa, z jakimi zwracał się On wołając w strasznych godzinach ciemności i gniewu do Swego Boga! Historyczne podania milczą całkowicie na ten temat.
Ani jednego słowa nie ma o tym w Ewangeliach. One opisują natomiast szczegółowo to, co miało miejsce w trzech pierwszych godzinach, kiedy Jezus oglądał jeszcze pełne miłości Boże oblicze; ale od szóstej do dziewiątej godziny, kiedy ciemność okryła całą ziemię, nie słyszymy żadnego słowa, do czasu, kiedy Jezus wielkim głosem zawołał:
„Eli, Eli, lama sabachtani? To jest: Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” (Mat. 27,46). W trzech godzinach ciemności panowało na Golgocie zupełne milczenie.
Uczniowie pouciekali, niewiasty stały z drżeniem daleko od krzyża, najwyżsi kapłani i uczeni w Piśmie stali z przerażeniem, setnik i żołnierze byli pełni lęku. A Jezus, nasz Pan? On cierpiał tak, jak nigdy dotąd. Nie cierpiał ze strony ludzi, lecz ze strony Bożej. On cierpiał sam i milczał, aż dzieło zostało dokonane, a gniew poniesiony. Świat nie może rozumieć Jego cierpień, pojąć Jego skarg. Jedynie Bóg, Święty i sprawiedliwy Sędzia, był w stanie objąć całą ich okropność i zmierzyć ich wartość. Dlatego w tych trzech godzinach ani Jedna skarga nie wyszła z Jego ust. W swoich bezmiernych cierpieniach wołał w Swojej duszy do Boga, do Tego, który mógł Go jedynie zrozumieć i dać Mu zwycięstwo. To zaś, czego historia nie była w stanie oznajmić, zostało nam przedstawione w 22 Psalmie przez niewymowną Bożą łaskę. My. dzieci Boże przez wiarę w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy uczynieni godnymi, by usłyszeć, co działo się w duszy Jezusa w tych trzech godzinach ciemności. Dostąpiliśmy godności usłyszenia tego, jak gorzkie skargi wylewa On przed Swoim Bogiem. Przez to zostaliśmy zaznajomieni z wielkością Jego cierpień i z głębokością Jego nędzy.
Nie jesteśmy w stanie dostatecznie wszystkiego pojąć. To, co
Uczcie siif ode mnie 1-2/2001
przeżywał nasz Pan, nie może być przez nikogo z nas nawet w przybliżeniu zrozumiane. Lecz darowana nam została łaska, byśmy mogli słuchać Jego błagań i wsłuchiwać się w Jego skargi, abyśmy pełni podziwu i uwielbienia dla Niego korzyli się przed Tym, który byt wtedy największy, chociaż był najbardziej poniżony; abyśmy przez to mogli mieć społeczność z Bogiem, Ojcem. Jezus cierpiał niewymownie.
Jego całe życie było od początku nieprzerwanym łańcuchem cierpień. Już samo przyjście na ziemię i przyjęcie ludzkiej natury było cierpieniem. Pan Chwały, przed którym uniżają się aniołowie, Stwórca niebios i ziemi, który miał prawo wszystkim wydawać rozkazy, odłożył berło panowania, wyzbył się swojej świetności i swego majestatu, zstąpił ze swego tronu i przyszedł na ziemię, aby zamieszkać pośród nas nie jako Król, ale jako Sługa. On, który był bogaty, stał się ze względu na nas ubogim, biedniejszym niż ten najbiedniejszy tak, że nie posiadał miejsca, „gdzie mógłby skłonić Swoją głowę”, nie miał też pieniędzy na zapłacenia świątynnego podatku (Mat. 17,24.27). On byt poddany wszelkim ludzkim cierpieniom. Odczuwał głód i pragnienie; cierpiał zimno i niewygodę, był zmęczony swoją pracą, płakał przy grobie Łazarza i odczuwał głęboko boleść Swojej matki .Chociaż sam nie był chory, ponieważ nie było w Nim grzechu, wziął na siebie przez Swoje Boskie współczucie wszystkie nasze choroby i cierpienia, a boleści i cierpienia odczuwał tak, jakby były Jego własnymi (Mat. 8,17). Jednym słowem, On był we wszystkim doświadczany w taki sposób, jak my ( za wyjątkiem grzechu), tak, że jest w stanie .współczuć z naszymi słabościami (Hebr. 4,15), żył na ziemi zanieczyszczonej przez grzech, w stworzeniu zrujnowanym przez grzech i codziennie widział okropne skutki grzechu wokół siebie. Było to dla Niego niewyczerpanym źródłem cierpień.
Mieszkał wśród grzeszników, widział ich złe czyny, słyszat ich złe słowa, znał wszelkie ich myśli. Co za cierpienia dla tego Bezgrzesznego Człowieka! Wszystko, co słyszał i widział, było zupełnym
l c/.cic sic ode mnie 1-2/2001
przeciwieństwem Jego czystości i świętości. Czym byłoby to dla nas, gdybyśmy musieli przebywać w więzieniu pomiędzy największymi bluźniercami i najokropniejszymi przestępcami? Czym było dla Niego zamieszkiwanie pomiędzy złymi ludźmi, dla Tego, który miał Boską odrazę do zła i doskonałe uczucie dla wszystkiego tego, co jest czyste i miłe? Był kuszony, przede wszystkim przez diabła, ale też przez ludzi, a czasami nawet przez swoich uczniów. A kiedy był kuszony, cierpiał. Jego święta dusza, w której nie było można znaleźć śladu grzechu, cierpiała przez każde pokuszenie, jakie spotykał na Swej ścieżce (Hebr. 2,18). Wszelkie cierpienia, byty udziałem Pana jako nieunikniony skutek Jego zamieszkania na ziemi.
Poza tym musiał doświadczyć nienawiści i prześladowania ze strony ludzi. On przyszedł na ten świat, aby go zbawić, lecz świat Go nie poznał. Przyszedł do swej własności, do Izraela, Swego ziemskiego ludu, aby go odkupić, ale ci Go nie przyjęli. Każdego dnia musiał znosić sprzeciwianie grzeszników (Hebr. 12.3.). W domu tych, którzy Go miłują, został zraniony. (Zach. 13,6.) Mąż, który z Nim jadł. podniósł przeciwko Niemu piętę (Psalm 41,9). On został zelżony, wydrwiony, wyśmiany, obrzucony kamieniami, bity po twarzy, oplwany, ubiczowany a w końcu przybity gwoździami do krzyża. Nazwano Go żarłokiem i pijanicą wina, kimś, kto jest opętany od diabła, bluźniercą.
Najwyżsi kapłani, faryzeusze i uczeni w Piśmie ucieszyli się ze zdrady Judasza, odpowiadała im słabość Piłata, wydrwienie Heroda, okrucieństwo żołnierzy, gdy ujrzeli swoją ofiarę wiszącą na drzewie przekleństwa, przechodzili koło niego z gorzkim naśmiewaniem. Drwili z Wszechmocnego, który mógł wypowiedzieć tylko słowo, a zjawiłoby się z pomocą dwanaście legionów aniołów, lecz On tego nie uczynił, gdyż przyszedł, aby oddać życie za swych wrogów. Jakież cierpienia dla duszy Tego, który sam był miłością, który nie przyszedł na świat aby go sądzić, lecz aby ratować; płakał nad niewiarą Jerozolimy, a na krzyżu
Uczcie się ode mnie 1-2/2001
modlił się za Swymi wrogami! Jakkolwiek ciężkie bytyby te wszystkie cierpienia , to nie są one do porównania z trzema godzinami ciemności na krzyżu.
W trzech godzinach Jezus cierpiał bardziej aniżeli poprzez Swoje całe życie; gdyż podczas Jego życia na ziemi, (włączając w to ukrzyżowanie), cierpiał ze strony ludzi z powodu sprawiedliwości , ale w tych trzech godzinach cierpiał na krzyżu ze strony Boga z powodu naszych grzechów. „Wydany został z powodu naszych przestępstw” nie od ludzi, lecz od Boga. Bóg był tym, który Go starł (Iz. 53). On, który podczas Swego życia korzystał z niezmąconej, błogiej społeczności z Bogiem, był wysłuchiwany przez Ojca w każdym czasie, lecz w trzech godzinach ciemności nie otrzymał żadnej odpowiedzi na swoje wołanie. Lęk przed tymi strasznymi godzinami osiągnął swój szczyt w Getsemane. W Jana 17 słyszymy Go wołającego: „Teraz dusza moja jest zatrwożona i cóż powiem ? Ojcze, wybaw mnie od tej godziny ;
przecież dlatego przyszedłem na tę godzinę. Ojcze, uwielbij Imię Twoje!” A w ogrodzie Getsemane dusza Jego była smutna aż do śmierci; tam znajdował się w tak ciężkim boju, że pot Jego byt jako wielkie krople krwi, które spadały na ziemię” (Łuk. 2, 44). W swej pełnej lęku duszy wołał trzykrotnie: „Ojcze mój, jeśli możliwe, niech mnie minie ten kielich! Jednak nie jako ja chcę, lecz jako Ty”. Mimo tego, cierpienie to nie było cierpieniem z powodu grzechu. On nie był jeszcze od Boga opuszczony, w Getsemane to przyjazne światło oblicza Bożego jeszcze nie znikło. O nie! Tam został wysłuchany i była Mu dana pomoc.
Anioł przyszedł, by Go posilić. „On, który za dni swego ciała zanosił z wielkim wołaniem i ze łzami modlitwy do Tego, który go mógł wybawić od śmierci, i dla bogobojności został wysłuchany” (Hebr. 5,7). Jeśli już sam przedsmak cierpień na krzyżu wywołał taki lęk, to czym musiały być same cierpienia! Ze strony ludzi byt On już wcześniej opuszczony.
> ^./-Ul; M^ OJl; 11111K.' l-_/2U(1 l
W Psalmie 102 skarży się: „Jestem podobny do pelikana na pustyni, jestem jak sowa wśród ruin. Nie śpię i jęczę, jak ptak samotny na dachu.” Wszyscy Go opuścili, nieprzyjaciele Go ukrzyżowali i wydrwili, Jego przyjaciele uciekli. Nikt nie mógł z Nim cierpieć ani jednej godziny, ani w Getsemane, ani podczas pierwszych trzech godzin na krzyżu. Jednak w całym tym czasie On korzystał ze społeczności z Bogiem, potem jednak został przez Boga opuszczony. Straszna godzina! Nigdy żaden człowiek nie przechodził takiej godziny i nigdy taka godzina się nie powtórzy. Boża ręka leżała na Nim. On, który nie znał grzechu i nie popełnił żadnego, został przez Boga grzechem uczyniony. Dlatego Ten Święty i Sprawiedliwy Sędzia musiał ukryć przed Nim swoje oblicze, odjąć swe światło od Niego i wylać swój gniew nad Nim.
O tej strasznej godzinie mówi Psalm 22. „Boże mój. Boże mój, czemuś mnie opuścił, czemuś tak daleki od wybawienia mego, od słów krzyku mojego?” Nie ma tam żadnej pomocy, żadnego pocieszenia, żadnej ulgi. On się uskarża, lecz nikt na to nie zważa. On krzyczy, lecz nikt nie przychodzi by Go ratować. Niebo jest przed Nim zamknięte; nie ma stamtąd żadnej odpowiedzi. „Boże mój! Wołam za dnia. a ty nie odpowiadasz; i nocą, a nie mam spokoju.” (w. 3) Zupełnie inaczej było nad grobem Łazarza . Tam On mógł powiedzieć: „Ojciec mnie zawsze wysłuchuje;” Inaczej było na początku Jego ukrzyżowania, kiedy zawołał:
„Ojcze, odpuść im. bo nie wiedzą, co czynią!” A teraz niebo jest zamknięte, Boże ucho zamknięte, oblicze Boże odwrócone. „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” Choć musiał zostać całkowicie opuszczony przez Boga, to jednak Bóg pozostał wciąż Jego Bogiem. Ta świadomość nie mogła Mu umknąć, tak samo jak świadomość Jego Boskiej doskonałości, tak, że podczas tych cierpień mógł pytać:
„…czemuś mnie opuścił?” W Nim nie było nawet najmniejszego powodu. A mimo to, skłonił swoja głowę i przyjął Boży sad na siebie jako
Uc/cif siy ode ninic 1-2/2001
sprawiedliwy. „Ale ty jesteś Święty, który mieszkasz w chwałach izraelskich” (w. 4.). Mówiąc inaczej: Ty Boże mój, opuściłeś mnie, mimo, że nie było we mnie powodu do tego; lecz według twojej sprawiedliwości nie mogłeś postąpić inaczej.
Chrystus zajął nasze miejsce jako grzesznik, On został za nas grzechem uczyniony, „On poniósf nasze grzechy na Swym ciele na drzewie”. Dlatego był od Boga opuszczony i dlatego nawałności gniewu Bożego spadły na Niego. Jako nasz Zastępca poddał się sadowi Bożemu i wysławił Bożą sprawiedliwość. Oto, mój Czytelniku, to jest pojednanie! Już na początku Swojej publicznej służby Chrystus wystąpił przeciwko szatanowi, kiedy go kusił przez czterdzieści dni i nocy; a na końcu spotkał go znów w Getsemane.
Moc szatana została złamana, a zbroja jego domu została mu zrabowana. Walka z szatanem była ciężka, a na krzyżu tym bardziej była trudniejsza do zwyciężenia. Nasz godny uwielbienia Zbawca musiał tam nieść nasze grzechy przed Bogiem i jako niosący grzechy być sądzony. On przez całe swoje życie tu, na niskości, uwielbiał Ojca, lecz teraz musiał uwielbić Boga w swojej śmierci. Z Ojcem nie miał On w tych godzinach nic do czynienia, lecz z Bogiem, Świętym i Sprawiedliwym Sędzią, który musi karać grzech i sądzić. Zaprawdę, wielka jest tajemnica pobożności: Bóg był objawiony w ciele! Gdyby Chrystus nie był prawdziwym Człowiekiem, wtedy nic by nam nie mogło pomóc; a jeśli nie byłby Bogiem, Jego ofiara nie posiadałaby nieskończonej wartości.
To dzieło pojednania ma dwojaki charakter: znajdujemy w nim zadośćuczynienie sprawiedliwości i świętości Bożej, zgładzenie naszych grzechów. ( por. 3 Mój. 16,7.10). Los dla Boga oraz los dla ludu. Co do pierwszego, ważniejszego aspektu naszego pojednania, to porusza go rozważany powyżej Psalm. Nie zapomnijmy jednak, że Jezus, chociaż zajął nasze miejsce jako niosący grzech, opuszczony przez Boga, Odwieczny Syn Ojca i posłuszny, doskonały Człowiek, z powodu
{’czcić się ode mnie 1-2/2001
dobrowolnego oddania się w śmierć, był miłą wonnością, przyjemną ofiarą dla Ojcowskiego serca. Jakie cudowne zjednoczenie! Jaka Boska tajemnica! Czytajmy jednak dalej: „Tobie ufali ojcowie nasi, ufali i wybawiłeś ich, Tobie zaufali i nie zawiedli się. Ale ja jestem robakiem .nie człowiekiem, hańbą ludzi i wzgarda pospólstwa.” (w. 57) Wzruszająca skarga! Nikt z wierzących nie był nigdy tak od Boga opuszczony. Wszyscy otrzymali odpowiedź na swoje błagania. Lecz On, Jednorodzony Syn, który Jest w łonie Ojca”, nie otrzymał odpowiedzi, nie został uratowany, został zawstydzony, „…był robakiem, a nie człowiekiem”. Dalej skarży się: – ja cię nie opuściłem, wciąż na tobie polegałem, od pierwszego momentu mojego życia byłeś Bogiem moim. „Ty jesteś Tym, który mnie wydobył z tona matki, uczyniłeś mnie bezpiecznym u piersi matki mojej. Na ciebie bytem zdany od urodzenia. Ty byłeś Bogiem moim od łona matki mojej.”
Doprawdy, nie było to z Jego winy, że tak cierpiał, lecz z naszej. On został opuszczony dlatego, abyśmy mieli pokój. Nie ma jednak takiej nędzy, która by nie była Jego udziałem, nie ma hańby, która by nie przeszła nad Nim. Żydzi otaczali krzyż jak „byki Baszanu , jak szarpiące i ryczące lwy” (w. 13.14). Moc śmierci uchwyciła Jezusa. „Siła moja wyschła jak skorupa, język mój przylgnął do podniebienia mego; i położyłeś mnie w prochu śmierci.” ( w. 16.). Diabeł zaatakował Go z całą swoją mocą. „Wybaw mnie z paszczy lwa!” ( w. 22.). Te wszystkie skargi zanosił swemu Bogu – to potęgowało Jego cierpienia.
Obyśmy nigdy nie zapominali, jak złymi byli ludzie, z powodu których On cierpiał i jak okropne były cierpienia Jego czystej i świętej duszy! To z powodu upadłego człowieka, brudnego od grzechów i nieprawości, wrogiego względem Boga, Zbawiciel musiał być tak głęboko poniżony. Jak nieskończona jest Jego miłość do grzesznika, do ciebie i do mnie. Czytelniku! Aby Cię wykupić, On wypił kielich Bożego gniewu do ostatniej kropli, bez szemrania. W Getsemane wołał trzykrotnie: „Ojcze
Uczcie się ode mnie 1-2/2001
mój, jeśli to możliwe, niech ten kielich mnie minie!” Ale to nie było możliwe. Skoro chciał grzeszników ratować od zguby, musiał wypić kielich Bożego gniewu, a przez to zadowolić Bożą sprawiedliwość.
Czytelniku! On wziął ten kielich i wypił go do dna! Afe kiedy się to stało, natychmiast gorzka skarga zmieniła się w zwycięski śpiew: „Ty mnie wysłuchałeś od rogów bawołów. Będę opowiadał imię twoje braciom moim, będę cię chwalił pośród zgromadzenia.” ( w. 22.23). A potem, aż do końca tego Psalmu, następuje wspaniały opis wszystkich błogosławionych rezultatów cierpień i śmierci Jezusa dla Izraela i narodów podczas dni chwały Królestwa Chrystusowego na ziemi. Jakąż łaskę oglądamy w tym, że grzech został włożony na naszego Pana i zniszczony, oraz usunięty przez Jego.śmierć,
On powstał z umarłych i jako żyjący świadek tego faktu, że wszystko jest dokonane i wszystko naprawione, oznajmia imię Swojego Ojca Jego braciom i wysławia Boga pośród zgromadzenia. Pierwsze poselstwo, jakie posyła po swoim zmartwychwstaniu przez Marię Magdalenę do Swych uczniów, brzmiało: idź do braci moich i powiedz im „Wstępuję do mego Ojca i waszego Ojca, i do Boga mego i Boga waszego.” lYcześniej tak nie mówił. Wprawdzie oznajmił swym uczniom imię Ojca, ale żeby w społeczności ze sobą zwać ich dziećmi tego Ojca, to mogło stać się dopiero wtedy, kiedy dzieło zostało dokonane, a grzech usunięty. Teraz, kiedy żywot i niezniszczalność zostały wywiedzione na światłość, Jego Ojciec jest naszym Ojcem i Jego Bóg naszym Bogiem, a On nie wstydzi się nas nazywać Swymi braćmi. Wszystko, czym Bóg jest dla Niego jako Ojciec, spływa także teraz na tych, za których On zmarł i wymazał ich grzechy przez krew krzyża swego.
Jego doskonałe i objawione przyjęcie ze strony Boga jest obecnie naszym udziałem. Nie tylko to, że miłość Ojcowska spoczywa na nas i jesteśmy teraz przed Bogiem tak samo ważni jak Chrystus, lecz również cała wonność i radość , jaką Bóg ma dla Chrystusa, spływa i na nas.
{\’y.c\c sif ode mnie 1-2/2(K)1
Słyszymy dalej: „…pośród zgromadzenia chcę Cię chwalić.” Pan nie mówi: „Ja Cię chcę chwalić” ani: „W zgromadzeniu będziesz wystawiony” lecz: „…pośród zgromadzenia chcę Cię chwalić”. Słowa te, zacytowane w Hebr. 2, znalazły swoje spełnienie wieczorem w dniu zmartwychwstania, kiedy Jezus ukazał się wśród zgromadzonych uczniów, aby ich uczynić uczestnikami tych błogosławieństw, które zdobył On przez cierpienia i śmierć. Jaka radość musiała napełniać serce naszego umiłowanego Pana w tej godzinie, kiedy On, wyjęty z ciemności opuszczenia przez Boga i z prochu śmierci, mógł korzystać z owych owoców Swego wspaniałego zwycięstwa, kiedy ci, których On bardziej miłował niż swoje własne życie, mogli dzielić z Nim Jego radość. Ten, który nie znał grzechu, a za nas został nim uczyniony, poniósł sąd, na który myśmy zasłużyli. Lecz następnie powstał od umarłych i chwali Boga w pośród wykupionego przez siebie zgromadzenia. Uwielbienie, sława i wspaniałość niechaj będzie Błogosławionemu odtąd aż na wieczność! Amen.
Tłumaczone z „Botschafter des Heils in Christo”1891
Imiona występujące w Biblii
Samuel – Wyproszony od Boga (por. „…od Pana go wyprosiłam”) 1 Sam. 1,20. Prorok żyjący w czasie 1171 – 1060
Mojżesz- Wyjęty z wody (por. „…wyciągnęłam go z wody”) 2 Mój. 2,10. Wielki prorok Izraela i zakonodawca (4 Mój. 12,6-8; 5 Mój. 34,10). Bóg powierzył mu wyprowadzenie swojego narodu z Egiptu.
Uczcie się ode mnie 1-2/2001
Dawid – Umiłowany. Drugi wielki król Izraela.
Ezdrasz – Pomoc. Kapłan i uczony w piśmie, przyprowadził
uprowadzony lud z niewoli babilońskiej do Jerozolimy ok. 458 r. przed Chrystusem (Ezdr. 7,1). Przysłużył się w odbudowie świątyni i utwierdzenia zakonu.
Jokebed – Pan jest chwała. Matka Arona i Mojżesza ( 2 Mój. 6,20).
Pytania i odpowiedzi
PYTANIE: Czy Pan Jezus mógł zgrzeszyć będąc człowiekiem? Jako argument słyszałem kiedyś, że wykonane dzieło byłoby dfa Niego łatwe, gdyby nie mógł On zgrzeszyć?
Odpowiedź:
Strzeżmy się perfidnych kombinacji ludzkiego ducha dotyczących boskich rzeczy. Szczególnie wtedy, jeśli chodzi o świętą osobę Pana Jezusa. W żadnym wypadku nie powinniśmy naszymi myślami opuścić kanwy objawienia Bożego. Ostrzeżeniem powinny być dla nas ciągle słowa Pana: Nikt nie zna Syna tylko Ojciec (Mat. 11.27).
Pismo Święte ukazuje nam na niektórych miejscach ważne wypowiedzi o osobie Pana Jezusa. Kiedy podporządkowujemy się mu we wierze, wtedy znika wszelka wątpliwość. Kiedy Pan Jezus miał się narodzić, Bóg posłał do Marii anioła Gabriela, który powiedział do niej;
„Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego zacieni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym.” (Luk. 1,35). Był On poczęty z Ducha Świętego, nie z człowieka. Podczas gdy wszyscy ludzie są „z niskości” , On był „z wysokości” (Jana 8,23). On zstąpił z nieba (Jana 3,13). Kiedy pierwszy człowiek został stworzony i
t 'c/.cie si^' ode mnie 1-2/2001
zamieszkał w ogrodzie Eden, nie byt on przez to święty, ale niewinny, Była w nim zdolność do tego, by zgrzeszyć i tak się też wkrótce stało. W przeciwieństwie do naszego Pana. On był nie tylko niewinny, lecz także święty. Już jako dziecko byt „Tym Świętym” i pozostał Nim, takim On jest. Taka jest cecha Jego osoby. Później w NT był On często nazwany „Tym Świętym” (Jana 6,69; Dz. Ap. 3,14; 1 Jana 2,20; Obj. 3,7;) W swym człowieczeństwie był On tak samo Świętym jak i w swej Boskości- To wyklucza wszelką możliwość grzeszenia.
Pismo Święte poucza nas, że Pan Jezus nie „popełnił żadnego grzechu” (1 Piotra 2,22) gdyż On „nie znał grzechu” (2 Kor. 5,21) i „grzechu w Nim nie ma” (1 Jana 3,5). On nie znał grzechu. Jemu i Jego świętej istocie grzech był całkowicie obcy. Tylko święta w swej istocie osoba mogła zostać uczyniona przez Boga „grzechem”, a nie ktoś, w którym był choćby zarodek grzechu. Najbardziej dosadną wypowiedzią jest wypowiedź apostoła Jana, który wypowiada się następująco: „w Nim grzechu nie było” w innych jest, w Nim nie. Kiedy Pan był gotowy pójść poprzez Getsemane na krzyż, powiedział: „… nadchodzi bowiem władca świata, ale nie ma on nic do mnie” (Jana 14,30). Diabeł nie znalazł w Nim żadnego punktu zaczepienia do grzechu.
Bezgrzeszność Chrystusa została potwierdzona przez Boga, który posłał anioła, przez trzech różnych apostołów, i w końcu przez samego Pana. Któż odważy się więc jeszcze dowodzić, że Pan Jezus mógł zgrzeszyć w obliczu takich świadectw? Byłoby to btuźnierstwo dotyczące Jego Osoby. Oczywiście, Pan był „we wszystkim doświadczony”, lecz Słowo Boże śpieszy dodać: „…z wyjątkiem grzechu” (Hebr. 4,15.). Tak, jak pokazuje nam Jakub w 1 rozdziale, zgromadzenia doświadczane są próbami z zewnątrz (w. 2), a my, przez grzech, będący w nas (w. 14). Pokuszenia, które przechodził Pan Jezus były tylko i wyłącznie pierwszego rodzaju. Diabeł usiłował odwieść Pana od drogi posłuszeństwa przez zewnętrzne okoliczności np. przez głód (Mat. 4,3).
Uczcie się ode mnie 1-2/2001
Jednak drugiego rodzaju pokuszeń Pan nie znał. Cytowane słowa Pana z 14 rozdziału ewangelii Jana znajduję w Hebr. 4 swoje potwierdzenie: „we wszystkim doświadczony…z wyjątkiem grzechu”.
PYTANIE: Czy w księdze Izajasza 65 i księdze Objawienia 21 jest mowa o tym samym „nowym stworzeniu”?
Odpowiedź
Wprowadzenie królestwa pokoju, gdzie sam Bóg będzie rządził w osobie Pana Jezusa (Zach. 14,9), będzie Bożym cudem. W tym celu Bóg dokona wcześniej istotnych zmian: czas pokoju i sprawiedliwości będzie poprzedzony strasznymi sadami (patrz Obj. Zach. 12-14 i inne). Bóg nie będzie sądził jedynie upadłego chrześcijaństwa, lecz także bezbożność Izraela – wyratowana będzie jedynie resztka. Pan Jezus dokona w końcu sadu nad żywymi (Mat. 25,31-46), kiedy zasiądzie na swoim tronie.
W królestwie pokoju będzie więc nowa, oczyszczona ziemia. Również niebo dozna swego rodzaju „nowego stworzenia”. Z księgi Joba 1, Efez. 6,11.12, Obj. 12,7 wiemy, że upadli aniołowie razem z szatanem,ich przywódcą mają jeszcze dzisiaj dostęp do nieba (miejsc niebieskich). To się jednak zmieni na kilka lat przed założeniem „Królestwa Pokoju”. W niebie będzie miała miejsce waika pomiędzy Michałem i jego aniołami, a szatanem ze swoimi upadłymi aniołami. Zakończy się ona zrzuceniem szatana wraz z jego aniołami na ziemię (Obj. 12,7). Kilka lat później będzie on związany w otchłani na tysiąc lat (na czas trwania Tysiącletniego Królestwa Obj. 20,1-3). Później, po tym okresie będzie raz jeszcze na krótko wypuszczony, aby następnie zostać na wieczność wrzucony do jeziora ognistego.
[ c/.cie .siy ode mnie 1-2/2001
Wierzymy więc, że stworzenie nowego nieba i nowej ziemi z Iz. 65,17 jest przede wszystkim moralnym odnowieniem, po którym zniknie zło z okręgów niebieskich, ale na ziemi będzie dalej panować. Ostateczne stworzenie „nowego nieba i nowej ziemi” nastąpi po okresie Tysiącletniego Królestwa i równocześnie nastąpi początek wiecznego stanu (Obj. 21,1). Wtedy niebo i ziemia będą w pełni pojednane z Bogiem, a zło nie będzie już miało miejsca.