Pracą i wytrwałością wszystko osiągniesz.

Pracą i wytrwałością wszystko osiągniesz.

Jeśli stromy pagórek wznosi się przed tobą, uzbrój się w cierpliwość i wytrwałość, a wjedziesz nań nawet ciężko naładowanym wozem. Niemasz nic tak twardego, czegobyś nie przemógł czemś twardszem! Podołasz nawet najcięższej pracy po siadając mocne postanowienie wykonania jej. Do póki zamierzonej pracy nie dokonałeś, wszyscy dziwią się, że zabrałeś się do rzeczy niemożliwej gdyś skończył swą pracę, nie będą mogli dość się nadziwić, że nie dokonałeś jej wcześniej.
Para koni ciągnie wóz na moim obrazku. Ale człowiek, który pragnie w życiu dokonać czegoś, winien ciągnąć wóz z ciężarem swego dzieła sam, na konie nie licząc. Polegając na innych, w na­dziei, że zadanie nasze wykonają dobrze, możemy zawieść się gorzko. „Gdzie kucharek sześć, tam niema co jeść”, mówi stare przysłowie. Rzeczy­wiście, im więcej rąk do pracy, tem wolniej nieraz posuwa się ona naprzód, aniżeli gdybyś pracował sam. Jeden człowiek przyniesie sobie dwa wiadra wody, dwóch przyniesie razem jedno wiadro, a trzech nie przyniesie razem ani jednego. Dziecko mające kilka matek, umrze zanim podrośnie. Znaj swą pracę dobrze i oddaj się jej całą duszą, a wkrótce będziesz jadał chleb z masłem, podczas gdy człowiek niedbały straci ostatni kawałek suchego chleba.
Głupim byłby rolnik, który nie chciałby pra­cować. Minęły czasy, kiedy gospodarz wiejski robił majątek, wypoczywając co drugi dzień. Jeśli bę­dziemy sprowadzali przenicę z obcych krajów, gospodarze przekonają się wkrótce, że kto chce mieć dochody z ziemi, musi sam we wszystko wejrzeć, i sam przyłożyć rąk do pracy. Na nic ci się nie przyda, jeśli chcąc się zbogacić poje­dziesz do Ameryki, ale zabierzesz z sobą swoje lenistwo. Kto nie jest próżniakiem, ten i w kraju ojczystym zawsze znajdzie pracę w swym zawodzie. Człowiek, który ciężko pracuje, ale posiada zdrowie i siłę, daleko jest szczęśliwszym od hrabiego Pró­żniaka, który nic nie robi, a za to ciężko choruje. Przytoczę tu piosenkę, która według mnie najlepiej Streszcza to, co stanowi prawdziwe szczęście rolnika;

Zagon swój ojczysty orzę w pocie czoła,
Aby się zakłosił bujnie żyzny łan;
Nie żałuję trudu, gdy powinność woła,
A mej pracy niebios błogosławi Pan.

Jasnem słońcem z nieba Bóg mi mile świeci,
Wieczór mi radosny niesie wczas i chłód,
Żona mnie na progu w kole lubych dzieci
Wita, gdy skończyłem swój codzienny trud.

Nieraz pot gorący spływa mi po twarzy,
Ale radość w sercu to mój stały gość,
Że mnie Bóg miłością i dostatkiem darzy
I że powszedniego chleba mamy dość.

Nieraz troska-kuma puka do mej chaty,
Cichą radość z serca mi wypłoszyć chce,
Aleć wiem, że Bóg ten, co odziewa kwiaty,
O potrzebach moich i mych troskach wie.

W Nim tedy radosne składam swe ufanie
I spokojnem okiem się rozglądam wkrąg,
Modląc się: Cokolwiek ześlesz, dobry Panie,
Wszystko przyjmę wdzięcznie z Twych ojcowskich rąk.

Mimo ciężkiej pracy w chacie oracza gości szczęście i zadowolenie.
Nieszczęśliwym byłby człowiek, który pragnąłby jeść zwierzynę, ale nie chciałoby mu się pójść na polowanie. Nigdy nie opuszczajmy rąk silnej rozpaczy, lecz pracujmy wytrwale, a powodzenie samo przyjdzie.
„Nie odrazu Kraków zbudowano” — powiada przysłowie; nawet psiej budy nie postawisz bez pracy. Co łatwo nabyte, to łatwo pozbyte. Marny to zając, którego charty złowią bez biegania, marna to owca, którą ostrzyżesz bez trudu. Człowiek, który nie umie iść przeciw burzy i złej pogodzie, niczego nie dokona w świecie.
Wytrwałość największą jest zaletą. Gdyby Amerykę można było odkryć w jeden dzień, nie bylibyśmy tyle wieków czekali na Kolumba. Gdy trzeba dołożyć siły, niejeden koń zaczyna stawać dęba. Gdy jabłka za pierwszem potrząśnięciem nie spadają z jabłoni, próżniak nie zada sobie trudu przyniesienia drabiny. Człowiek gorączku­jący się przy pracy,, nierównomiernie używający swych sił, będzie jak ogień płonął na początku, a w końcu wystygnie jak lód. „Bez pracy niemasz kołaczy”, mówi stare przysłowie.
Zanim jednak rozpoczniesz jakąkolwiek pracę, zapytaj się swego sumienia, czy jest ona uczciwa, i rozsądku swego, czy jest możliwa do wykonania. Szaleństwem byłoby chcieć huragan uspokoić prośbą, lub chcieć złowić wieloryba w balji. Nie­rozumny plan lepiej odrazu porzucić, niż sparzyć sobie palce; lepiej nagiąć karku, jak nabić guza na czole. Powziąwszy raz mocne postanowienie pójścia drogą prawdy, nie daj się z niej spro­wadzić dla bylejakiej przyczyny. Jednem uderze­niem nie powalisz wiekowego dębu. Żelazo odrazu nie zmięknie; dobrze się kowal musi napocić, za­nim je rozgrzeje na czerwono i zanim lemiesz z niego ukuje.
Trudności nie powinny nas nigdy zniechęcać; zsyła je Bóg: na nas, by wypróbować naszą wytrzymałość! Hartują nas one tak jak ogień stal har­tuje. Nie bez powodu w mięsie są kości, a w ziemi kamienie. Gdyby w życiu wszystko „szło jak po maśle, świat byłby pokojem dziecinnym, a nie polem do pracy. Selery stają się słodkie, gdy mróz je zwarzy; ludzie nie dojdą do doskonałości dopóki nie przejdą przez ogień próby. Jakże po­znalibyśmy siłę. konia, gdybyśmy mu nie dawali ciężarów do wożenia? Szczęście lub bogactwo znienacka spadające na człowieka, jak orzeł z chmur na zajączka, powala go o ziemię. Najlepszym i najcenniejszym dla nas jest dobrobyt własną zdobyty pracą i wytrwałością.
Mówiąc wam o powodzeniu i dobrobycie, by­najmniej przez to nie rozumiem gromadzenia pie­niędzy kosztem uczciwości. Dla mądrego czło­wieka błogosławieństwo Boże wystarczającem będzie szczęściem; dla głupca za mało będzie całego świata.
Przypomina mi się tu zdarzenie, jakie nie­dawno miałem z Szymonem Sknerą. Ujrzawszy biednego ślepca prowadzonego przez małą dziew­czynkę i grającego na skrzypcach, poraź pierwszy w życiu poczuł odruch litości i rzekł do mnie: „Janie, pożyczcie mi grosz!” Poszukawszy w kie­szeniach, istotnie znalazłem dwa grosze i dałem mu je. Jeden z nich dał dziadowi, a drugi za­trzymał dla siebie i odtąd nie ujrzałem już nigdy ani moich dwóch groszy ani Szymona Sknery. Ten stary grzesznik powtórzył mi kiedyś wierszyk, który mniejwięcej tak mógłbym streścić: „bądź djabłem, by być szczęśliwym; zaprzedaj czartu duszę, a on ci da panowanie nad światem”.
My jednak pomnijmy na Słowo Boże: „Cóż zyskałby człowiek choćby cały świat zdobył; a na duszy poniósłby szkodę?” Prócz, brudnych ma­nowców djabelskich, krętych dróg grzechu istnieje droga inna a tą jest droga Królewska, o której Biblja mówi: „Szukajcie najpierwej Królestwa Bo­żego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam przydane”. Jan Oracz gorąco pragnie tego, by wszyscy jego czytelnicy wybrali tę drogę i nie zbaczali z niej!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *