Nawet czarna kura zniesie białe jaje.

Nawet czarna kura zniesie białe jaje.

Kura czarna jak węgiel, ale jajko zniosła oślepiająco białe. To proste powiedzenie nieraz było wielką pociechą dla Jana w ciężkich chwilach jego życia. Złe rzeczy obracają się w dobre, źli ludzie stają się dobrymi za łaską Boga. Sroga zima kruszy i spulchnia glebę, ostre wiatry uma­cniają gałęzie wiekowego dębu. W kopertach z czarną obwódkę zsyła nam Bóg listy pełne mi­łości. Ileż razy w splątanej gęstwinie kłujących jeżyn nazrywałem słodkich. owoców! Ileż razy wśród boleśnie kolących cierni znalazłem przecudne, wonne róże! Dla ludzi wierzących troska jest tem, czem wiciokrzew dla naszych żywopłotów; gdzie kwiat jego się ukaże, tam miła rozchodzi się woń wokoło, gdy tylko rosa spadnie z nieba.
Odwagi, przyjaciele, wszystko obróci się ku dobremu! Najczarniejsza noc w czasie właściwym stanie się cudnym, różowym świtem. Tylko nie traćmy ufności w Boga, i głowy trzymajmy wysoko ponad falami lęku. Wypatrujmy świetlistego skrawka w każdej nowej chmurze, kwiat to jakby szkoła, w której znajdujemy się wszyscy, a nasz Wielki Nauczyciel niejedne jasną lekcję pociechy wypi­suje na czarnej tablicy smutku. Uboga kuchnia uczy nas żyć chlebem niebieskim; choroba rzuca nas do stóp Dobrego Lekarza. Strata bliskich sercu naszemu, tym droższym czyni dla nas Jezusa; nawet zniechęcenie skłania nas do życia wyłącznie w Chrystusie. Dla tych, co kochają Boga, wszystko dąży ku dobremu, a nawet śmierć da im tylko najwyższą nagrodę. Po burzach, zawiejach i mro­zach-wędrówki ziemskiej, wejdziemy w jasną, prze­czystą wiosnę wiecznego życia!
Patrzy w lewo wiosłuje w prawo.

Patrzy na brzeg, a wiosłuje prosto w kierunku statku, o który rozbić się może jego łódź. W podobny sposób postępują nietylko ci, co płyną w łódce, ale i tacy, co nigdy nie odważają się wypływać na szersze wody. Nie znoszę pana Dwulicowego i unikam go, ale ma on niestety całe gromady kuzynów.
Zdarzają się tacy święci, którzy „w sercu mają djabła. Bywają ludzie, którzy przed światem udają sługi Chrystusowe, by służyć celom własnym i sza­tańskim. Są źli i dobrzy ludzie we wszystkich warstwach społeczeństwa; obłudników znajdujemy nietylko wśród oraczy, ale i wśród księży.
Za dni Chrystusa wielu ludzi szło za nim; nie-wszyscy jednak w tym samym celu: jedni dla Słowa Jego, inni dla chleba i ryb. W każdym kościele bywają owieczki, służące dwom panom jednocześnie.
Lepiej nie żyć, aniżeli zaprzedać duszę dają­cemu najwięcej. Lepiej dostać się do przytułku, aniżeli tuczyć się obłudą. Obłuda najpodlejszą jest z podłych rzeczy, ale najpodlejszym gatun­kiem obłudy jest obłuda religijna. Najgorszym z obłudników to człowiek, który nazywa siebie sługą Chrystusowym, a nosi jarzmo szatana. Naj­gorszym z wilków jest ten, który nosi owczą skórę.
Bądźmy więc prości i szczerzy, nigdy nie służmy dwom panom jednocześnie i nie – nośmy płaszcza na obu ramionach!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *