Ślepemu lustro na nic się nie przyda.
Kto widzieć nie chce, podobny jest do człowieka nie mającego wcale oczu. Ba, ślepy ma nawet pewną wyższość nad takim człowiekiem; wprawdzie chodzi on w ciemnościach, ale ma pełną świadomość swej ślepoty. Nietoperzowi na nic nie przyda się latarnia; tak samo i dobra nauk stracona jest dla człowieka, który nie chce się uczyć. Dla głupca rozum jest szaleństwem. Jeden człowiek wystarczy, by zaprowadzić konia do wody; ale nawet stu ludzi nie nakłoni go do picia, gdy pić nie chce. Łatwo jest wygłaszać prawdę; lecz jeśli nie przekonamy nikogo, praca nasza spełznie na niczem. Litujemy się nad biednym ślepym, ale ci, którzy zamykają oczy na światłe, nie warci są nawet naszej litości.
Człowiek ślepy wobec swych błędów, nie widzi swych korzyści. Kto sądzi, że nigdy nie był głupcem, jest nim w tej samej chwili. Kto nigdy nie przyzna, że nie miał racji, nigdy nie będzie miał racji. Kto nie uwierzy, że twarz ma uczernioną i nie spojrzy w lustro, ten sadzy z twarzy nie zmyje.
Wielu ludziom uprzedzenie najzupełniej zamyka oczy na światło. Są ludzie, którzy wiedzą wszystko i są pewni siebie; dla tych argumenty twe będą grochem o ścianę rzucanym. Doszli oni szybko do gotowego wniosku i przylgnęli doń jak szewcka smoła do sukna.
Są oni mędrsi od siedmiu ludzi rozsądnych; mówią z taką stanowczością, jak gdyby byli po drugiej stronie zasłony i spoglądali za kulisy wszechświata. Mówią, jak gdyby całą mądrość nosili w kieszonce od kamizelki, jak się nosi cukierek miętowy. Kto chce, niech próbuje takich ludzi przekonać; co do mnie, nie lubię lustra trzymać przed kretem.
Niektórych łudzi zaślepiają sprawy światowe. Nieba nie spostrzegliby oni nawet wtedy, gdyby okna niebieskie nad ich głowami się otworzyły! Przypatrz się oto gospodarzowi Białasowi; jest on podobny do Nabuchodonozora, bo tylko o zwierzętach mówi; a jeśli nie je trawy, to dlatego, że nigdy nie mógł strawić sałaty. Najwięcej czasu poświęca jedzeniu, nad pieczenia poci się więcej aniżeli nad pracą. Modlitwa jego — stosownie do potrzeby chwili — będzie dwojaka: albo o deszcz, albo o pogodę. Gdy stóg żyta mu się spali, lub woda zaleje łąki, nie będzie nieszczęśliwszego człowieka na świecie. Potop był według jego zdania największą plagą na ziemi, nie dlatego, że zatopił świat, lecz dlatego, że zniszczył trawę. Śmierć nie obchodzi go wcale. Byleby tylko skończył żniwa, może stara kostucha przyjść kiedy tylko zechce. Upór jego równa się jego głupocie. Gdybyś chciał nową myśl wprowadzić do jego mózgu, musiałbyś chyba wywiercić mu dziurę w czaszce, a w końcu okazałoby się jeszcze, że gra niewarta była świeczki. Nic nam innego nie pozostaje, jak zostawić go samemu sobie, bo zanadto jest ślepy, by kiedykolwiek mógł przejrzeć. Inni ludzie psują sobie wzrok, używając szkieł, które nie są okularami. Próbowałem przekonać Józka Dolinę, że najpożyteczniejszem byłoby dla niego, gdyby się zapisał do stowarzyszenia wstrzemięźliwości; jako jedyny argument odpowiedział mi: „Nie widzę potrzeby tego”. Jego stan majątkowy jest opłakany. Meble sprzedał, żona i dzieci chodzą boso; ale śmieje się ze mnie i każe mi patrzeć swego nosa, gdy go napominam. Biedna, biedna dusza jego. Czyż nie możnaby nic poradzić na taką głupotę? Jeśli tacy ludzie „sami nie umieją dbać o swe dobro, czyż prawo nie powinno zaopiekować się nimi? Józiek Ślimak spędza swe owce z łąki, gdy widzi, że mogłyby się wzdąć od nadmiaru zielonej koniczyny. Dlaczegóż nie możnaby pijaków wypędzać z karczmy, gdy się napili zadużo? Dlaczegóż nie możnaby ograniczyć jak-najbardziej godzin wyszynku wódki i piwa? Jakżebym pragnął, by biedny Doliwa widział to, co ja widzę! Cóż jednak poradzę na to, gdy ktoś niema oczu i nie dostrzega słońca, chociażby mu od patrzenia na nie zeszła cała skóra z nosa.
Najszkodliwszym pyłem dla oczu, to pył złota. Łapówka oślepia sąd, złoto przyciemnia umysł. Pochlebstwo jest dla duszy tem, czem dla oczu jest dym; uprzedzenie zaś zamienia światło słoneczne na ciemności niemal dotykalne. Wszyscy jesteśmy ślepi z natury; dopóki Dobry Lekarz nie otworzy nam oczu, błądzimy w ciemności, choćbyśmy nawet mieli światło ewangelji. Wszyscy kaznodzieje i krasomówcy całego świata nie przekonają nas o prawdzie, dopóki oczy nasze są ślepe. Jest jednak maść niebiańska, która cudownie uzdrawia oczy ślepców. Najgorsza jednak sprawa z tymi, którzy — choć ślepi na duchu, sądzą, że już przejrzeli, a tymczasem właśnie dla tej ślepoty duszy prawdopodobnie umrą w ciemności.
Módlmy się za tych, którzy nigdy nie modlą się za siebie. Moc Boża może dla nich uczynić to, czego nasze nikłe siły ludzkie nigdy uczynić nie zdołają!