Niedostatecznie żywiąc swe sługi lub szkapę, nie będziesz miał zysku, tylko stratę.
Co oszczędzisz na paszy bydła i koni, to będzie stratą niepowrotną dla ciebie. Kort niedostatecznie nakarmiony nie uciągnie ciężarów. Nawet ziemia mało wyda plonu, jeśli jej poskąpisz nawozu. Bez węgla lokomobili nie popędzisz, a młyna wodnego nie puścisz w ruch bez wody. Tak samo i koń twój nie będzie mógł pracować, jeśli mu nie dasz owsa. Weź do ręki jakikolwiek poradnik gospodarski, czy to dawniejszy, czy też nowy, a w każdym znajdziesz radę, byś dobrze karmił swe konie, gdyż inaczej zamiast spodziewanych korzyści, będziesz miał tylko straty. Hańbą byłoby żałować paszy biednemu, niememu bydlęciu, które ani o sobie myśleć, ani poskarżyć się nie może! Nieraz widzimy zbiedzone szkapy o zapadłych bokach, o zerwanych nogach, wzbudzające odruch litości i oburzenia na ich właściciela. Prawdziwie dobry człowiek, będzie dobrym nietylko dla wszystkich swych pracowników, ale i dla zwierząt domowych, nie wyłączając kota i psa.
Czyż człowiek nie jest lepszym od zwierzęcia? Wszystko, co mówiliśmy o koniu lub bydlęciu, w daleko większej mierze winno być zastosowane do robotnika. Jeśli chcesz mieć wydatną pomoc ze strony swych parobków, musisz ich dobrze i dostatecznie żywić. Robotnik nie otrzymujący dostatecznego wynagrodzenia, zbywa robotę byle jak, stosując się do przysłowia: „Jaka płaca, taka praca”. Kto sumiennie pracuje, winien sumiennie być wynagradzany i żywiony. ' Są gospodarze skąpcy, którzy sądzą, że oracz, od świtu orzący glebę, może żyć powietrzem i żałują jedzenia temu, który daje podstawę i początek wszelkiemu plonowi. W dziele Tomasza Tussera o gospodarstwie wiejskiem, pisanem przed 300-tu z górą laty, czytamy, że dobry oracz winien dostawać pieczeń każdej niedzieli i każdego czwartku conajmniej; a w czasie żniw wszyscy żniwiarze i parobcy winni jadać przy jednym stole ze swymi gospodarzami. Pragnąłbym, by i teraz tak było; za zupełnie zbyteczne uważam jednak beczki z piwem przy tych obiadach i wiecerzach, po których przychodzą nazajutrz niepotrzebne bóle głowy.
Obojętnem jest dla mnie, jakie pożywienie otrzymują leniuchy wszelkiego rodzaju, co to jedząc spocą się, a pracując marzną. Chodzi mi tylko o to, by uczciwy robotnik otrzymał wynagrodzenie odpowiednie, które wystarczałoby na utrzymanie jego i rodziny. W kraju, który posiada dobrą glebę, dającą obfite plony nietylko dla ludzi, ale i dla zwierząt, nikt nie powinien cierpieć głodu.
Znałem ludzi, którzy dla oszczędności skupowali najmarniejsze szkapy i paszy im skąpili. Cóż się okazało? Roboty około gospodarstwa kosztowały ich daleko drożej aniżeli tych, którzy posiadali dobry zaprząg i nie żałowali mu żywności. Broniąc sprawy koni i bydła w gospodarstwie wiejskiem, bronię poprostu tych, co sami za siebie mówić nie potrafią.
Co do ludzi, wolałbym o wszystkich dobre powiedzieć słowo. Niestety, muszę jednak przyznać, że robotników więcej się garnie do miski, niż do pracy. To też mówiąc o płacy odpowiadającej pracy, bynajmniej nie miałem i nie mam na myśli tych, co tej płacy nie są warci.
Nasz stary gospodarz mawiał do Janka Powolnego: „Jesz szybko, ale leziesz jak mucha w smole; „lepiej jadłbyś nogami, a chodził szczękami”. Janek nie mógł zrozumieć tego, że gdyby więcej pracował, zarabiałby więcej. Był to człowiek bez kości i bez muskułów, a zimą ospały był jak suseł.
Mówią, że Jan Prostak jest głupi. Może nie byłby nim zawsze, gdyby miał co włożyć do garnka, gdyby żonie swej i dzieciom mógł coś więcej dać do zjedzenia, prócz chleba razowego.
W każdym razie robotnik wiejski przy skromnym zarobku, ani grosza nie powinien zostawiać w karczmie. – Jeśli mimo trzeźwości i uczciwości nie zarabia tyle, ile mu potrzeba, niechże nie traci cierpliwości i spokoju. Błogosławieństwa doznajemy daleko więcej, niż na nie zasługujemy. Jeśli pracodawcy chowają pieniądze po kątach a ręce mają zaciśnięte, to Bóg zawsze ma dla nas dłonie otwarte. Jeśli pokarm dla ciała jest skąpy, chleba niebieskiego zawsze możemy mieć w obfitości. Jest miasto, w którem „ulice wybrukowane są złotem czystem i pięknem”. Nadzieja dostania się do tego miasta winna nas. napełniać otuchą i dopomóc nam w przyjmowaniu ze spokojem wszystkiego, cokolwiekbądź Bóg nam ześle tu na ziemi.