Gdy każdy przed swą chatą zamiecie, będzie porządek na całym świecie.

Gdy każdy przed swą chatą zamiecie, będzie porządek na całym świecie.

Mądrym nazwę tego człowieka, który dość ma rozumu przedewszystkiem na to, by własne swe sprawy załatwiać i porządkować! Dom własny nikomu nie jest obojętny; niewiele jednak ludzi myśli o tem, by w nim ład zaprowadzać, by go naprawiać! Niektórzy zrażają się na samym wstępie kosztami, jakie musieliby ponieść. Gdy chodzi o koszta, niejeden uważa, że naprawa powinna się rozpocząć od domów sąsiednich. Mniemanie takie bardzo jest nierozumne. Jeśli miłosierdzie winno się zaczynać od własnego ogniska domowego, to i reforma w nim pierwszy winna mieć początek. Byłoby wielką i nierozumną stratą czasu, rozpocząć odmiatanie śniegu z przed domu oddalonego, a zostawić całe zaspy przed własnemi drzwiami, „Pilnuj swego nosa”, mówi stare przysłowie. Troszcz się o swe własne sprawy, naprawiaj własne oby­czaje; gdyby każdy człowiek uczynił to samo, cały świat byłby naprawiony i odrodzony.
Kto nie umie dać sobie rady z własnemi spra­wami, ten i cudzych nie będzie umiał załatwić. Bywają ludzie zajęci od rana do nocy interesami znajomych; na własny dom i rodzinę brak im zawsze czasu. Mawiają ludzie, że żona „Szewca chodzi boso, dziecko piekarza nigdy nie dostaje bułki na śniadanie, a u kominiarza zapalają się sadze niewymiecione. Dużo w tem racji, a przy­czyna złego tkwi w tem, że ludzie nie pozostają wytrwale przy swem zajęciu, ale zawsze pragną czegoś innego. Napróżno usiłowalibyśmy posiąść wszystkie rozumy całego świata: uczony nigdy nie będzie zdolnym i dobrym szewcem, szewc zaś nie wypełni zadań uczonego. Spotykałem ludzi, którym się zdawało, że mądrość Salomona niczem była w porównaniu z ich własnym rozumem. Przyj­rzawszy się jednak uważnie ich sprawom, spo­strzegłem, że domu swego nie umieli doprowadzić do ładu. Są pewni, że umieliby kierować całym na­rodem, ale własnych synów nie umieją powstrzymać od kradzenia owoców w sadzie sąsiada. Kazania mogliby miewać lepsze od kazań księdza, ale sami siebie niczego nie mogą nauczyć. Do cudzych spraw ciągle się mieszają, chociaż nikt ich o to nie prosi; we własnym domu nie lubią się niczem zajmować; własnych skarpetek nie zacerują, bo igłę zapomnieli w cerowanej skarpetce kuzyna. Tacy ludzie osiwieją nie poprawiwszy się w niczem, bo zawsze są przekonani, że w całej wsi niema poważniejszego i mądrzejszego od nich człowieka. Dziwiło mnie zawsze i dziwi dotąd, dlaczego egoizm i zarozumiałość wrodzona nie skłoni takich ludzi do troszczenia się o to, co ich najbliżej winno obchodzić. Każdy kot myje sam siebie i liże swe własne kociątka. Kiedyż nareszcie ludzie wszyscy zmądrzeją i będą zajmować się wyłącznie swemi własnemi sprawami? „Każdy do swego na­miotu”, brzmiał okrzyk w starym Izraelu. Znane są słowa Nelsona: „Anglja spodziewa się, że każdy obywatel spełni swój obowiązek”. Oby każdy naród trzymał się zawsze tej wzniosłej zasady.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *