Niejeden człowiek wszystkie swe pieniądze przepuszcza przez gardło.
Oto człowiek, który zawsze jest goły, bo wszystko cokolwiek posiada, przechodzi na własność karczmarza. Zaledwie się zwlókł z łóżka, już nos jego tkwi w kufelku, a pieniądze znikają przez otwór znajdujący się tuż pod jego nosem. Nie jest on kowalem, a jednak paląca iskra wpadła mu do gardła i wszystkie baryłki browaru nie mogą zalać jej raz na zawsze. Jeśli okseft piwa równa się morgowi ziemi, musiał on połknąć już większą ich ilość, aniżeli oracz mógł uprawić przez całe swe życie; nie przeszkadza mu to połykać w dalszym ciągu, tak długo, dopóki nie zacznie tarzać się po ziemi. Gdy go się spytasz, jak się miewa, odpowie ci, że czułby się zupełnie dobrze, gdyby miał czem zwilżyć swe wargi. Bankiem jego jest szuflada karczmarza, największym skarbem wódka i piwo; jest on chodzącą beczką, żywym lejem. Pije on stale i zawsze: latem, bo gorąco, zimą bo zimno. Gdyby. się nie kładł spać zupełnie pijany i nieprzytomny, napewno wstałby o północy, by jeszcze pić. Usłyszawszy raz, że kieliszek wódki chroni od przeziębienia gdy ktoś zamoczy nogi, stosuje ten zbawienny środek w tak obfitej mierze, że -wódka idzie mu w nogi, które stają się tak ciężkiemi, że ciągle musi się zataczać. Nigdy nie jest zakłopotany co do pretekstu aby wypić jeszcze jeden kufel lub kieliszek; a jeśli przypadkiem zabraknie mu konceptu, to drugi pijanica mu dopomoże.
Tacy ludzie nienawidzą wody i napewno nie umrą wskutek napicia się wody z zarażonej studni. A tymczasem woda najpożyteczniejszym jest napojem. Od wody człowiek nie zachoruje; przez picie jej nie zadłuży się; przeciwnie, ulubione piwo zrobi go gorszym od zwierzęcia i przedwcześnie zapędzi do grobu. Szkoci mawiają: „śmierć i pijaństwo bliskimi są sąsiadami. „ Pijaństwo niektórych ludzi ogłupia, niektórych robi zwierzętami, a niektórych diabłami. Mojem zdaniem jednak robi ono wszystkich bez wyjątku głupcami”. Mimo to człowiek pijany jak świnia pozwala sobie sądzić i wyśmiewać ludzi trzeźwych. Niektórzy z moich sąsiadów śmieją się z mej wstrzemięźliwości. Tak samo ja mógłbym się wyśmiewać z ich pijaństwa, tylko, że raczej chce mi się płakać nad ich głupotą.
O, gdybyśmy mogli doprowadzić do stanu trzeźwości tych nałogowych opojów! Może wówczas moglibyśmy jeszcze zrobić z nich ludzi! Dopóki jednak wódka zalewa im sumienie i rozum, równie mało okazują zrozumienia, jak gdybyśmy przemawiali do trzody chlewnej. Nałóg tak dalece nad nimi panuje, że choćby uroczyście przysięgli, że będą wstrzemięźliwi, tego samego dnia zastawią ubranie, by dostać wódki. Człowiek w stanie nietrzeźwym jest śmieszny i wywołuje śmiech ogólny. Gdybyśmy się jednak zastanowili nad tem, jak pijak rujnuje się na duchu i ciele, przeszłaby nam wszelka ochota do śmiechu. Jakże przerażającą jest prawda, że „żaden pijanica nie posiądzie życia wiecznego”.
Niema złego, któregoby człowiek pijany nie powiedział, a nawet nie uczynił. Jeśli nie stanie się zbrodniarzem, to w każdym razie niema w tym jego zasługi, bo sam z własnej woli zrobił się podatnym na wszystko, do czego czart chciałby go kusić! Najmniej jeszcze jest szkodliwy gdy zupełnie jest pijany i zatacza się od ściany do ściany. Wówczas podobny jest do ślepego, chociaż ma dobre oczy i do kaleki, mimo swych dobrych nóg, wówczas widzi dwa księżyce i dwoje drzwi do karczmy i próbuje wejść równocześnie przez jedne i drugie. Gdzie upadnie, tam poleży, dopóki go ktoś taczką nie zawiezie do domu lub na posterunek policji.
Salomon mówi, że pijanica i żarłok zubożeją, a zwłaszcza pijanica zubożeje bardzo prędko. Straciwszy pracę i kredyt u ludzi, zawsze jednak jeszcze znajdzie sposób na dostanie piwa lub wódki. Nieraz zaprosiwszy spotkanego przyjaciela na kufel piwa, nagle zauważy, że portmonetkę w domu zostawił; przyjaciel oczywiście musi zapłacić za siebie i za niego. W ten sposób tak długo pije cudzym kosztem, dopóki się jeszcze znajdzie łatwowierny znajomy, który zapłaci za niego. Poczucie wstydu oddawna w sobie zatracił; za niego wstydzą się wszyscy ci, co go znają. Gadanina jego płynie jak piwo z kranu i pełna jest starego osadu. Gdy siedzi nad pełnym kuflem jest bardzo dobry i miły; przysięga, że cię kocha, pije twe zdrowie. Lecz pójdź tylko za nim do domu jego! Biedna żona i dzieci zadrżą na sam dźwięk głosu powracającego męża i ojca!
Spróbujmy tylko przemawiać publicznie za zamknięciem piwiarni lub za skróceniem godzin wyszynku, a posypią się na nas przezwiska lub wykrzykniki takiego rodzaju-. „Jak możecie biednych ludzi pozbawiać szklanki piwa po pracy!” Tymczasem owa „szklanka piwa” jeszcze nikomu nie przyniosła korzyści, lecz przeciwnie, okrada ona spiżarnię robotnika, głodzi jego żonę i dzieci i obdziera ich z odzieży. Kufel — to złodziej- włamywacz, który rujnuje szczęście domowe!
Co do mnie, umieściłbym na drzwiach „Czarnego Osła” „Bachusa”, lub t. p. zakładów następujący napis:
Pijacy, czytajcie!
P i j a ń s t w o
wypędza rozum,
rozstraja organizm
zmniejsza siły,
zapala krew
zadaje rany
wewnętrzne
zewnętrzne
wieczne
i nieuleczalne
jest: podnietą dla zmysłów,
szatanem dla duszy,
złodziejem dla kieszeni,
najpewniejszą drogą do żebractwa,
rozwiązłości i zbrodni;
jest: nieszczęściem żony,
smutkiem dzieci;
robi z człowieka zwierzę i głupca.
S a m o b ó j c ą
jest ten, kto piję na zdrowie innych, a pozbawia
się zdrowia własnego.