Nie urzynaj sobie nosa, aby pogniewać twarz.

Nie urzynaj sobie nosa, aby pogniewać twarz.

Złość możemy przyrównać do krótkotrwałego pomieszania zmysłów. Im mniej działamy dostaw­szy pomieszania zmysłów, tem lepiej dla naszego oto­czenia, a im rzadziej wpadamy w złość, tem lepiej dla nas samych. Niedaleko zajdzie ten, kto wy­wierając zemstę na bliźnim, sam sobie krzywdę uczynił. Stare przysłowia głoszą: „Nie ucinaj sobie głowy dlatego, że cię boli. „ „Nie podpalaj domu swego, by pogniewać księżyc”.
Znałem młodego człowieka, który rozpił się dlatego, że nie dostał dziewczyny, którą kochał.
Zamiast więc polepszyć swe sprawy idące oporem, pogorszył je. Głupcem musielibyśmy nazwać tego kto chcąc opluć sobie twarz, obciąłby nos. A jednak w ten sposób postąpił Tomek Prędki. Rozgnie­wawszy swego starego pana i otrzymawszy od niego słuszną naganę, rzucił swe miejsce a pozbawiwszy się zarobku, zagładzą teraz żonę i dzieci. — Leniwa była Janka i sama o tem najlepiej wiedziała. Za­miast jednak zaczekać, aż ją pani słusznie wyłaje, sama podziękowała za służbę. Straciła w ten spo­sób miejsce, którego jej wszystkie inne służące zazdrościły. — Stary Błażek nie miał racji i sam to w duchu przyznawać musiał, ponieważ kazanie niedzielne tak trafnie do niego się stosowało, boczyć się odtąd i postanowił nigdy już nie słuchać dobrego naszego księdza. Sam na tem najwięcej straci, ale kto nie chce słuchać własnego rozsądku i upiera się jak przysłowiowy osieł, na tego niema lekarstwa. Nie czyń nic gdy czujesz, że złość cię unosi, a tem mniej będziesz potem miał do naprawiania. Niechaj złość człowieka prędkiego będzie przestrogą dla ciebie-, jeśli cię ktoś niesłusznie łaje, staraj, się panować nad sobą. Niejeden człowiek sam sobie najwięcej zaszkodził w ślepej furji, a na domiar złego na złość samemu sobie skończył samobójstwem. Człowiek noszący proch w zanadrzu stale jest niebezpiecznym nietylko dla siebie, ale i dla sąsiadów; to samo jest z człowiekiem nie umiejącym panować nad sobą. Gdzie złość wchodzi przez drzwi, tam przez okno ucieka resztka rozumu. Człowiek gwałtowny powoli ochłonie z gniewu i uspokoi się, ale któż przyprawi mu napowrót nos, jeśli go sobie w złości obciął? Żal przychodzi po niewczasie! przychodzi raz jeden, ale będzie już trwał do końca życia. Złość przynosi człowiekowi daleko większą szkodę, niż to, co ową złość wywołało. Złość otwiera nasze usta, a zamyka uszy, zapala serce, przytępia zmysły, a rozsądek przemienia w szaleństwo.
Niedawno stary Kaczor wyraził mi swój żal z powodu, że wpadł w złość; mimowoli przyszło mi wówczas na myśl, że człowiek łatwo zapomina­jący się podobny jest do starego buta bez podeszwy i bez cholewy: wart tylko by go wyrzucić na śmie­tnisko. Złość jest jak ogień, który nic nie ugotuje i nikogo nie ogrzeje; złość tylko się rozpala, prze­klina i zabija, a nikt przewidzieć nie może dokąd ona człowieka zawiedzie. Dlatego też, miły czytel­niku, nie gość jej w swem sercu, lecz odeszlij przybłędę do sąsiedniej parafji.
Stary jegomość na naszym obrazku wcale po­kaźny ma nos. Będzie głupcem gdy go obetnie, lecz byłby mądrym, gdyby odciął od niego dopływ tej substancji, która nadaje mu tak pokaźne roz­miary. Szklanka i dzban stojące na stole, zawie­rają płyn, zabarwiający jego nos, ażeby stale nosił zewnętrzne i widoczne znamię, świadczące o mocnej wewnętrznej spirytualizacji. Im prędzej zatem przetnie dopływ tych kropli zabarwiających, tem lepiej dla niego. Ale i my przetniemy w tem miejscu — oczy­wiście nie nos, ale wątek naszej gawędy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *