Obrazki Jana Oracza

Garbaty swego garbu nie widzi, ale widzi garb bliźniego.

Cudze widzisz pod lasem, swego nie widzisz przed nosem”. Często nawet, bardzo często, zdarza się, że widzimy ułomności bliźniego, a ślepi jesteśmy na kalectwo i brzydotę własną!
Cóż powiedzielibyśmy o ślepym wyśmiewającym się z brata swego, który zezuje, lub o kalece bez nóg drwiącego z sąsiada chromego? — Niestety, ludzie ciągle „wtykają nos w cudzy trzos” i zawsze zapominają o przysłowiu: „Chcesz innych poprawiać, przyjrzyj się wpierw sobie, czy do poprawienia niema czego w tobie. Ci co najwięcej czynią złego, są zwykle najbardziej skłonni do mówienia źle o bliźnich.
Krytykując bliźnich, pochlebiamy własnej za­rozumiałości; tymczasem pycha nasza bez pod­sycania sama z siebie dość prędko się rozpala. Nieraz też obwiniamy bliźnich z utajoną intencją uniewinnienia siebie. W głupocie swej niejeden człowiek sądzi, że lepszym jest dlatego tylko, iż inni są gorsi; poniżając bliźniego, chce podnieść samego siebie. Jakiż pożytek przyniesie nam upa­trywanie dziur w ubraniu bliźniego, jeśli tych dziur załatać nie możemy? Trzeba unikać rozgłaszania błędów naszych przyjaciół i nie pozwalać sobie na powtarzanie ujemnych sądów o ludziach niezna­jomych. Kto ryczy na osła, sam jest osłem; kto z bliźniego robi błazna, sam jest błaznem.
Jakże brzydkim jest zwyczaj wyśmiewania bli­źnich, bawienia się ich kosztem! Żarty bardzo łatwo przechodzą w drwiny! Dowcipkując kosztem brata, łatwo możemy go zranić głęboko. To też zawsze rozważmy, czy żart, jaki mamy zamiar wy­głosić, – nam samym byłby miły. Ci bowiem, co językiem lubią rozdawać najcięższe razy, sami mają bardzo cienką i wrażliwą skórę. Nie czyń nikomu tego, co tobie nie miłe; trzymając się tej zasady — nikomu nie uczynisz krzywdy, którą później na-próżno usiłowałbyś naprawić! Bywają ludzie, którzy lubią przysypywać solą cudze rany, nie bacząc, jaki ból sprawiłoby to im samym! Ci właśnie najwięcej będą się zżymać i oburzać, gdy im się ktoś odetnie, gdy — jak to mówią: „trafi kosa na kamień”.
Nie twierdzą bynajmniej, że nie należy napo­minać przyjaciół naszych. Napominając ich, dajemy im najszczerszy dowód przyjaźni. Należy to jednak czynić bardzo oględnie i delikatnie, kierując się tylko szczerą miłością; inaczej bowiem zranimy przyjaciela i możemy go stracić. Zanim się za­bierzemy do takiej przyjacielskiej przysługi, winniś­my przedewszystkiem wejrzeć w głąb własnej duszy, czy nie znajdziemy tam tak ej samej wady, lub słabostki. Chcąc wyczyścić plamę brudnymi pal­cami, powiększysz ją tylko.. Najwięcej jednak błą­dzimy, jeśli do bliźniego odnosimy się z pogardą, jeśli słabostki jego wyśmiewamy. Wówczas bowiem pokazujemy tylko własną słabość i. złośliwość. Dowcip winien być tarczy ku obronie naszej, a nie mieczem, którym nacieramy na bliźnich! „Więcej boli od języka niż od miecza”, mówi stare przy­słowie, a rana językiem zadana trudniejsza daleko jest do zagojenia, aniżeli cięcie ostrym mieczem. „Daleko też łatwiej, zapomnieć otwartą napaść, ani­żeli złośliwy dowcip raniący skrycie a głęboko.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *