Pustego worka nie ustawisz.

Pustego worka nie ustawisz.

Napróżno się mozolisz, Wojtku! Pustego worka nigdy nie ustawisz prosto! Gdybyś poszedł po rozum do głowy, nie traciłbyś czasu po próżnicy! Powyższe stare przysłowie utworzone zostało przez kogoś, komu zawód zrobili dłużnicy. Znaczy ono, że ludzie nie mający pieniędzy i po uszy siedzący w długach, często przestają chodzić prostą drogą i zbaczają to w prawo, to w lewo. Kto więcej wydaje aniżeli posiada, zacznie wysilać swój rozum, by znaleźć sposób utrzymania się na fali za wszelką cenę.
Człowiek zadłużony zaczyna najczęściej od dawania solennych obietnic, że takiego a takiego dnia napewno dług spłaci, podczas gdy sam wie najlepiej, że nie będzie miał czem spłacić. Ów dzień — z taką przez niego naznaczony śmiałością — nadejdzie nieuniknienie. Wówczas dłużnik ucieknie się do kłamliwych wymówek i do nowej, jeszcze pewniejszej obietnicy. Nikt jednak nie jest bardziej opieszałym w dotrzymywaniu przyrzeczeń jak ten, kto zbyt pochopnie je daje. Pięknymi słówkami nie nakarmisz nienasyconych wierzycieli; przeciwnie szybko ich znudzisz i zniecierpliwisz.
Nielubiani są ludzie, którzy obietnic swych nie dotrzymują: mamy do nich równie mało zaufania jak do kłamców. Ale nazwij tylko takiego dłużnika kłamcą, a obrazi się i oburzy, jak gdyby go naj­większa krzywda spotkała. Cóż dopiero myśleć mamy o pobożności człowieka, którego obietnice są równie trwałe jak bańki mydlane?
„Dopóty dzban wodę nosi, póki się ucho nie urwie”. Zastosujmy to przysłowie do wierzycieli, a nie będziemy się dziwili, że przez długie czekanie na swe pieniądze stracili humor i są źli jak osy.
Głodny nie przebiera w jedzeniu. Ludzie, których bieda przyciśnie, często popełniają czyny brudne. Bogu niech będą dzięki, że bywa jeszcze sukno, które nie kurczy się w praniu, i że bywają ludzie, których uczciwość wytrzymuje próbę nie­szczęścia. Najczęściej jednak zadłużenie najgorszym jest rodzajem biedy, albowiem rodzi oszustwo. Ludzie nie lubią stawać twarzą w twarz z rzeczywistością położenia swego; przeciwnie, do prawdy odwracają się plecami. Wszelkich sposobów pró­bują, by wyjść z trudnego położenia, a nieraz nawet postępują jak ów marny blacharz, który trzy dziury zrobił w rondlu, by załatać jedne. Nieraz też spalają świeczkę za trzy grosze, by odszukać grosz. Od Piotra pożyczają, by oddać Pawłowi. Chcąc uniknąć strumyczka, skaczą w rzekę; pożyczają bowiem na lichwiarski procent, byleby się pozbyć natrętnego wierzyciela.
Są również ludzie, którzy zamawiając towary, a nie mając czem zapłacić, pozbywają się ich za bezcen. Odsuną wprawdzie zło na dalszy termin, ale takim półśrodkiem wywołują drugie zło. Prze­kleństwem złych czynów jest właśnie to, że rodzą dalsze złe czyny i coraz więcej pogrążają człowieka w otchłań grzechu.
Ludzie siedzący w długach po uszy, stale ufają, że coś nieprzewidzianego się stanie i wyratuje ich z trudności, zupełnie tak samo jak ci, co szukają księżyca w rowie. Upatrując wyjścia z błędnika zawikłanego położenia, zbaczają ciągle z drogi. Niestety, zwykle zapóźno spostrzegają, że już za­nadto oddalili się od prostej drogi uczciwości. Czyż mogą się potem dziwić, że ludzie ich unikają, i że uczciwość ich przyrównywają do cnoty kata, który nie kradnie, tylko wtedy, gdy nie czuje czegoś smakowitego w pobliżu? Kto się na gorącem spa­rzył, ten na zimne dmucha. Kogo koń już raz kopytem uderzył i bliznę mu zostawił na twarzy, ten drugi raz nie podejdzie do swego wierzchowca bez ostrożności. Nie będziesz się przecież pod­pierał laską która się już raz załamała, ani nie zaufasz człowiekowi, który twe zaufanie zdradził. Zbyt wielka chytrość wszystko pogmatwa i popsuje, a w końcu zawsze się okaże, że prosta uczciwość najrozumniejszą i najkrótszą jest drogą.
Oczywiście, nie chciałbym być za surowym dla człowieka w biedzie; nie będę przecież zalewał wodą utopionej myszy. Zdarza się, że ktoś nie może spłacić zaciągniętego długu wskutek nieprze­widzianego nieszczęśliwego zbiegu okoliczności. Niechże wówczas szczerze i otwarcie wyzna prawdę i uczyni co może środkami godziwemi, a dobre serca wyrozumieją go. Mędrzec dlatego jest mędrcem, że czyni wpierw to, co głupiec czyni na końcu. Nie będziesz przecież próbował morza przepłynąć w łupince od orzecha, ani spłacać długu gdy masz pustki w kieszeni. Z pustego nie nalejesz, zapoży­czając się i coraz więcej brnąc w długi, nigdy nie pozbędziesz się troski.
Świat możemy przyrównać do drabiny, po której jedni pną się w. górę, a drudzy schodzą w dół. Straciwszy swe mienie, nie potrzebujesz, jeszcze zatracać uczciwości w sobie. Tylko nie­którzy lubią z deszczu wchodzić pod rynnę i w obawie stania się biedakami, stają się łotrami. Tacy ludzie zawsze ci cię z rąk wyślizną. Do niczego ich nie zobowiążesz, bo zawsze zostawiają sobie jakieś wyjście otwarte; zdaje ci się, że już ich trzymasz, a oni chyłkiem ci się. wymkną. Zawsze cię okpią, narzekając na złe czasy, na chorobę w domu,
Choćbyś im chciał dopomóc, nigdy się nie dowiesz prawdy. Lepiej już pozostawić ich samym sobie, dopóki się nie spostrzegę, że brnę w błocie i sami nie dojdą do prostej drogi.
Powtarzam, że najprostsza droga jest zarazem najkrótsza. Lepiej zabrać się do tłuczenia kamieni na szosie, aniżeli złamać prawo Boże. Dobrego chrześcijanina najlepiej chroni wiara jego od jakiego­kolwiek czynu brudnego. Nie dopuszcza on do siebie nawet myśli o możliwym wykręcie bo wie dobrze, że w zetknięciu ze smołą musi się powalać. Dobry chrześcijanin bogaty jest, gdy posiada Chry­stusa i kawałek chleba. Biednym możemy nazwać tylko tego, kto stracił uczciwość!
Rozważmy powyższe stare przysłowie w innem znaczeniu. Ileż to pustych głów i pustych rozmów na świecie! Gdyby przechwalanie się uświęcało, świat nie pomieściłby Jej wielkiej ilości świętych. Na szczęście nie wszyscy ludzie daję się wzięć na głośne wyznawanie wiary i na długie modlitwy i umieją rozpoznać wilka w owczej skórze!
Mieć nadzieję, że zdołamy zbawić dusze nasze za pomocą własnych dobrych uczynków byłoby tak samo niedorzecznem, jak chcieć podeprzeć się pu­stym/workiem. W najlepszym razie jesteśmy wszyscy niegodnymi grzesznikami, zasługującymi na piekło. Prawo Boże musimy zachowywać bez usterki, jeśli przez nie mamy zbawienie otrzymać. Niema jednak człowieka na ziemi, który nie zgrze­szyłby codziennie choć raz. Wszyscy jesteśmy tylko pustymi workami; o ile zasługi Jezusa nie podtrzymają nas, nie ostaniemy się w oczach Boga. W Chrystusie jedynie jest pełnia zasług dla niepożytecznych grzeszników.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *