Hebr. 1:1-3

Hebr. 1:1-3

1. […] Bóg […] przemówił do nas przez Syna […] przez którego także wszechświat stworzył.

3. On, który jest odblaskiem chwały i odbiciem jego istoty […]

Hebr. 2:9

9. Widzimy raczej tego, który na krótko uczyniony został mniejszym od aniołów, Jezusa […] aby z łaski Bożej zakosztował śmierci za każdego.

Czy rzeczywiście jesteśmy w stanie sobie wyobrazić czym musiało być dla

naszego Pana Jezusa Chrystusa, aby zstąpić z nieba na ten straszny

świat? On, który jest Synem Bożym, przebywał w domu Ojca i w łonie Ojca

od wieczności. Niebo było tylko echem, odblaskiem Jego istoty i

niepojętej chwały. Potem stworzył aniołów – stało się to jeszcze zanim

stworzył ziemię. Niezliczone rzesze aniołów czekały na jego najmniejsze

skinienie, by być posłuszne Jego słowu i by czynić to, co Mu się

upodobało. Serafini wołają: „święty, święty, święty jest Pan Zastępów!”

jak pisze Izajasz, gdy zobaczył Jego chwałę i o Nim mówił.

Jednak Pan Jezus opuścił to wspaniałe otoczenie, gdzie wszystko jest

światłością i miłością, gdzie nie ma ciemności, miejsce, gdzie Bóg

zamieszkuje niedostępną światłość. Pan Jezus był tam, gdzie wszystko

było w doskonałej harmonii z Nim samym, w harmonii z Tym, czym On był

sam w sobie – światłością i miłością.

A potem przyszedł tu na ziemię. Musiał przebywać w otoczeniu grzechu,

nienawiści i ciemności. Ta ciemność była tak przenikliwa, że światło,

które świeciło pośród niej, nic nie zmieniło w jej charakterze. On,

który był tym światłem, musiał przez 33 lata żyć otoczony moralną

ciemnością, światem, w którym wszystko było w sprzeczności z Nim.

Wszystko było grzechem, wszystko było przeciwne Bogu; panowała nienawiść

zamiast miłości. On, który w niebie był przedmiotem całej miłości i

radości Ojca, podjął się zstąpić w to nędzne i pełne wszelkiego upadku

otoczenie, „aby za każdego zakosztować śmierci!”

http://chrzescijanin.googlepages.com/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *