Staraj się przyjść do mnie rychło; płaszcz, który zostawiłem w Troadzie u Karposa, przynieś, gdy przyjdziesz, i księgi, zwłaszcza pergaminy.
2. List do Tymoteusza 4,9.13
Zbliżała się zima. Chłód rzymskiego więzienia stawał się coraz dotkliwszy. Apostołowi Pawłowi przydałby się płaszcz, który zostawił u Karposa w Troadzie. Oby Tymoteusz przyszedł jak najszybciej! Bardziej niż myśl o samej zimie przejmowała chłodem serce apostoła myśl o niektórych znanych mu osobach. "Wiesz o tym, że odwrócili się ode mnie wszyscy, którzy są w Azji"- pisze do Tymoteusza.
Krzepiła go nadzieja, że mimo zaistniałej sytuacji jego serce ogrzeje się społecznością z tym młodym człowiekiem, z którym zgadzał się pod względem duchowym tak, jak z żadnym innym. W tym czasie był z nim Łukasz, "lekarz umiłowany", jak go sam określa. Paweł pisze dalej do Tymoteusza: "Czas rozstania mego z życiem nadszedł".
W wielowiekowej historii chrześcijaństwa apostoł Paweł nie był jedynym pracownikiem Pańskim, który w swoich ostatnich dniach odczuwał dotkliwe osamotnienie. Wielu dzieliło potem i aż po dzisiejszy dzień ten sam los. Wydaje się, że samotność nierzadko jest ostatnią trudnością w boju wiary wiernego sługi Bożego.
W jaki sposób apostoł pokonał tę przykrą przeszkodę? Przede wszystkim swoje spojrzenie kierował ku przyszłości: nie chodzi o kilka kroków do rozprawy sądowej, lecz do "owego dnia", w którym otrzyma "wieniec sprawiedliwości". Pocieszony tym spojrzeniem wiary Paweł wyznaje: "Dobry bój bojowałem, biegu dokonałem, wiarę zachowałem". Kto wiernie "zachował wiarę" ma i dziś przywilej, by utożsamić się z tym szczerym wyznaniem apostoła.
(C) Copyright "Dobry Zasiew" 2011
Zapraszamy na witrynę http://chrzescijanin.strefa.pl/