Kartka z kalendarza "Dobry Zasiew" z dnia 30 listopada 2010r.
Kto miłuje ojca albo matkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien; i kto miłuje syna albo córkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien.
Ew. Mateusza 10,37
Czyż słowa te nie brzmią zbyt szorstko dla naszych uszu? A przecież zostały wypowiedziane przez Syna Bożego! Czy nie wymaga On zbyt wiele od tych, którzy chcą z Nim podążać? Owszem, wymaga wiele, mianowicie, aby Jego Osoba zajmowała pierwsze miejsce w naszym życiu. Dla Chrystusa nie jest to za dużo, gdyż tylko szczera, prawdziwa, bezkompromisowa decyzja może doprowadzić człowieka do zejścia z drogi dalekiej od Boga i przyprowadzić do Tego, który jest Zbawicielem, drogą, prawdą i życiem. Nikt nie może przyjść do Boga, jak tylko przez Niego (Ew. Jana 14,6).
Możemy być wdzięczni Bogu za nasz ścisły związek z Nim, a szczególnie wtedy, gdy w naszych do mach, pośród członków rodziny, znajdujemy oazę spokoju, miłości, zaufania i wierności. W dzisiejszych czasach pojęcia te odchodzą niestety w cień zapomnienia. Jednakże nasze dobre stosunki z najbliższymi w żadnym wypadku nie mogą odciągać nas od poważnego i zdecydowanego podążania za Panem Jezusem. Zawarte w zacytowanym dziś fragmencie Biblii roszczenie Pana nie upoważnia jednak nikogo do zaniedbywania rodziny. Ale jeśli stoimy na rozwidleniu życiowych dróg, z których jedna prowadzi z Panem, druga zaś wiedzie za człowiekiem, to choćby była to dla nas najbliższa osoba, powinniśmy zdecydowanie podążyć za Chrystusem.
Pan Jezus oddał swoje życie, aby grzesznik przez wiarę w Niego mógł stać się Bożym dzieckiem, a ponieważ oddał samego siebie za nas, nie powinno nas dziwić, że oczekuje od nas odwzajemnienia tej wielkiej miłości. Do Niego należy serce każdego wierzącego chrześcijanina. Tu przebiega też najbardz iej decydująca duchowa granica: albo jesteśmy zupełnie po Jego stronie, albo jesteśmy Jego wrogami. Kompromis w tej kwestii w rzeczywistości nie istnieje.
(C) Copyright "Dobry Zasiew" 2010