Dużo hałasu o nic.
Sąsiad Skrobek uparł się, by ostrzydz swą świnię i mieć z niej wełnę. Znajomi śmieją się z niego i tłomaczą, że choćby strzygł całe życie, nic nie wystrzyże. Ale Skrobek udaje głuchego i nie odstępuje od swego nierozumnego zamiaru. W każdym razie usłyszy on dużo kwiku, wobec którego niczem były flety, harfy, puzony i kołatki Nabuchodonozora, ale wełny nawet tyle nie wystrzyganie, by móc sobie nią zatkać uszy.
Czyż przykład ten nie ilustruje najlepiej światowych pojęć o tem co przyjemne? Hałasu w nim dużo, dużo śmiechu, lecz gdzież jest pociecha, któraby rozgrzała serce i dała spokój duszy? W przyjemnościach światowych na ogół dużo jest dymu, a mało ognia. Wesołość świata jest podobna do rakiety: zaszumi, zasyczy i zgaśnie. Wiele tysięcy osób popełnia ten błąd, że na ziemi szuka nieba; wiele tysięcy swoje błędy opłakuje; a jednak pędzą w wir świata jak owce jedna za drugą, nic a nic nie mędrsi mimo doświadczenia całego szeregu pokoleń. Prawie każdy człowiek zdaje się strzydz swą świnię, bo nie chce dać się przekonać, że nic z niej nie wystrzyże. Ludzie różnie się zapatrują na to, co dla nich byłoby najlepszem w życiu. Pod tym względem podobni są do dzwonów wielkiego miasta, nie zgadzających się w tonie. W jednym tylko kierunku podążają razem harmonijnie, a mianowicie w kierunku próżności, bo wszyscy są próżni aż do dna serca.
Jedni strzygą świnię karczmarza, która tak lubi beczkę z pomyjami, i liczą na to, że do domu przyniosą dużo wełny; lecz kto idzie po wełnę do szynku pod „Złotem Runem”, ten wróci do domu jako golec. „Niebieski Dzik”, „Czerwony Lew”, „Czarny Osieł”, to bardzo nieodpowiednie zwierzęta do strzyżenia. Lepiej samemu się ogolić, jak być ogolonym przez nie.
Inni znów są chciwi i sądzą, że uciekną od nędzy, gdy będą nędznymi sknerami. Ich serca nienasycone jak kieszeń adwokata, wiecznie pożądają coraz to nowych bogactw. Lecz choćby zgromadzili wszystkie skarby całego świata, cóż im z tego przyjdzie? „Raz kozie śmierć”, mówi ludowe przysłowie.
Przypatrzcie się życiu staruszki Zadobrej: Uważa siebie za wzór doskonałości i sama siebie pasuje na świętą. — Bywają ludzie, którzy się mają za śmietankę ludzkości, za klejnoty swego rodu; rozumny człowiek jednak wolałby z nimi nie mieszkać pod jednym dachem. Dla obcych bowiem są oni świętymi, ale spytaj tylko ich domowników, jakimi są u siebie. Jakże często odkrywamy, że ci, co się chwalą, nie mają co chwalić, a ci co pogardzają drugimi, sami tylko na pogardę zasługują-
Jeszcze inni chcąc próbować każdego zła, badają wszelkie ścieżki ludzkich namiętności. Lecz mogą ostrzydz całe chlewy brudnej trzody i nie znajdą nawet kawałka wełny. Lekkie obyczaje, bezmyślne zabawy, uczty — oto świnie, na których skórze chyba tylko głupiec próbowałby wystrzydz wełnę. Uciechom światowym towarzyszy śmiech i muzyka, bo i któżby mógł spodziewać się ciszy w chlewie? Ale śmiech i muzyka świńska nie napełnią serca, ani ulżą duszy grzesznej.
Jan Oracz sam wszystkiego próbował i doszedł do wniosku, że cały świat z jego t. zw. uciechami jest tylko świnią, której nie warto ostrzydz. „Próżność próżności, wszystko jest próżnością. „
A jednak wełna istnieje. Dla tego, kto umie szukać, istnieją radości prawdziwe. Uciechy ziemskie zawsze nas zawiodą, zawsze po sobie pozostawią próżnię; ale mamy prawdziwego Przyjaciela nad nami! On nam najlepiej wskaże, gdzie należy szukać radości i szczęścia trwałego.
Wiara w Jezusa będzie dla ciebie
Najtrwalszem szczęściem na tym padole;
Wiara w Jezusa będzie i w niebie
Stałą radością w zbawionych kole.