{"id":327,"date":"2014-09-16T14:07:48","date_gmt":"2014-09-16T14:07:48","guid":{"rendered":"http:\/\/chrzescijanin.wordpress.com\/?p=327"},"modified":"2014-09-16T14:07:48","modified_gmt":"2014-09-16T14:07:48","slug":"pawel_smoluch_opowiesc_bylego_katorznika_2014-2","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/wp.chrzescijanie.info\/?p=327","title":{"rendered":"Pawel_Smoluch_Opowiesc_bylego_katorznika_2014"},"content":{"rendered":"<p><strong>Pawe\u0142 Smoluch: Opowie\u015b\u0107 by\u0142ego kator\u017cnika<\/strong><\/p>\n<p>Przezwisko &quot;Smoluch&quot; otrzyma\u0142 Pawe\u0142, gdy mia\u0142 8 lat. Towarzyszy\u0142y temu osobliwe okoliczno\u015bci, o kt\u00f3rych powiemy p\u00f3\u017aniej. Prawdziwe nazwisko Paw\u0142a Smolucha brzmi Tichomirow. Jest on synem w\u0142o\u015bcianina jednej z najubo\u017cszych wiosek guberni Mohylowskiej.<\/p>\n<p>Rodzina Tichomirowych sk\u0142ada si\u0119 z ojca, matki i dwojga ma\u0142oletnich dzieci: dziesi\u0119cioletniej Szury (zdrobniale od Aleksandry) i o\u015bmioletniego Paszy (zdrobniale od Paw\u0142a). Rodzina \u017cy\u0142a zgodnie wed\u0142ug religijnego obrz\u0105dku prawos\u0142awnego; cieszy\u0142a si\u0119 nie tylko powa\u017caniem mieszka\u0144c\u00f3w swojej wsi, ale tak\u017ce okolicznego kleru. W \u015bwi\u0119ta bywa\u0142 u niej nawet miejscowy pop i grywa\u0142 w karty z gospodarzem. Grano nie o pieni\u0105dze, ale dla zabicia czasu, to w &quot;durnia&quot; to w &quot;nosy&quot;, przy czym ten, kto przegra\u0142, dostawa\u0142 kartami po nosie. Kiedy kto\u015b z graj\u0105cych posiada\u0142 pieni\u0105dze, posy\u0142ano po w\u00f3dk\u0119; wszyscy w\u00f3wczas wpadali w pijacki nastr\u00f3j. Dzieci ciekawie obserwowa\u0142y przy tym, jak nos popa purpurowia\u0142 czy to od w\u00f3dki, czy od uderze\u0144 kartami, zadawanych zr\u0119cznie r\u0119k\u0105 wygrywaj\u0105cego zazwyczaj ojca. Pijany pop tylko chrz\u0105ka\u0142 przygaduj\u0105c: \u201eprzyjdzie wygrana i dla mnie, a wtedy trzymaj si\u0119 bratku\u201d.<\/p>\n<p>Ale oto nasta\u0142 koniec weso\u0142ego \u017cycia. Szereg nast\u0119puj\u0105cych po sobie nieurodzaj\u00f3w zmusi\u0142 w\u0142o\u015bcian wsi Sosn\u00f3wki do pomy\u015blenia o emigracji na Syberi\u0119. Rozwa\u017cano o tym na spotkaniach i postanowiono wreszcie wys\u0142a\u0107 poszukiwaczy, celem odnalezienia odpowiedniego kawa\u0142ka ziemi w jednej z guberni syberyjskich. Pomi\u0119dzy poszukuj\u0105cymi by\u0142 te\u017c Tichomirow, jako cz\u0142owiek praktyczny i roztropny. Po trzech miesi\u0105cach wys\u0142a\u0144cy powr\u00f3cili. Ziemi\u0119 znaleziono w guberni Tomskiej. Po sprzeda\u017cy ca\u0142ego dobytku, emigranci ruszyli w drog\u0119. Mieszka\u0144cy Sosn\u00f3wki zaj\u0119li kilka wagon\u00f3w d\u0142ugiego poci\u0105gu, jednego z tych, kt\u00f3re przeznaczono dla kolonist\u00f3w. Wydarzenia rozgrywa\u0142y si\u0119 w roku 1897. Poruszaj\u0105ce si\u0119 z wolna poci\u0105gi zatrzymywa\u0142y si\u0119 d\u0142ugo na stacjach w\u0119z\u0142owych, gdzie przesiadali si\u0119 pasa\u017cerowie: w Samarze, Czelabi\u0144sku, Omsku. Emigrantom wypad\u0142o oczekiwa\u0107 na swoje poci\u0105gi tygodniami, i oto, poniewieraj\u0105c si\u0119 byle jak na pod\u0142ogach, sp\u0119dzali dnie i noce w ciasnych budynkach stacyjnych. Przegotowanej wody brak\u0142o dla nich w kocio\u0142kach; pokarm gor\u0105cy w butelkach by\u0142 niedost\u0119pny dla biedak\u00f3w; g\u0142odni ludzie rzucali si\u0119 na tanie \u015bledzie i w\u0119dzone p\u0142otki i zapijali je niegotowan\u0105 wod\u0105 &#8211; w rezultacie pojawi\u0142y si\u0119 naprz\u00f3d schorzenia \u017co\u0142\u0105dkowe, a potem cholera. Zapadali na ni\u0105 przewa\u017cnie doro\u015bli. Nie dojechawszy do Tomska, zachorowa\u0142 tak\u017ce Tichomirow. Wszystkie objawy \u015bwiadczy\u0142y o cholerze. Ku przera\u017ceniu jego \u017cony i dzieci, wyniesiono chorego na jednej ze stacji z wagonu i skierowano do baraku dla chorych zaka\u017anie. Oczywi\u015bcie \u017cona i dzieci opu\u015bci\u0142y r\u00f3wnie\u017c poci\u0105g i znalaz\u0142y przytu\u0142ek niedaleko baraku dla chorych, za zestawionymi, ochraniaj\u0105cymi od \u015bnie\u017cycy deskami na drodze kolejowej, aby st\u0105d po kilka razy dziennie dowiadywa\u0107 si\u0119 o zdrowie m\u0119\u017ca i ojca. Wie\u015bci by\u0142y coraz smutniejsze. Min\u0119\u0142y trzy dni, i zgn\u0119biona Tichomirowa o\u015bwiadczy\u0142a dzieciom, \u017ce i ona zachorowa\u0142a. By\u0142a to rozdzieraj\u0105ca serce scena, kiedy pos\u0142ugacze zabierali p\u0142acz\u0105cym dzieciom matk\u0119. Traci\u0142y one wraz z ni\u0105 ostanie oparcie. Ona te\u017c nie wypuszcza\u0142a ich d\u0142ugo z obj\u0119\u0107, czuj\u0105c, \u017ce rozstaje si\u0119 z nimi na zawsze. Ale okropniejsz\u0105 ni\u017ali \u015bmier\u0107, by\u0142a dla niej my\u015bl o tym, \u017ce jej drogie dzieci pozostan\u0105 jako sieroty, bez opieki na obczy\u017anie.<\/p>\n<p>Oto poniesiono matk\u0119 do baraku. Zrozpaczone dzieci z p\u0142aczem bieg\u0142y za lud\u017ami, unosz\u0105cymi matk\u0119, ale ci\u0119\u017ckie wrota baraku zamkn\u0119\u0142y si\u0119 przed nimi. Jak\u017ce nieszcz\u0119snymi i samotnymi czuli si\u0119 teraz Szura i Pasza. Dzieci jak szalone biega\u0142y doko\u0142a baraku, przywo\u0142uj\u0105c to ojca, to matk\u0119&#8230;. Ale odpowiedzi\u0105 by\u0142y tylko szorstkie wyzwiska dozorc\u00f3w i gro\u017aby pobicia, o ile nie odejd\u0105. Jednak\u017ce dzieci nie przestawa\u0142y krzycze\u0107 i prosi\u0107 o wpuszczenie ich do baraku, aby umrze\u0107 mog\u0142y wraz z rodzicami, bez kt\u00f3rych &#8211; jak powiada\u0142y &#8211; nie chc\u0105, i nie mog\u0105 \u017cy\u0107. Tak biega\u0142y biedactwa do p\u00f3\u017anej nocy i dopiero ch\u0142\u00f3d nocy zmusi\u0142 je do pomy\u015blenia o odzie\u017cy, kt\u00f3r\u0105 wraz z innymi rzeczami pozostawi\u0142y gdzie indziej. Przybywszy na miejsce, gdzie siedzia\u0142y najpierw z matk\u0105 przed jej zas\u0142abni\u0119ciem, nie znalaz\u0142y ani \u015bladu swego baga\u017cu: kto\u015b wida\u0107 z\u0142akomi\u0142 si\u0119 na n\u0119dzny dobytek emigrant\u00f3w.<\/p>\n<p>Wcisn\u0105wszy si\u0119 pomi\u0119dzy deski, dzieci mocno przytuli\u0142y si\u0119 do siebie, aby si\u0119 cho\u0107 troch\u0119 ogrza\u0107. Szura jako starsza, troszczy\u0142a si\u0119 bardzo o swojego braciszka, a\u017c do \u015bwitu nie zmru\u017cy\u0142a oczu i noc ta wydawa\u0142a si\u0119 jej wieczno\u015bci\u0105. Zaledwie Pasza si\u0119 obudzi\u0142, pobiegli oboje do baraku. Pierwszy dozorca, jakiego napotkali, powiedzia\u0142 im:<\/p>\n<p>\u201eNie przychod\u017acie wi\u0119cej; rankiem wynie\u015bli\u015bmy trupa waszego ojca, a matka tak\u017ce pewno dzisiaj umrze\u201d.<\/p>\n<p>Trudno by\u0142o przekona\u0107 dzieci, aby nie zbli\u017ca\u0142y si\u0119 do baraku. Zagl\u0105da\u0142y wci\u0105\u017c przez okna i przywo\u0142ywa\u0142y mam\u0119. Czy naprawd\u0119 zamilknie dla nich s\u0142odki g\u0142os; czy w istocie i ona na wiecz\u00f3r b\u0119dzie zimnym trupem?<\/p>\n<p>Tak, wieczorem dowiedzia\u0142y si\u0119, \u017ce matka umar\u0142a. Obj\u0105wszy si\u0119, siedzia\u0142y przy \u015bcianie i gorzko p\u0142aka\u0142y. Tej nocy Pasza nie spa\u0142 ani chwili, ci\u0105gle p\u0142aka\u0142 i t\u0119skni\u0142. Wsparty o \u015bcian\u0119, spogl\u0105da\u0142 na uchodz\u0105cy w dal szlak \u017celaznej drogi i prze\u017cywa\u0142 dzieci\u0119c\u0105 wyobra\u017ani\u0105 okrutne zdarzenia ostatnich dni. Wreszcie zauwa\u017cywszy nadchodz\u0105cy poci\u0105g rzek\u0142: \u201eSzura, nie chc\u0119 \u017cy\u0107 bez taty i mamy; p\u00f3jd\u017amy, po\u0142\u00f3\u017cmy si\u0119 na szynach; niechaj lokomotywa nas zgniecie na \u015bmier\u0107. Po co mamy \u017cy\u0107? Dok\u0105d p\u00f3jdziemy teraz? Komu jeste\u015bmy potrzebni?\u201d Z tymi s\u0142owy Pasza poci\u0105gn\u0105\u0142 siostr\u0119 za r\u0119k\u0119 i zacz\u0105\u0142 wlec j\u0105 ku szynom. Szur\u0119 zdj\u0119\u0142o przera\u017cenie, obj\u0119\u0142a braciszka i \u0142kaj\u0105c m\u00f3wi\u0142a: \u201eNie, za nic nie rzuc\u0119 si\u0119 pod poci\u0105g i ciebie nie puszcz\u0119&#8230; boj\u0119 si\u0119&#8230; to okropne\u201d. \u201ePu\u015b\u0107 mnie, ja sam pobiegn\u0119\u201d &#8211; krzycza\u0142 malec.<\/p>\n<p>Kiedy tak spierali si\u0119 oboje, poci\u0105g przelecia\u0142. Pasza przypad\u0142 twarz\u0105 do ziemi i za\u0142ka\u0142: \u201eDlaczego mnie wstrzyma\u0142a\u015b? Ja nie chc\u0119 d\u0142u\u017cej \u017cy\u0107\u201d. Starsza siostrzyczka, m\u0105dra i czu\u0142a zacz\u0119\u0142a przekonywa\u0107 brata aby porzuci\u0142 czarne my\u015bli. D\u0142ugo wypad\u0142o jej namawia\u0107 go, zanim uspokoi\u0142 si\u0119 i przyrzek\u0142 jej nie my\u015ble\u0107 o \u015bmierci i nie pozostawia\u0107 Szury samej na \u015bwiecie.<\/p>\n<p>Znowu dzieci siad\u0142y przy \u015bcianie, tul\u0105c si\u0119 nawzajem do siebie i oczekuj\u0105c \u015bwitu. Postanowi\u0142y p\u00f3j\u015b\u0107 rankiem na groby rodzic\u00f3w. Mro\u017ana noc ci\u0105gn\u0119\u0142a si\u0119 niesko\u0144czenie d\u0142ugo dla zzi\u0119b\u0142ych, g\u0142odnych dzieci. Ale nasta\u0142 poranek. Dzieci pobieg\u0142y na cmentarz, gdzie na wyznaczonym miejscu grzebano zmar\u0142ych na choroby zaka\u017ane. U wr\u00f3t cmentarza dzieci poprosi\u0142y dozorc\u0119, aby wpu\u015bci\u0142 je i wskaza\u0142 im, gdzie pochowani s\u0105 ich rodzice. Ale ten odpar\u0142 im szorstko: \u201eCzy ma\u0142o przywleczono ich tej nocy; czy musz\u0119 wiedzie\u0107, kogo tutaj grzebi\u0105? Przy tym zrzucaj\u0105 ich po dziesi\u0119\u0107 cia\u0142 do jednego do\u0142u, a nieraz i po dwadzie\u015bcia\u201d.<\/p>\n<p>Nie dowiedziawszy si\u0119 niczego wi\u0119cej, dzieci zapatrzy\u0142y si\u0119 jedynie zap\u0142akanymi oczkami przez szczeliny parkanu na nieporz\u0105dne szeregi pag\u00f3rk\u00f3w z wilgotnej gliny. D\u0142ugo sta\u0142y tak, patrzy\u0142y i p\u0142aka\u0142y, dop\u00f3ki str\u00f3\u017c ich nie odp\u0119dzi\u0142. Przygn\u0119bione smutkiem, milcz\u0105ce dzieci, trzymaj\u0105c si\u0119 za r\u0119ce, powraca\u0142y ku ogrodzeniom kolejowym, ochronnym \u015bwiadkom ich ci\u0119\u017ckich prze\u017cy\u0107 w ci\u0105gu pi\u0119ciu ostatnich dni i roz\u0142\u0105ki z matk\u0105. Miejsce to sta\u0142o si\u0119 dla osieroconych dzieci czym\u015b bliskim, niby dom rodzinny. Pod ochron\u0105 \u015bcian, zacz\u0119\u0142y naradza\u0107 si\u0119 nad tym, co czyni\u0107 dalej. Niezbyt chcia\u0142o im si\u0119 dosta\u0107 do baraku dla osieroconych dzieci, ale rozumia\u0142y dobrze, \u017ce by\u0142oby to dla nich ocaleniem od g\u0142odu, kt\u00f3ry coraz mocniej dawa\u0142 im si\u0119 we znaki. Ich niewielkie zapasy \u017cywno\u015bci przepad\u0142y wraz z baga\u017cem, w kt\u00f3rym znajdowa\u0142y si\u0119 pieni\u0105dze.<\/p>\n<p>Strach przejmowa\u0142 samotne dzieci; dokucza\u0142 im g\u0142\u00f3d i ch\u0142\u00f3d. Skowronki wiosenne weso\u0142o kr\u0105\u017cy\u0142y nad nimi, \u015bpiewaj\u0105c swoje skromne piosenki. Jaskrawe s\u0142oneczko z\u0142oci\u0142o wszystko doko\u0142a &#8211; a w sercach sierot by\u0142a mroczna noc. Smutek i wsp\u00f3lna niedola osobliwie zbli\u017cy\u0142y teraz siostr\u0119 i brata. Szura sta\u0142a si\u0119 dla Paszy jakby drug\u0105 matk\u0105; pie\u015bci\u0142a go, pociesza\u0142a jak mog\u0142a i m\u00f3wi\u0142a: \u201eNie rozpaczajmy kochanie, B\u00f3g nas nie opu\u015bci\u201d.<\/p>\n<p>Ju\u017c postanowili p\u00f3j\u015b\u0107 do najbli\u017cszej wsi i \u017cebra\u0107 o chleb, kiedy naraz us\u0142ysza\u0142y nad sob\u0105 szorstki okrzyk: \u201eCo tu robicie, kim jeste\u015bcie?\u201d Przed nimi sta\u0142 nieznajomy cz\u0142owiek i przypatrywa\u0142 si\u0119 im. Dzieci zmiesza\u0142y si\u0119 i nie od razu odpar\u0142y, \u017ce s\u0105 emigrantami i \u017ce ojciec i matka ich dopiero co zmarli. Nieznajomy kaza\u0142 im i\u015b\u0107 za sob\u0105 i odprowadzi\u0142 ich do urz\u0119du, gdzie przeznaczono im na mieszkanie barak dla osieroconych, do kt\u00f3rego tak bardzo uda\u0107 si\u0119 nie chcia\u0142y w obawie przed gro\u017c\u0105c\u0105 im roz\u0142\u0105k\u0105; barak dla dziewcz\u0105t znajdowa\u0142 si\u0119 o kilka stacji dalej. Ale nie zwracaj\u0105c uwagi na b\u0142agania i \u0142zy dzieci, Pasz\u0119 odprowadzono o trzy wiorsty (ok. 3 km) od stacji do baraku dla ch\u0142opc\u00f3w, a Szur\u0119 wys\u0142ano najbli\u017cszym poci\u0105giem do stacji, gdzie znajdowa\u0142 si\u0119 barak dla dziewcz\u0105t.<\/p>\n<p>\u0141atwo sobie wyobrazi\u0107 cierpienia roz\u0142\u0105czonych dzieci; ka\u017cde z nich traci\u0142o w drugim wszystko, co by\u0142o mu drogie w \u017cyciu.<\/p>\n<p>Pasz\u0119 wprowadzono do baraku, gdzie znajdowa\u0142o si\u0119 ju\u017c 300 ch\u0142opc\u00f3w. Wielu przebywa\u0142o tam ju\u017c dosy\u0107 d\u0142ugo; oswojeni z nowymi warunkami, zabawiali si\u0119 figlami. Przywitali oni nowicjusza drwinami i pot\u0119\u017cnymi uderzeniami w bok i plecy &#8211; dla pierwszego zaznajomienia si\u0119. Po tygodniu Pasza postanowi\u0142 uciec z baraku: warunki bytu, oboj\u0119tno\u015b\u0107 na potrzeby dzieci, grubia\u0144stwo wielu ch\u0142opc\u00f3w, bijatyki, ha\u0142as i wstr\u0119tna wodnista zupa &#8211; wszystko to sta\u0142o si\u0119 dla niego niezno\u015bne. Zacz\u0105\u0142 wypatrywa\u0107 dogodnej chwili do ucieczki. Dzieciom nie pozwalano oddala\u0107 si\u0119 z baraku, ale nie mog\u0105c zwleka\u0107 d\u0142u\u017cej, pewnej ciemnej nocy Pasza wyszed\u0142 na podw\u00f3rze, przeskoczy\u0142 drewniany parkan w dogodnym miejscu i pu\u015bci\u0142 si\u0119 cwa\u0142em w stron\u0119 przeciwn\u0105 kolei. Oko\u0142o pi\u0119\u0107 wiorst (ok. 5 km) od niej, zaczyna\u0142 si\u0119 wielki las. Znalaz\u0142szy si\u0119 w g\u0105szczu, Pasza poczu\u0142 si\u0119 spokojniejszy. Nie bieg\u0142 ju\u017c teraz, ale szed\u0142, staraj\u0105c si\u0119 nie straci\u0107 z oczu skraju lasu, \u017ceby nie zab\u0142\u0105dzi\u0107, ale te\u017c znale\u017a\u0107 si\u0119 dalej od miejsca, gdzie sta\u0142 barak. Tak szed\u0142 przez d\u0142ugi czas, a\u017c si\u0119 znu\u017cy\u0142, leg\u0142 pod drzewem i wkr\u00f3tce zasn\u0105\u0142. We \u015bnie zdawa\u0142o mu si\u0119, \u017ce go dop\u0119dzono, wci\u0105gni\u0119to do baraku, zbito, otwieraj\u0105c mu usta i wlewaj\u0105c wstr\u0119tn\u0105 postn\u0105 zup\u0119&#8230;<\/p>\n<p>Jasne s\u0142oneczko ju\u017c mocno grza\u0142o, kiedy male\u0144ki uciekinier obudzi\u0142 si\u0119. Wielog\u0142ose ptasz\u0119ta po prostu og\u0142uszy\u0142y go swoim \u015bpiewem, jakby pochwali\u0107 si\u0119 chcia\u0142y przed go\u015bciem, kt\u00f3ry odwiedzi\u0142 ich zielone kr\u00f3lestwo. Pasza szed\u0142 i rozmy\u015bla\u0142, co ma czyni\u0107 dalej. Postanowi\u0142 wr\u00f3ci\u0107 do rodzinnej Sosn\u00f3wki; nazw\u0119 swojej guberni zapami\u0119ta\u0142 dobrze. Jak\u017ce przyjemnie \u017cy\u0142o si\u0119 niegdy\u015b w Sosn\u00f3wce. By\u0142a tam pi\u0119kna rzeczka, w kt\u00f3rej k\u0105pa\u0142 si\u0119 niegdy\u015b z innymi ch\u0142opcami i \u0142owi\u0142 w\u0119dk\u0105 ryby. Oczywi\u015bcie, bardzo pragn\u0105\u0142 zobaczy\u0107 si\u0119 z mi\u0142\u0105 siostr\u0105 Szur\u0105, ale nie wiedzia\u0142 jak j\u0105 odnale\u017a\u0107. Ponad to l\u0119ka\u0142 si\u0119, \u017ce ponownie zabior\u0105 go do baraku. Dlatego postanowi\u0142 odwa\u017cnie kroczy\u0107 naprz\u00f3d, jak najdalej od wstr\u0119tnego baraku, a ju\u017c p\u00f3\u017aniej wywiadywa\u0107 si\u0119 szczeg\u00f3\u0142owo o drog\u0119 do miejsc rodzinnych.<\/p>\n<p>Szed\u0142 przez ca\u0142y dzie\u0144, starannie unikaj\u0105c wiosek, i tylko w jednej wiosce poprosi\u0142 o chleb. Nasta\u0142a druga noc, uda\u0142 si\u0119 w g\u0142\u0105b lasu, aby tam przenocowa\u0107. Znowu po\u0142o\u017cy\u0142 si\u0119 pod wysokim drzewem i mocno zasn\u0105\u0142. Przed samym \u015bwitaniem poczu\u0142, \u017ce kto\u015b go pchn\u0105\u0142 i \u017ce jaki\u015b g\u0142o\u015bny g\u0142os na niego zawo\u0142a\u0142: \u201eHej, wstawaj malcze. Co\u015b ty za jeden? Z kim tu jeste\u015b?\u201d Podni\u00f3s\u0142szy oczy, ujrza\u0142 Pasza trzech m\u0142odzie\u0144c\u00f3w, uzbrojonych od st\u00f3p do g\u0142\u00f3w, i zl\u0105k\u0142 si\u0119 porz\u0105dnie. \u2013 \u201eNie b\u00f3j si\u0119, nie zrobimy ci krzywdy. Opowiedz sk\u0105d si\u0119 tu wzi\u0105\u0142e\u015b\u201d. Widz\u0105c, \u017ce nie s\u0105 to ludzie z baraku, Pasza opowiedzia\u0142 im szczerze wszystko, co prze\u017cy\u0142 i dok\u0105d zmierza. S\u0142uchali go uwa\u017cnie. Widocznie spodoba\u0142a si\u0119 im jego \u015bmia\u0142o\u015b\u0107 i spryt. Naradziwszy si\u0119 postanowili go zabra\u0107. \u201eInaczej zginie\u201d &#8211; m\u00f3wili. \u201eCh\u0142opak wyro\u015bnie na co\u015b dzielnego, skoro nie ba\u0142 si\u0119 uciec i pieszo wybra\u0142 si\u0119 w drog\u0119, w rodzinne strony; trzeba go tylko wychowa\u0107 po naszemu\u201d. Postanowienie swoje o\u015bwiadczyli ch\u0142opcu, przy czym wychwalali sw\u00f3j tryb \u017cycia i przyrzekli, \u017ce b\u0119dzie mu u nich wybornie. Pasza nie sprzeciwia\u0142 si\u0119, ba\u0142 si\u0119 tych ludzi i uda\u0142 si\u0119 z nimi w g\u0142\u0105b lasu. Na jakiej\u015b polanie czeka\u0142y na nich osiod\u0142ane konie, przy kt\u00f3rych by\u0142 jeszcze ros\u0142y ch\u0142opiec. Ten wzi\u0105\u0142 ch\u0142opca pod pachy, posadzi\u0142 przed sob\u0105 na jednym z koni i pojechali. D\u0142ugo jechali po le\u015bnych, zawi\u0142ych \u015bcie\u017ckach; wreszcie zatrzymali si\u0119; powiedli gdzie\u015b konie, a sami pochyliwszy si\u0119, i poci\u0105gaj\u0105c za sob\u0105 Pasz\u0119, weszli w jaki\u015b otw\u00f3r po\u015br\u00f3d drzew, zwalonych przez burz\u0119, a po kilku chwilach w\u0119dr\u00f3wki przez g\u0105szcz le\u015bnego parowu, znale\u017ali si\u0119 na polanie, gdzie spotkali jeszcze oko\u0142o dwudziestu ludzi, r\u00f3wnie\u017c uzbrojonych, w\u015br\u00f3d kt\u00f3rych by\u0142o kilka kobiet. Wszystkie oczy zwr\u00f3ci\u0142y si\u0119 na przyprowadzonego ch\u0142opca, brudnego i obdartego. Posypa\u0142y si\u0119 pytania: Co to za jeden, sk\u0105d? Jeden z m\u0119\u017cczyzn, najwidoczniej herszt bandy, zapyta\u0142: \u201eJak ci\u0119 nazywaj\u0105?\u201d \u201ePasza \u2013 Pawe\u0142\u201d -odpowiedzia\u0142 \u015bmia\u0142o malec. \u2013 \u201eA nazwisko jakie?\u201d \u2013 \u201eTichomirow\u201d. \u2013\u201eNo, to nam nie odpowiada. Nazwisko twoje b\u0119dzie <strong><em>Smoluch<\/em><\/strong>, poniewa\u017c jeste\u015b brudny i zasmolony\u201d &#8211; \u017cartobliwie rzek\u0142 herszt. Odt\u0105d przezywano go nie inaczej jak \u201e<em>Smoluch<\/em>\u201d. Pasza zrozumia\u0142, \u017ce dosta\u0142 si\u0119 do bandy rozb\u00f3jnik\u00f3w. Powoli oswoi\u0142 si\u0119 z nowym \u017cyciem, i przypad\u0142o mu ono nawet do gustu. Wolno\u015b\u0107 bez granic, dobre jedzenie i pijany nastr\u00f3j &#8211; wszystko zbli\u017cy\u0142o go z tymi lud\u017ami, i przesta\u0142 nawet my\u015ble\u0107 o Sosn\u00f3wce. Nie zapomnia\u0142 tylko my\u015ble\u0107 o siostrzyczce i cz\u0119sto t\u0119sknie rozmy\u015bla\u0142, \u017ce mo\u017ce ona ju\u017c nie \u017cyje.<\/p>\n<p>Ma\u0142y \u201e<em>Smoluch<\/em>\u201d wkr\u00f3tce sta\u0142 si\u0119 ulubie\u0144cem wszystkich rozb\u00f3jnik\u00f3w, ich rozrywk\u0105. On za\u015b zainteresowa\u0142 si\u0119 mocno ich przygodami i niecierpliwie oczekiwa\u0142 nawet zdobyczy. Co dnia oswaja\u0142 si\u0119 coraz bardziej z nowym \u017cyciem i zapomina\u0142 o tym, co mu niegdy\u015b m\u00f3wili rodzice, o grzechu kradzie\u017cy; teraz mu by\u0142o przyjemnie ogl\u0105da\u0107 zagrabione rzeczy i s\u0142ucha\u0107 opowiada\u0144 zb\u00f3jc\u00f3w po ich powrocie z &quot;roboty&quot;, jak nazywali swoje wyst\u0119pne rzemios\u0142o.<\/p>\n<p>Min\u0119\u0142o osiem lat, i szesnastoletni &quot;Smoluch&quot; bra\u0142 ju\u017c aktywny udzia\u0142 w grabie\u017cach i rozbojach. Dzi\u0119ki swojej odwadze, zr\u0119czno\u015bci i sprytowi zosta\u0142 pomocnikiem herszta. &quot;Roboty&quot; bandy budzi\u0142y zgroz\u0119 u okolicznej ludno\u015bci w promieniu oko\u0142o stu wiorst (ok. 100 km). Nieprzetrzebione lasy dozwala\u0142y im prowadzi\u0107 swoje rzemios\u0142o bez obawy. Wydawa\u0142o si\u0119, \u017ce nikt ich nie odnajdzie, nie zaniepokoi. Ograbiali wszystkich, kt\u00f3rzy wpadali im w r\u0119ce, nierzadko mordowali.<\/p>\n<p>Ale wszystko ma sw\u00f3j koniec. Pewien wypadek na poz\u00f3r dla rozb\u00f3jnik\u00f3w zwyk\u0142y, niespodziewanie wywo\u0142a\u0142 zupe\u0142ny przewr\u00f3t w ich \u017cyciu. By\u0142o to p\u00f3\u017an\u0105 jesieni\u0105. Cz\u0119\u015b\u0107 bandy ze &quot;Smoluchem&quot; na czele napad\u0142a na dw\u00f3ch ludzi, przeje\u017cd\u017caj\u0105cych na wozie, zamordowa\u0142a ich i obrabowa\u0142a. Zabrano konie, odzie\u017c i buty zamordowanych. Pieni\u0119dzy przy ofiarach nie znaleziono, zaledwie 3 ruble i 50 kopiejek a w worku te\u017c dwie ksi\u0105\u017cki, kt\u00f3re zb\u00f3je zamierzali z pocz\u0105tku porzuci\u0107, p\u00f3\u017aniej zostawili na bibu\u0142ki do skr\u0119cania papieros\u00f3w. Ksi\u0105\u017cki schowa\u0142 &quot;Smoluch&quot;. Wieczorem, po obejrzeniu ca\u0142ej zdobyczy, wyj\u0105\u0142 te\u017c ksi\u0105\u017cki i zacz\u0105\u0142 je przegl\u0105da\u0107. Jedna nosi\u0142a tytu\u0142 &quot;G\u0142os wiary&quot; i by\u0142a mu nieznana; o drugiej zatytu\u0142owanej &quot;<strong>Nowy Testament<\/strong>&quot;, zachowa\u0142 mgliste wspomnienia z czas\u00f3w dzieci\u0144stwa; podobn\u0105 ksi\u0105\u017ck\u0119 mieli jego rodzice w Sosn\u00f3wce.<\/p>\n<p>Le\u017c\u0105c na swoim pos\u0142aniu &quot;Smoluch&quot; z nudy zacz\u0105\u0142 odczytywa\u0107 te fragmenty, na kt\u00f3re natrafi\u0142 przypadkiem przy przerzucaniu kart, i oto czyta:<\/p>\n<p>&quot;&#8230;i nie ma, kto by szuka\u0142 Boga&#8230; grobem otwartym jest ich gard\u0142o &#8230; j\u0119zykami swymi zdradzaj\u0105, jad \u017cmii pod wargami ich; kt\u00f3rych usta pe\u0142ne s\u0105 przekle\u0144stwa i gorzko\u015bci. Nogi ich pr\u0119dkie do przelewu krwi. Zniszczenie i n\u0119dza na drogach ich. A drogi pokoju nie poznali; nie ma boja\u017ani Bo\u017cej przed oczyma ich&quot;. (Rzym. 3,11-18).<\/p>\n<p>Pawe\u0142 pomy\u015bla\u0142: i dawniej byli ludzie tacy jak my.<\/p>\n<p>&quot;Nogi ich pr\u0119dkie s\u0105 do przelewu krwi&quot;<\/p>\n<p>Przypomnia\u0142 sobie niedawny obraz, jak p\u0119dzili na \u017cwawych koniach za przejezdnymi, usi\u0142uj\u0105cymi umkn\u0105\u0107, jak tamci b\u0142agali o \u017cycie; ale bez odrobiny mi\u0142osierdzia on i towarzysze zamordowali ich. Przy tym wspomnieniu &quot;Smoluchowi&quot; zrobi\u0142o si\u0119 jako\u015b przykro, pomy\u015bla\u0142: &quot;Co to byli za ludzie? Dlaczego mieli przy sobie t\u0119 ksi\u0105\u017ck\u0119? Zacz\u0105\u0142 przerzuca\u0107 &quot;<strong>Nowy Testament<\/strong>&quot; w nadziei, \u017ce zdob\u0119dzie jak\u0105\u015b wiadomo\u015b\u0107 o zabitych. Jednak nie znalaz\u0142 nic, \u017cadnego dokumentu, kt\u00f3ry pozwala\u0142by dowiedzie\u0107 si\u0119, kim byli. Jedynie na tytu\u0142owej karcie widoczny by\u0142 kr\u00f3tki napis, brzmi\u0105cy jak nast\u0119puje: &quot;15-go maja 1898 roku &#8211; dzie\u0144 mojego nawr\u00f3cenia do Pana, pokuty i odrodzenia. W dniu tym On mi przebaczy\u0142 i obmy\u0142 mnie Swoj\u0105 \u015bwi\u0119t\u0105 krwi\u0105&quot;.<\/p>\n<p>&quot;Smoluch&quot; nie mog\u0105c zrozumie\u0107 sensu tego napisu, przewraca\u0142 nadal karty i odczytywa\u0142 poszczeg\u00f3lne fragmenty. &quot;Albo\u017c nie wiecie, \u017ce niesprawiedliwi Kr\u00f3lestwa Bo\u017cego nie odziedzicz\u0105?&quot; Tu nast\u0119puje wyliczenie r\u00f3\u017cnego rodzaju grzesznik\u00f3w, po czym: &quot;I takimi\u015bcie niekt\u00f3rzy byli, ale\u015bcie omyci, ale\u015bcie usprawiedliwieni w imieniu Jezusa i przez Ducha Boga naszego&quot; (1 Kor. 6,9-11). Nast\u0119pnie wzrok jego natrafi\u0142 na modlitw\u0119 jakiego\u015b cz\u0142owieka, kt\u00f3ry m\u00f3wi\u0142: &quot;Oto Panie, po\u0142ow\u0119 maj\u0119tno\u015bci swoich dam ubogim. A je\u015blim kogo w czym podszed\u0142, oddaj\u0119 w czw\u00f3rnas\u00f3b&quot;. Przerzuciwszy jeszcze kilka kart, ju\u017c poci\u0105gni\u0119ty zosta\u0142 urokiem 23 rozdzia\u0142u \u0141ukasza, gdzie jest mowa o ukrzy\u017cowaniu Chrystusa. Najbardziej zaj\u0119\u0142o go to, \u017ce wraz z Chrystusem ukrzy\u017cowani zostali dwaj rozb\u00f3jnicy, \u017ce jeden z nich pokutowa\u0142 i wyzna\u0142 swoje winy, a z tym aktem skruchy Chrystus obieca\u0142 mu raj. &quot;Smoluch&quot; zamkn\u0105\u0142 ksi\u0105\u017ck\u0119, po\u0142o\u017cy\u0142 j\u0105 pod poduszk\u0119 i otuliwszy si\u0119 ko\u0142dr\u0105 usi\u0142owa\u0142 zasn\u0105\u0107. Ale jako\u015b sen uciek\u0142 ode\u0144. Dusz\u0119 jego zdejmowa\u0142a trwoga. Na pr\u00f3\u017cno stara\u0142 si\u0119 odp\u0119dzi\u0107 natr\u0119tne my\u015bli, znale\u017a\u0107 zapomnienie we \u015bnie, bezustannie powraca\u0142 w pami\u0119ci obraz, jak owi b\u0142agali na kolanach o darowanie im \u017cycia&#8230;<\/p>\n<p>Dopiero nad ranem pokrzepi\u0142 si\u0119 &quot;Smoluch&quot; ci\u0119\u017ckim snem, ale podni\u00f3s\u0142 si\u0119 z jakim\u015b nowym niepokojem w sercu. Towarzysze wkr\u00f3tce spostrzegli osobliwy wyraz jego twarzy i nie wiedzieli, czemu maj\u0105 go przypisa\u0107. Niekt\u00f3rzy s\u0105dzili, \u017ce zachorowa\u0142. Tak chodzi\u0142 przez par\u0119 dni, niby pomieszany, a nikt nie m\u00f3g\u0142 dowiedzie\u0107 si\u0119 od niego, co si\u0119 sta\u0142o. Towarzysze jednak nie zaprzestawali zapytywa\u0107 o pow\u00f3d jego zadumy, a\u017c w ko\u0144cu otworzy\u0142 serce przed niekt\u00f3rymi, wyznaj\u0105c, i\u017c nie mo\u017ce uspokoi\u0107 si\u0119 od chwili, gdy co\u015b wyczyta\u0142 z ksi\u0105\u017cki, znalezionej przy zabitych. Wszystkim by\u0142o nieswojo: C\u00f3\u017c to za ksi\u0119ga, kt\u00f3ra wprawi\u0142a w tak\u0105 pos\u0119pno\u015b\u0107 ich weso\u0142ego towarzysza? Jedni \u017c\u0105dali, aby da\u0142 im t\u0119 czarodziejsk\u0105 ksi\u0105\u017ck\u0119, aby mogli j\u0105 spali\u0107; inni, zaciekawieni prosili, aby im co\u015b z niej przeczyta\u0107. Wreszcie postanowiono to ostatnie. I oto wszyscy byli zebrani, przeczyta\u0142 im &quot;Smoluch&quot; te miejsca, kt\u00f3re go tak bardzo poruszy\u0142y. Wszyscy s\u0142uchali z napi\u0119ciem. Ju\u017c na pocz\u0105tku czytania pewien m\u0142ody rozb\u00f3jnik z przekonaniem rzek\u0142, \u017ce ta ksi\u0105\u017cka, to Ewangelia, kt\u00f3r\u0105 zna bardzo dobrze: &quot;Matka moja by\u0142a chrze\u015bcijank\u0105 i ci\u0105gle czyta\u0142a Ewangeli\u0119; prowadzi\u0142a te\u017c mnie na zebrania dzieci\u0119ce, gdzie czytano t\u0119 ksi\u0105\u017ck\u0119, a potem dzieci modli\u0142y si\u0119 i \u015bpiewa\u0142y&quot;.<\/p>\n<p>Czytanie trwa\u0142o d\u0142ugo po czym s\u0142uchacze rozeszli si\u0119 w milczeniu po k\u0105tach. Wi\u0119kszo\u015b\u0107 by\u0142a w przygn\u0119bionym nastroju. Nikt nie by\u0142 w stanie poj\u0105\u0107, czemu ksi\u0105\u017cka ta wywar\u0142a na nich takie wstrz\u0105saj\u0105ce wra\u017cenie. Od tego dnia co pewien czas schodzono si\u0119 i czytano Nowy Testament, kt\u00f3ry dzia\u0142a\u0142 na nich nieodparcie.<\/p>\n<p>Nie min\u0105\u0142 jeszcze miesi\u0105c, a ju\u017c m\u0142ody rozb\u00f3jnik, syn chrze\u015bcijanki szczerze o\u015bwiadczy\u0142, \u017ce nie zdo\u0142a nadal zajmowa\u0107 si\u0119 swoj\u0105 wyst\u0119pn\u0105 robot\u0105. Po nim o\u015bwiadczy\u0142 to samo &quot;Smoluch&quot;. Towarzysze ju\u017c widzieli obu modl\u0105cych si\u0119 ze \u0142zami w oczach. W ko\u0144cu z\u0142o\u017cy\u0142 takie wyznanie sam herszt. Wszyscy zgodzili si\u0119 z nim. Ale stan\u0119\u0142a przed nimi kwestia, co czyni\u0107 nadal i jak zwr\u00f3ci\u0107 si\u0119 na uczciw\u0105 drog\u0119 \u017cycia? Wszak\u017ce w tym celu nale\u017ca\u0142oby przede wszystkim odda\u0107 si\u0119 w r\u0119ce w\u0142adz. Nadto czy s\u0105 w stanie je\u015bli nie dziesi\u0119ciokrotnie wynagrodzi\u0107, to chocia\u017cby byle jak zaspokoi\u0107 wszystkich, kt\u00f3rym wyrz\u0105dzili krzywd\u0119? Oczywi\u015bcie, jest to niemo\u017cliwe. Pozostawa\u0142o wi\u0119c odda\u0107 si\u0119 w\u0142adzom. Na to nie zgodzi\u0142a si\u0119 wi\u0119kszo\u015b\u0107, ale \u00f3w m\u0142ody zb\u00f3j, kt\u00f3ry pierwszy postanowi\u0142 prowadzi\u0107 nowe \u017cycie, a z nim &quot;Smoluch&quot; i jeszcze pi\u0119ciu zadecydowa\u0142o, \u017ce p\u00f3jd\u0105 i przyznaj\u0105 si\u0119 do swoich zbrodni przed w\u0142adz\u0105.<\/p>\n<p>Nasta\u0142 dzie\u0144, kiedy miano si\u0119 rozej\u015b\u0107 na zawsze. Po\u017cegnanie by\u0142o wzruszaj\u0105ce. Towarzysze prosili &quot;Smolucha&quot;, aby na po\u017cegnanie przeczyta\u0142 im co\u015b z Ewangelii. Natrafi\u0142 na fragment, w kt\u00f3rym mowa jest o dw\u00f3ch op\u0119tanych przez demony, wychodz\u0105cych z grob\u00f3w tj. z cmentarnych pieczar, s\u0142owem o tych dw\u00f3ch, nader op\u0119tanych, z kt\u00f3rych Pan Jezus Chrystus wyp\u0119dzi\u0142 z\u0142e duchy, po czym wyleczeni poszli za Nim. &quot;To samo sta\u0142o si\u0119 i z nami&quot; &#8211; doda\u0142 &quot;Smoluch&quot; &#8211; &quot;My te\u017c porzuci\u0107 chcemy nasze grzeszne \u017cycie. Dosy\u0107 ju\u017c krzywdzenia ludzi. P\u00f3jdziemy \u015bladem Pana Jezusa Chrystusa&quot;. Z tymi s\u0142owy &quot;Smoluch&quot;, pad\u0142szy na kolana, wyznawa\u0142 g\u0142o\u015bno swoje zbrodnie; pokutowali tak\u017ce inni. W og\u00f3lnym p\u0142aczu i j\u0119ku s\u0142ysza\u0142o si\u0119 okrzyki, s\u0142owa bez zwi\u0105zku: &quot;Przebacz&#8230; nam&#8230; mnie&#8230; Nie pami\u0119taj mi&#8230; Obmyj krwi\u0105 Sw\u0105&#8230; Daj moc&#8230; Nie b\u0119d\u0119&#8230; Nie chc\u0119&#8230; Przyrzekam&quot; itp. Siedmiu zb\u00f3jc\u00f3w, uca\u0142owawszy pozosta\u0142ych na po\u017cegnanie, uda\u0142o si\u0119 z or\u0119\u017cem w r\u0119ku do pobliskiego miasta, podczas gdy inni obrali sobie r\u00f3\u017cne drogi wed\u0142ug ich uznania.<\/p>\n<p>Mocnym i stanowczym krokiem podchodzi\u0142 do miasta &quot;Smoluch&quot; z towarzyszami. Ju\u017c na pierwszej ulicy zwr\u00f3cili na siebie uwag\u0119 przechodni\u00f3w, zdumionych, sk\u0105d wzi\u0119\u0142a si\u0119 ta grupa ludzi, odzianych jaskrawo i zbrojnych. Na rogu jednej z g\u0142\u00f3wnych ulic prosili policjanta o wskazanie im miejsca zamieszkania prokuratora S\u0105du Okr\u0119gowego. Policjant wskaza\u0142 im wielk\u0105 dwupi\u0119trow\u0105 kamienic\u0119 na tej samej ulicy. Rozb\u00f3jnicy weszli do domu, um\u00f3wiwszy si\u0119 wprz\u00f3dy, \u017ce &quot;Smoluch&quot;, jako naj\u015bmielszy i najwymowniejszy, przedstawi ich spraw\u0119 prokuratorowi.<\/p>\n<p>Znale\u017ali si\u0119 w wielkiej i jasnej komnacie z froterowan\u0105 posadzk\u0105, gdzie oczekiwa\u0142o ju\u017c oko\u0142o dwudziestu ludzi. Przy drzwiach do gabinetu sta\u0142 wo\u017any. &quot;Smoluch&quot; zwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 do niego: &quot;Prosimy zawiadomi\u0107 pana prokuratora, \u017ce musimy z nim m\u00f3wi\u0107&quot;. Wo\u017any z ukosa spojrza\u0142 podejrzliwie na uzbrojonych ludzi. &#8211; &quot;W jakiej sprawie?&quot; &#8211; &quot;Bardzo wa\u017cnej&quot; &#8211; odpar\u0142 &quot;Smoluch&quot;. Wo\u017any znik\u0142 za drzwiami. W par\u0119 minut potem zb\u00f3jcy stan\u0119li przed s\u0119dziwym jegomo\u015bciem o twarzy, budz\u0105cej szacunek, na kt\u00f3rej malowa\u0142o si\u0119 lekkie zaniepokojenie z powodu nag\u0142ego zjawienia si\u0119 przed nim siedmiu uzbrojonych ludzi. Ale r\u00f3wnie wzruszeni byli wobec przedstawicieli prawa rozb\u00f3jnicy, kt\u00f3rzy zdecydowali si\u0119 w swojej tajdze, na taki niezwyk\u0142y krok jak wyznanie przewinie\u0144. Dr\u017c\u0105cym g\u0142osem rozpocz\u0105\u0142 &quot;Smoluch&quot;.<\/p>\n<p>&quot;Pozwoli pan, \u017ce wyja\u015bnimy, kim jeste\u015bmy i dlaczego znale\u017ali\u015bmy si\u0119 tutaj. Jeste\u015bmy przest\u0119pcami. Ale niech si\u0119 pan nas nie l\u0119ka. Przyszli\u015bmy tu przyzna\u0107 si\u0119 i pokutowa\u0107. Poznali\u015bmy, jakie czynili\u015bmy z\u0142o, i przyszli\u015bmy ponie\u015b\u0107 kar\u0119, wskazan\u0105 prawem za rozb\u00f3j. Post\u0105p z nami, jak ka\u017ce sprawiedliwo\u015b\u0107. A oto sk\u0142adamy nasz\u0105 bro\u0144&quot;. Przy tych s\u0142owach &quot;Smoluch&quot; i jego towarzysze szybko z\u0142o\u017cyli bro\u0144 na stos.<\/p>\n<p>Prokurator tak si\u0119 zmiesza\u0142, \u017ce niepr\u0119dko zapanowa\u0142 nad sob\u0105. Po raz pierwszy w \u017cyciu zdarzy\u0142o mu si\u0119 us\u0142ysze\u0107 spowied\u017a ca\u0142ej grupy ludzi, dobrowolnie oddaj\u0105cych si\u0119 w r\u0119ce przedstawiciela prawa. W ko\u0144cu zawezwa\u0142 policj\u0119. W par\u0119 chwil potem zjawi\u0142 si\u0119 oddzia\u0142 uzbrojonych \u017co\u0142nierzy z komendantem policji na czele. Po sporz\u0105dzeniu protoko\u0142u zezna\u0144, skierowano spraw\u0119 do s\u0119dziego \u015bledczego. Kiedy podczas badania &quot;Smoluch&quot; opowiedzia\u0142 w og\u00f3lnych zarysach histori\u0119 swego \u017cycia i wyja\u015bni\u0142 przyczyn\u0119, kt\u00f3ra sk\u0142oni\u0142a go, \u017ce wraz z towarzyszami postanowi\u0142 zej\u015b\u0107 z dr\u00f3g przest\u0119pstwa, prokurator i inni obecni byli g\u0142\u0119boko wzruszeni i niekt\u00f3rzy z trudem ukrywali \u0142zy. Trudno poj\u0105\u0107, \u017ce tak nag\u0142a, a tak gruntowna zmiana nast\u0105pi\u0142a tylko na skutek zaznajomienia si\u0119 z Ewangeli\u0105. &#8211; &quot;Ja ju\u017c nie jestem <em>Smoluch<\/em>, ale Pawe\u0142 Tichomirow&quot; &#8211; m\u00f3wi\u0142 m\u0142odzieniec. &quot;Chc\u0119 s\u0142u\u017cy\u0107 Bogu i ludziom. Bez szemrania znios\u0119 nale\u017cn\u0105 mi kar\u0119; jestem teraz w waszych r\u0119kach&quot;. &#8211; Podobne zeznania z\u0142o\u017cyli jego towarzysze.<\/p>\n<p>Poruszony prokurator wyda\u0142 rozkaz, aby wszystkich siedmiu niezw\u0142ocznie zaprowadzono do wi\u0119zienia i zamkni\u0119to w osobnych celach a\u017c do uko\u0144czenia \u015bledztwa. By\u0142ych rozb\u00f3jnik\u00f3w odprowadzono do wi\u0119zienia. Pozostawszy sami, prokurator i komendant policji d\u0142ugo omawiali niezwyk\u0142e zdarzenie. Najcz\u0119\u015bciej zbrodniarze albo zaprzeczaj\u0105 swojej winie, albo przyznaj\u0105 si\u0119 do niej z trudem i cz\u0119\u015bciowo, jedynie pod ci\u0119\u017carem nieodpartych poszlak, gdy pojmano ich na miejscu przest\u0119pstwa. Ale ci sami przyszli i z\u0142o\u017cyli dobrowolnie zeznanie. Zaprawd\u0119 wielk\u0105 jest moc Ewangelii, skoro tak odradza ludzi.<\/p>\n<p>Komendant wyszed\u0142, a prokurator uko\u0144czywszy zaj\u0119cia, opowiedzia\u0142 zaraz swojej \u017conie o skrusze rozb\u00f3jnik\u00f3w. Zdziwi\u0142a si\u0119 wielce i po namy\u015ble rzek\u0142a: &quot;Jeden z ukrzy\u017cowanych z Chrystusem zb\u00f3jc\u00f3w podobnie pokutowa\u0142, ale by\u0142 przykuty i nie m\u00f3g\u0142 nigdzie uj\u015b\u0107; oni za\u015b mogli w dalszym ci\u0105gu ukrywa\u0107 si\u0119 w tajdze i dopuszcza\u0107 si\u0119 grabie\u017cy. Jest to wi\u0119c zdumiewaj\u0105cy wypadek, nieznany w historii s\u0105downictwa&quot;.<\/p>\n<p>Nadszed\u0142 wiecz\u00f3r, a prokurator i jego \u017cona nie och\u0142on\u0119li jeszcze. &quot;Jak my\u015blisz Tatiano&quot;, rzek\u0142 prokurator, &quot;mo\u017ce by\u015bmy poczytali Ewangeli\u0119? Mo\u017ce dowiemy si\u0119, czym ona tak dzia\u0142a na ludzi, przecie\u017c nie znamy jej wcale&quot;. &quot;Ja j\u0105 nieco czyta\u0142am&quot; &#8211; z godno\u015bci\u0105 odpar\u0142a Tatiana Aleksandr\u00f3wna &#8211; &quot;nie pojmuj\u0119 jednak, co w niej mog\u0142o tak na nich podzia\u0142a\u0107&quot;. Prokurator, Jerzy Miko\u0142ajewicz, zacz\u0105\u0142 szuka\u0107 Nowego Testamentu w swojej biblioteczce, podczas, gdy \u017cona wydawa\u0142a zarz\u0105dzenia w kuchni w sprawie kolacji. Tymczasem prokurator, w\u0142o\u017cywszy okulary przerzuca\u0142 kartki Nowego Testamentu. Uwag\u0119 jego zatrzyma\u0142 najpierw 12 rozdzia\u0142 Ewangelii Jana. Czytaj\u0105c pochwala\u0142 w my\u015bli Mari\u0119, i\u017c nie po\u017ca\u0142owa\u0142a cennych olejk\u00f3w wonnych dla Chrystusa oraz pot\u0119pia\u0142 z punktu widzenia prawa karnego zdrajc\u0119 Judasza, podci\u0105gaj\u0105c czyny skrytob\u00f3jcy i z\u0142odzieja pod odno\u015bne artyku\u0142y. Zdumiewa\u0142 si\u0119 pot\u0119g\u0105 Chrystusa, wskrzeszaj\u0105cego ju\u017c rozk\u0142adaj\u0105ce si\u0119 cia\u0142o \u0141azarza i dziwi\u0142 si\u0119 niewierze uczonych w Pi\u015bmie, kt\u00f3rzy byli naocznymi \u015bwiadkami nies\u0142ychanego cudu. Zamy\u015bli\u0142 si\u0119 g\u0142\u0119boko nad przypowie\u015bci\u0105 o ziarnie pszenicy, kt\u00f3re musi umrze\u0107, aby przynios\u0142o owoc, ale nie m\u00f3g\u0142 zrozumie\u0107 w\u0142a\u015bciwego sensu tego obrazu. Kiedy natomiast doszed\u0142 do s\u0142\u00f3w:<\/p>\n<p>&quot;A Ja, gdy b\u0119d\u0119 podwy\u017cszony od ziemi, wszystkich poci\u0105gn\u0119 do siebie&quot;<\/p>\n<p>&#8211; poczu\u0142 nagle, jak bliskim i drogim sta\u0142 mu si\u0119 Ukrzy\u017cowany, jak dusza w nim rozgrza\u0142a si\u0119 i poci\u0105gni\u0119ta zosta\u0142a do krzy\u017ca, z kt\u00f3rego pad\u0142o wielkie s\u0142owo:<\/p>\n<p>&quot;Spe\u0142ni\u0142o si\u0119&quot;.<\/p>\n<p>Pomy\u015bla\u0142 ponad to, czy to w\u0142a\u015bnie nie jest ta si\u0142a, kt\u00f3ra tak poci\u0105gn\u0119\u0142a Tichomirowa. Wreszcie przy odczytywaniu ko\u0144cowych s\u0142\u00f3w rozdzia\u0142u 12-go opad\u0142 go jaki\u015b wielki l\u0119k:<\/p>\n<p>&quot;Kto mn\u0105 gardzi i nie przyjmuje s\u0142\u00f3w moich, ma swego s\u0119dziego, s\u0142owa, kt\u00f3re ja m\u00f3wi\u0142em, te os\u0105dz\u0105 go w dzie\u0144 ostateczny&quot;.<\/p>\n<p>Teraz ju\u017c sta\u0142o si\u0119 dla niego jasne, dlaczego rozb\u00f3jnicy porzucili swoje zbrodnicze sprawy.<\/p>\n<p>Ale oto powr\u00f3ci\u0142a Tatiana Aleksandr\u00f3wna. &quot;Nad czym tak zamy\u015bli\u0142e\u015b si\u0119? Co ci\u0119 tak uderzy\u0142o?&quot;- spyta\u0142a. M\u0105\u017c zacz\u0105\u0142 wyja\u015bnia\u0107, ale niezwyk\u0142y temat i my\u015bli niezwyk\u0142e nie uk\u0142ada\u0142y si\u0119 w s\u0142owa, i \u017cona nie mog\u0142a go zrozumie\u0107. Wieczerza sko\u0144czy\u0142a si\u0119. Noc\u0105 Jerzy Moko\u0142ajewicz nie m\u00f3g\u0142 zasn\u0105\u0107. Ledwie zamknie oczy s\u0142yszy nad sob\u0105: &quot;S\u0142owo moje os\u0105dzi&#8230;&quot; i wydaje mu si\u0119, \u017ce jest pods\u0105dnym, \u017ce s\u0142yszy artyku\u0142y prawa Bo\u017cego, kt\u00f3re pot\u0119piaj\u0105 jego, prokuratora, za wszystkie wykroczenia, jakie pope\u0142ni\u0142 w \u017cyciu, skazuj\u0105c go na wieczne zamkni\u0119cie w ciemno\u015bciach zewn\u0119trznych; on za\u015b jakoby szuka obro\u0144cy i znale\u017a\u0107 nie mo\u017ce. Chwilami prokurator zapada\u0142 w kr\u00f3tki sen, ale sen nie dawa\u0142 mu spokoju. Rankiem opowiedzia\u0142 \u017conie, co przemy\u015bla\u0142 i co odczuwa\u0142 z wieczora i noc\u0105, lecz ona t\u0142umaczy\u0142a jego stan przem\u0119czenia nadmiarem zaj\u0119\u0107 i nerwowo\u015bci\u0105; gdy za\u015b wyja\u015bni\u0142, i\u017c postanowi\u0142 porzuci\u0107 urz\u0105d prokuratorski przel\u0119k\u0142a si\u0119 i pomy\u015bla\u0142a, \u017ce oszala\u0142. Ale Jerzy Miko\u0142ajewicz nie odst\u0105pi\u0142 od decyzji. Sta\u0142o si\u0119 dla niego jasne, \u017ce wywy\u017cszony na krzy\u017cu Syn Bo\u017cy poci\u0105gn\u0105\u0142 i jego, prokuratora, ku sobie, a odt\u0105d b\u0119dzie dla\u0144 osobistym Zbawicielem.<\/p>\n<p>* * *<\/p>\n<p>Paw\u0142a Tichomirowa i jego towarzyszy osadzono w celach. Wszyscy s\u0119dziowie \u015bledczy, kt\u00f3rzy badali by\u0142ych rozb\u00f3jnik\u00f3w, zdumiewali si\u0119 ich krokiem, a zw\u0142aszcza tym, \u017ce ca\u0142kowicie odrodzi\u0142 ich wp\u0142yw Ewangelii. Oto jaka jest moc Boskiej ksi\u0119gi, kiedy podchodzi si\u0119 ku niej z czystym sercem i pragnieniem poznania prawdy. Wkr\u00f3tce w mie\u015bcie zacz\u0119to m\u00f3wi\u0107 nie tylko o skrusze by\u0142ych rozb\u00f3jnik\u00f3w i nag\u0142ym, niezrozumia\u0142ym podaniu si\u0119 do dymisji prokuratora, ale i o tym, \u017ce izolacji przest\u0119pc\u00f3w za\u017c\u0105da\u0142 kapelan wi\u0119zienny, \u017ce jakoby Tichomirow i jego towarzysze zwodz\u0105 aresztant\u00f3w do przyj\u0119cia ich wiary. Ale ogie\u0144 Ewangelii ugasi\u0107 by\u0142o mu trudno; tote\u017c p\u0142on\u0105\u0142 on we wszystkich celach. Wielu aresztant\u00f3w i niekt\u00f3rzy dozorcy nauczyli si\u0119 na pami\u0119\u0107 rozdzia\u0142\u00f3w 12-go i 16-go Dziej\u00f3w Apostolskich, tak je sobie upodobawszy.<\/p>\n<p>Po roku siedmiu wi\u0119\u017ani\u00f3w stan\u0119\u0142o przed s\u0105dem. Nowy prokurator nie mia\u0142 potrzeby zaostrza\u0107 swej mowy oskar\u017cycielskiej wobec dobrowolnego przyznania si\u0119 do winy, a by\u0142y prokurator, kt\u00f3ry wyst\u0119powa\u0142 teraz w charakterze obro\u0144cy, prosi\u0142 przysi\u0119g\u0142ych o wyrozumia\u0142o\u015b\u0107 dla ludzi, kt\u00f3rzy przyznawszy si\u0119 do winy, chcieli rozpocz\u0105\u0107 nowe \u017cycie, pracowite i uczciwe. Jednak\u017ce skazano ich na dziesi\u0119\u0107 lat ci\u0119\u017ckich rob\u00f3t. Wys\u0142uchali pokornie wyroku, \u015bwiadomi, \u017ce na taki zas\u0142u\u017cyli, i zrzekli si\u0119 prawa apelacji. S\u0105dzono ich przy otwartych drzwiach. Kiedy udzielono im ostatniego s\u0142owa, ka\u017cdy w prosty spos\u00f3b wyrazi\u0142 \u017cal, i\u017c d\u0142ugie lata krzywdzi\u0142 bli\u017anich; ka\u017cdy m\u00f3wi\u0142 o wp\u0142ywie na\u0144 Ewangelii. Publiczno\u015b\u0107 by\u0142a wzruszona; czu\u0142o si\u0119, \u017ce w wielu sercach ziarno S\u0142owa Bo\u017cego zapu\u015bci\u0142o korzenie.<\/p>\n<p>Po wyroku skazanych wys\u0142ano z osobna, z wyj\u0105tkiem Tichomirowa i So\u0142owiewa, kt\u00f3rym wyznaczono wsp\u00f3lne miejsce zes\u0142ania &#8211; za Bajka\u0142em. Przy po\u017cegnaniu wszyscy dawali sobie obietnice pozostawania we wszelkich okoliczno\u015bciach na drogach uczciwo\u015bci i wierno\u015bci Bogu, oraz \u015bwiadczenia o Jego mi\u0142o\u015bci. Zgodnie z tym we wszystkich etapowych wi\u0119zieniach rozpowiadali, jak ocali\u0142a ich Ewangelia, i m\u00f3wili o mi\u0142o\u015bci Boga dla skruszonych grzesznik\u00f3w. A wsz\u0119dzie znajdowali si\u0119 ludzie, przys\u0142uchuj\u0105cy si\u0119 temu \u015bwiadectwu z uwag\u0105 i przyjmuj\u0105cy je do serca. Zw\u0142aszcza wra\u017cliwi byli na \u017cywe s\u0142owo Tichomirowa i So\u0142owiewa dziel\u0105cy ich los kator\u017cnicy, z kt\u00f3rych po niejakim czasie niekt\u00f3rzy oddawali si\u0119 ca\u0142kowicie Bogu. Po up\u0142ywie dw\u00f3ch lat nawet w\u0142adze zauwa\u017cy\u0142y, \u017ce niesforni zwykle kator\u017cnicy widocznie przycichli, a niekt\u00f3rzy zachowywali si\u0119 bez zarzutu.<\/p>\n<p>Tichomirow po drodze na Bajka\u0142 wsz\u0119dzie dopytywa\u0142 si\u0119 o los przesiedle\u0144c\u00f3w z Mohylewskiej guberni w nadziei, \u017ce dowie si\u0119 czego\u015b o swoich rodakach, a zw\u0142aszcza, czy \u017cyje jego siostra. Listy bowiem posy\u0142ane do rodzinnej wsi, nie przynios\u0142y mu odpowiedzi. Jak\u017ce cz\u0119sto rozmy\u015bla\u0142 o mi\u0142ej Szurce, gorej\u0105c pragnieniem opowiedzenia siostrze o swoich prze\u017cyciach, a zw\u0142aszcza o odwr\u00f3ceniu si\u0119 od martwych uczynk\u00f3w ku \u017cywej wierze w Chrystusa.<\/p>\n<p>Wreszcie po up\u0142ywie kilku lat z okazji jakiego\u015b szcz\u0119\u015bliwego wydarzenia w \u017cyciu pa\u0144stwa, og\u0142oszono amnesti\u0119: Pawe\u0142 Tichomirow i Grzegorz So\u0142owiew zostali zwolnieni przed terminem. Przy po\u017cegnaniu si\u0119 z tymi, kt\u00f3rzy przez nich uwierzyli w katordze, polecali ich wszystkich Bogu, jako swoj\u0105 duchow\u0105 dziatw\u0119, tamci za\u015b z p\u0142aczem rozstawali si\u0119 ze swymi duchowymi ojcami. Teraz obaj znale\u017ali si\u0119 w drodze do Irkucka i Tomska; szli pieszo. Marzyli o dostaniu si\u0119 do Rosji Europejskiej, nade wszystko za\u015b do wsi rodzinnych, kt\u00f3re zaledwie pami\u0119tali. Wszyscy spotykaj\u0105cy ich w drodze i na noclegach, ciekawie rozpytywali si\u0119 kim s\u0105 i dok\u0105d d\u0105\u017c\u0105. Historia by\u0142ych rozb\u00f3jnik\u00f3w zajmowa\u0142a wszystkich, wywo\u0142ywa\u0142a roztkliwienie i zapa\u0142 do s\u0142u\u017cenia Bogu. Niekiedy po wsiach znajdowali wierz\u0105cych braci i siostry, z kt\u00f3rymi sp\u0119dzali wieczory przy wsp\u00f3lnej bratniej rozmowie i czytaniu S\u0142owa Bo\u017cego. Wierz\u0105cy cieszyli si\u0119 z triumfu Ewangelii, jawnego w nawr\u00f3ceniu gin\u0105cych grzesznik\u00f3w i s\u0142awili imi\u0119 Pana Jezusa. Zw\u0142aszcza w pewnej wsi, gdzie sp\u0119dzali niedziel\u0119 i opowiadali sporej gromadzie o swoim \u017cyciu i zbawieniu nast\u0105pi\u0142o przebudzenie: kilkadziesi\u0105t dusz nawr\u00f3ci\u0142o si\u0119 do Pana Jezusa Chrystusa. Da\u0142o to pow\u00f3d do ogromnej rado\u015bci.<\/p>\n<p>By\u0142a wczesna wiosna. Rzeki wyla\u0142y. Przyroda budzi\u0142a si\u0119 ze snu zimowego; w\u0119drowne ptaki chmarami powraca\u0142y do dawnych rodzinnych gniazd, a Tichomirow i jego towarzysz r\u00f3wnie\u017c rwali si\u0119 do ojczyzny, gdzie gniazda ich z dawna by\u0142y zburzone&#8230; . Starali si\u0119 nie zbacza\u0107 od toru kolejowego. Tichomirow mimo wysi\u0142k\u00f3w nie by\u0142 w stanie przypomnie\u0107 sobie nazwy stacji, gdzie straci\u0142 rodzic\u00f3w i siostr\u0119. Pragn\u0105\u0142 spojrze\u0107 te\u017c na owe \u015bciany, pod kt\u00f3rych ochron\u0105 wycierpia\u0142 tyle w dzieci\u0144stwie. Na to wspomnienie \u0142zy pola\u0142y si\u0119 po jego twarzy i wykrzykn\u0105\u0142: &quot;Ach drodzy moi. Porzucili\u015bcie mnie i odt\u0105d musz\u0119 b\u0142\u0105dzi\u0107 samotnie po \u015bwiecie&quot;. Tutaj przypomnia\u0142 sobie, \u017ce i Syn Bo\u017cy nie mia\u0142 przytu\u0142ku na ziemi i by\u0142 samotny nawet po\u015br\u00f3d krewnych swoich.<\/p>\n<p>Dzie\u0144 chyli\u0142 si\u0119 ku wieczorowi, gdy w\u0119drowcy podeszli do miasteczka na brzegu rzeki, nie opodal kolei. Na pierwszej ulicy spytali, czy nie ma tu wierz\u0105cych. Wskazano im niewielki pi\u0119kny domek po\u015br\u00f3d wysokich jode\u0142. Podszed\u0142szy bli\u017cej, ujrzeli bawi\u0105c\u0105 si\u0119 park\u0119 dzieci, tu\u017c za\u015b zaj\u0119t\u0105 czym\u015b m\u0142od\u0105 dobrze odzian\u0105 kobiet\u0119, kt\u00f3ra powita\u0142a ich \u017cyczliwym u\u015bmiechem. Wyja\u015bnili jej, \u017ce s\u0105 wierz\u0105cymi i prosz\u0105 o nocleg. Kobieta zaprosi\u0142a ich do domu, oznajmiaj\u0105c, \u017ce dla braci zawsze znajdzie si\u0119 miejsce. Przywo\u0142a\u0142a m\u0119\u017ca, kt\u00f3ry kopa\u0142 grz\u0119dy w ogrodzie. Ten zjawi\u0142 si\u0119 natychmiast z przyjaznym powitaniem i pozosta\u0142 z nimi podczas gdy gospodyni przygotowywa\u0142a herbat\u0119. Po nastawieniu samowaru wydoi\u0142a par\u0119 kr\u00f3w i nakry\u0142a do sto\u0142u. A czeg\u00f3\u017c tu nie by\u0142o: spore kawa\u0142ki \u015bmietankowego mas\u0142a, \u015bmietana, wielki dzban mleka, dwa &#8211; trzy gatunki pieczywa, gotowane jaja i doskona\u0142y chleb pszenny, &#8211; a wszystko to n\u0119ci\u0142o oczy zg\u0142odnia\u0142ych w\u0119drowc\u00f3w. Du\u017ca lampa rzuca\u0142a \u015bwiat\u0142o na obrus \u015bnie\u017cnej bia\u0142o\u015bci, b\u0142yszcz\u0105cy samowar kipia\u0142 weso\u0142o. Uprzejma gosposia wesz\u0142a w obszytym koronkami bia\u0142ym fartuchu i rzek\u0142a do m\u0119\u017ca: &quot;Pro\u015b braci do sto\u0142u&quot;. &#8211; &quot;Prosimy drogich go\u015bci&quot;. Wszyscy podeszli i gospodarz wezwa\u0142 b\u0142ogos\u0142awie\u0144stwo Bo\u017ce. Dzi\u0119kowa\u0142 Bogu za mi\u0142o\u015b\u0107 i trosk\u0119, za drogich go\u015bci, prosi\u0142 o zachowanie im wiary i o b\u0142ogos\u0142awie\u0144stwo jedzenia. Tichomirow nigdy dot\u0105d nie zasiada\u0142 przy tak obfitej zastawie i w takim go\u015bcinnym k\u00f3\u0142ku. Zachwyt i tkliwo\u015b\u0107 przepe\u0142nia\u0142y jego serce. Dzieci &#8211; ch\u0142opczyk i dziewczynka &#8211; uwa\u017cnie przygl\u0105da\u0142y si\u0119 go\u015bciom i przys\u0142uchiwa\u0142y si\u0119 rozmowom. Tichomirow przed herbat\u0105 przerwa\u0142 opowie\u015b\u0107 na tym, gdy rozb\u00f3jnicy w le\u015bnej g\u0142uszy otworzyli zabran\u0105 przejezdnym Ewangeli\u0119. Teraz na pro\u015bb\u0119 gospodarza ci\u0105gn\u0105\u0142 opowie\u015b\u0107 dalej. Wi\u0119c opowiedzia\u0142 barwnie, jak Ewangelia przesi\u0105k\u0142a zwolna w dusz\u0119 jego i towarzyszy, jak zbudzi\u0142a skruch\u0119 i nakaza\u0142a im porzuci\u0107 zbrodniczy spos\u00f3b \u017cycia i odda\u0107 si\u0119 w r\u0119ce sprawiedliwo\u015bci, jak uwierzy\u0142 prokurator, jak ich s\u0105dzono; odmalowa\u0142 te\u017c sw\u00f3j \u017cywot w wi\u0119zieniach etapowych i lata ci\u0119\u017ckich rob\u00f3t a\u017c do amnestii. Gospodarze nie spuszczali oczu z opowiadaj\u0105cego, a gospodyni cz\u0119sto ociera\u0142a \u0142zy, jakby pragn\u0105c ukry\u0107 wzruszenie.<\/p>\n<p>Czas p\u0142yn\u0105\u0142 niepostrze\u017cenie. Wielki zegar d\u017awi\u0119cznie wydzwoni\u0142 p\u00f3\u0142noc. Wszyscy ukl\u0119kli i dzi\u0119kowali Bogu za Jego cudowne dzie\u0142a ku zbawieniu grzesznik\u00f3w. Kiedy go\u015bcie powstali, gospodyni spyta\u0142a: &quot;Dok\u0105d \u017ce p\u00f3jdziecie teraz bracia nasi?&quot; &#8211; &quot;Do Rosji, do wsi rodzinnej&quot; &#8211; odpar\u0142 Tichomirow. &#8211; &quot;A czy macie tam krewnych&quot; &#8211; pyta\u0142a dalej. &#8211; &quot;Ot, So\u0142owiew, ma tam jeszcze wierz\u0105c\u0105 matk\u0119; mieszka\u0142a w guberni kijowskiej. Ja za\u015b nie mam nikogo; ni ojca, ni matki. Po prostu chc\u0119 zobaczy\u0107 wie\u015b rodzinn\u0105 w guberni mohylewskiej, a nadto pragn\u0119 dawnym wsp\u00f3\u0142mieszka\u0144com opowiedzie\u0107 o Bogu i Jego mi\u0142o\u015bci dla nas&quot;. &#8211; &quot;Czy dawno jeste\u015bcie sierot\u0105&quot; &#8211; spyta\u0142a gosposia. &#8211; &quot;O tak, maj\u0105c lat osiem straci\u0142em rodzic\u00f3w tu, na Syberii, tu po drodze, gdy udawali\u015bmy si\u0119 na miejsce przesiedlenia. Ojciec zmar\u0142 dwa dni przed matk\u0105&quot;.<\/p>\n<p>Gosposia obur\u0105cz uchwyci\u0142a si\u0119 sto\u0142u; pochylona naprz\u00f3d wbi\u0142a wzrok w Tichomirowa. M\u0105\u017c zdziwiony by\u0142, \u017ce tak zaj\u0119\u0142a si\u0119 rozpytywaniem zamiast przygotowa\u0107 go\u015bciom nocleg. A go\u015b\u0107 ci\u0105gn\u0105\u0142: &quot;Rodzice osierocili mnie i nieco starsz\u0105 siostrzyczk\u0119. Nazajutrz po \u015bmierci matki straci\u0142em j\u0105 z oczu, nic nie wiem o niej; zapewne zgin\u0119\u0142a, jak ginie mn\u00f3stwo sierot w niemo\u017cliwych warunkach \u017cycia emigrant\u00f3w. By\u0142a to dobra dziewczyna, litowa\u0142a si\u0119 nade mn\u0105, jak rodzona matka&quot;.<\/p>\n<p>Tichomirow rozp\u0142aka\u0142 si\u0119. \u015amiertelnie blada gospodyni, zalewaj\u0105c si\u0119 \u0142zami, krzykn\u0119\u0142a: &#8211; &quot;czy to ty jeste\u015b drogi Paszo? &#8211; m\u00f3w pr\u0119dzej &#8211; serce powiada, \u017ce to ty&quot;. &#8211; &quot;Szura, ciebie to widz\u0105 oczy moje? Aniele m\u00f3j, mi\u0142a siostrzyczko&quot; &#8211; wo\u0142a\u0142, p\u0142acz\u0105c jak dziecko. &#8211; &quot;tak to ja, siostra twoja. O, jak\u017ce op\u0142akiwa\u0142am ciebie&quot;. Rzucali si\u0119 sobie w obj\u0119cia, ca\u0142owali si\u0119 ze \u0142zami.<\/p>\n<p>Z kolei Tichomirow \u015bciska\u0142 dzieci, kt\u00f3re wt\u00f3rzy\u0142y p\u0142aczem matce. Ca\u0142owa\u0142 je i m\u0119\u017ca siostry. W og\u00f3lnej rado\u015bci wzi\u0105\u0142 udzia\u0142 tak\u017ce So\u0142owiew, wstrz\u0105\u015bni\u0119ty scen\u0105 niespodziewanego spotkania si\u0119 rodze\u0144stwa. O, co to by\u0142a za rado\u015b\u0107. Szura nie wiedzia\u0142a po prostu, co ma pocz\u0105\u0107. Wci\u0105\u017c podchodzi\u0142a do Paw\u0142a i obejmowa\u0142a go, wo\u0142aj\u0105c: &quot;Czy naprawd\u0119 widz\u0119 ciebie bracie? Co za szcz\u0119\u015bcie. Kiedy podeszli\u015bcie do domu, zda\u0142o mi si\u0119, jakbym znalaz\u0142a co\u015b kosztownego, serce nape\u0142ni\u0142o si\u0119 dziwn\u0105 rado\u015bci\u0105. Nie rozumia\u0142am tego, dlaczego. Tak bardzo chcia\u0142am da\u0107 wam przytu\u0142ek i ugo\u015bci\u0107 was. Zreszt\u0105 po dawnej mej niedoli, zawsze witam ch\u0119tnie potrzebuj\u0105cych, ale jako\u015b osobliwie poci\u0105gn\u0119\u0142o mnie co\u015b ku wam. Teraz ju\u017c wiem, dlaczego: przyszed\u0142 drogi braciszek, kt\u00f3rego nie widzia\u0142am od lat dwudziestu. O, rado\u015bci!&quot; Znowu upadli na kolana i s\u0142awili Pana Jezusa Chrystusa tak gor\u0105co, jak nigdy dot\u0105d. A nawet pi\u0119cioletnia c\u00f3reczka Szury rzek\u0142a: &quot;Dobry Panie Jezusie Chrystusie, dzi\u0119kuj\u0119 Ci, \u017ce przywiod\u0142e\u015b do nas wujcia Pasz\u0119&quot;. P\u0142akali wszyscy. Aleksy Bazylewicz, dzi\u0119kowa\u0142 Bogu za taki cenny dar dla jego \u017cony.<\/p>\n<p>O trzeciej po p\u00f3\u0142nocy jeszcze nie spano; nawet dzieci si\u0119 nie pok\u0142ad\u0142y. Znowu pito herbat\u0119, gwarzono; wreszcie, poleciwszy si\u0119 Bogu, wszyscy rozeszli si\u0119 przed \u015bwitem. Po prze\u017cytych wzruszeniach sen ich nie by\u0142 spokojny. Paw\u0142owi marzy\u0142o si\u0119, \u017ce znowu jest w lesie i czyta towarzyszom Ewangeli\u0119&#8230; \u017cegna\u0142 si\u0119 z nimi; a potem by\u0142 prokurator, s\u0105d, wi\u0119zienia etapowe, katorga&#8230; Gdy si\u0119 obudzi\u0142 i przekona\u0142, \u017ce to tylko sen, znowu s\u0142awi\u0142 Pana Jezusa Chrystusa. Rano przy herbacie nowe zdziwienie i nowe zachwyty z powodu \u0142aski Bo\u017cej i dba\u0142o\u015bci o sieroty. Szura znowu \u017c\u0105da\u0142a, aby brat opowiedzia\u0142 jej wszystkie swoje prze\u017cycia od momentu rozstania si\u0119 przy zabudowaniach kolejowych. Ona te\u017c wiele wycierpia\u0142a w baraku dla dziewcz\u0105t, gdzie pozostawa\u0142a do p\u00f3\u017anej jesieni. Nast\u0105pi\u0142y mrozy a baraku nie ogrzewano. Wybuch\u0142y epidemie, dziesi\u0105tkuj\u0105ce dziatw\u0119. W\u00f3wczas z okolicznych si\u00f3\u0142 zjawili si\u0119 poczciwi ludzie, kt\u00f3rzy zabrali do siebie dzieci, aby uchroni\u0107 je od zmarzni\u0119cia. Szur\u0119 wzi\u0119\u0142a biedna wierz\u0105ca wdowa, maj\u0105ca ju\u017c czworo dzieci. W ma\u0142ej izdebce pod p\u0142askim dachem z darni sp\u0119dzi\u0142a Szura zim\u0119 u ciotki Duni. Chleba nie brak\u0142o. Ciocia Dunia zawsze czyta\u0142a Nowy Testament i modli\u0142a si\u0119 i lubi\u0142a czyta\u0107, zw\u0142aszcza Ewangeli\u0119. Maj\u0105c czterna\u015bcie lat, Szura nawr\u00f3ci\u0142a si\u0119 \u015bwiadomie do Boga, o\u015bwiadczy\u0142a, \u017ce chce przyj\u0105\u0107 chrzest przez zanurzenie w wodzie, otrzyma\u0142a go i by\u0142a przyj\u0119ta do grona chrze\u015bcijan. Min\u0119\u0142y lata, Szura wyros\u0142a, okrzep\u0142a, b\u0142ogos\u0142awi\u0142a innych wierz\u0105cych \u015bpiewaj\u0105c pie\u015bni chrze\u015bcija\u0144skie. Wszyscy j\u0105 kochali. Nikomu nie przysz\u0142o do g\u0142owy, \u017ce Szura nie jest c\u00f3rk\u0105 cioci Duni. Kocha\u0142y si\u0119 bardzo. \u015apiewaj\u0105cy bracia i siostry z tej wsi nieraz je\u017adzili do innych wsi, a nawet miast pracuj\u0105c dla Pana Jezusa Chrystusa.<\/p>\n<p>Kiedy\u015b postanowiono odwiedzi\u0107 miasteczko, w kt\u00f3rym Szura mieszka obecnie. Pan Jezus obficie pob\u0142ogos\u0142awi\u0142 prac\u0119 dla Niego. Pod wra\u017ceniem natchnionych m\u00f3w towarzysz\u0105cego im kaznodziei i pi\u0119knych \u015bpiew\u00f3w, nawr\u00f3ci\u0142y si\u0119 do Pana Jezusa Chrystusa dziesi\u0105tki ludzi, a w\u015br\u00f3d nich tak\u017ce m\u0142ody ksi\u0119gowy miejscowego domu handlowego. W rok potem zosta\u0142 m\u0119\u017cem Szury. Odt\u0105d \u017cyje ona z Aleksym Bazylewiczem w mi\u0142o\u015bci i zgodzie, maj\u0105c dwoje dzieci.<\/p>\n<p>Kiedy Szura sko\u0144czy\u0142a opowie\u015b\u0107, Pawe\u0142 przypomnia\u0142 jej, jak to zamierza\u0142 by\u0142 po \u015bmierci rodzic\u00f3w rzuci\u0107 si\u0119 pod poci\u0105g, a ona p\u0142acz\u0105c, odradzi\u0142a mu ten krok rozpaczy, zapewniaj\u0105c go: &quot;Nie upadaj na duchu, kochanie, Pan B\u00f3g nas nie opu\u015bci&quot;. Teraz oboje przypomnieli s\u0142owa psalmisty: &quot;\u015apiewajcie Bogu, \u015bpiewajcie psalmy imieniowi Jego. Gotujcie drog\u0119 Temu kt\u00f3ry je\u017adzi na ob\u0142okach. Pan jest imi\u0119 Jego. Radujcie si\u0119 przed obliczem Jego. Ojcem jest sierot i s\u0119dzi\u0105 wd\u00f3w, Bogiem w przybytku swym \u015bwi\u0119tym. B\u00f3g, kt\u00f3ry samotne w rodowite domy rozmna\u017ca, wywodzi wi\u0119\u017ani\u00f3w z ok\u00f3w&#8230;&quot; (Psalm 68, 5-7). I znowu s\u0142awili Pana Jezusa Chrystusa.<\/p>\n<p>Szura zgodzi\u0142a si\u0119 na zamiar Paw\u0142a, udania si\u0119 do ojczyzny, aby powo\u0142a\u0107 do Chrystusa Pana pozosta\u0142ych tam krewnych i znajomych, ale j\u0105 sam\u0105 serce popycha\u0142o ku towarzyszeniu mu i pomaganiu w pracy nad wierz\u0105cymi. Aleksy Bazylewicz da\u0142 zezwolenie, przyrzekaj\u0105c piln\u0105 opiek\u0119 nad ch\u0142opcem, gdy\u017c dziewczynk\u0119 Szura postanowi\u0142a zabra\u0107 ze sob\u0105. On te\u017c udzieli\u0142 \u015brodk\u00f3w na drog\u0119.<\/p>\n<p>Po trzech dniach jechali ju\u017c do Rosji Europejskiej. Oto wreszcie i gubernie samarska, saratowska, pen\u017ce\u0144ska, wero\u017ce\u0144ska, kurska i kijowska. W Kijowie So\u0142owiew po\u017cegna\u0142 Paw\u0142a i Szur\u0119, udaj\u0105c si\u0119 do swej wsi i obiecuj\u0105c przy\u0142\u0105czy\u0107 si\u0119 do nich po odwiedzeniu matki; oni za\u015b odjechali do guberni mohylewskiej. Ot\u00f3\u017c i rodzinna Sosn\u00f3wka. Tu rozpytywa\u0107 si\u0119 zacz\u0119li o Tichomirowych, i okaza\u0142o si\u0119, \u017ce w Sosn\u00f3wce mieszkaj\u0105 dwaj rodzeni bracia ojca, dwie ciotki i kilku dalszych krewnych. Wszyscy oni dziwili si\u0119 przy spotkaniu, gdy\u017c s\u0142yszeli, \u017ce Pawe\u0142 i Szura jakoby rych\u0142o zmarli po rodzicach, nie dojechawszy do celu podr\u00f3\u017cy. Ka\u017cdy prosi\u0142 ich w go\u015bcin\u0119. Wkr\u00f3tce dowiedzieli si\u0119, \u017ce odnalezieni m\u0142odzi krewniacy s\u0105 wyznawcami Ewangelii. Kiedy proszono ich, aby wypili z okazji przywitania, wymawiali si\u0119 tam, \u017ce dla chrze\u015bcijan nieodpowiednie jest pi\u0107 w\u00f3dk\u0119. Ale dlaczeg\u00f3\u017c? &#8211; dziwili si\u0119 mieszka\u0144cy Sosn\u00f3wki; wszak\u017ce i oni s\u0105 chrze\u015bcijanami, a pij\u0105 gorza\u0142k\u0119 przy ka\u017cdej sposobno\u015bci. By\u0142o to zwykle pobudk\u0105 do rozm\u00f3w po czym przyst\u0119powano do czytania S\u0142owa Bo\u017cego. Silnie dzia\u0142a\u0142a na wszystkich opowie\u015b\u0107 Paszy o drogach, jakimi dost\u0105pi\u0142 zbawienia. Prawie co wieczora zbierano si\u0119 wok\u00f3\u0142 Tichomirowa, aby s\u0142ucha\u0107 S\u0142owa Bo\u017cego, zwolna przebija\u0142a si\u0119 kora zastarza\u0142ych uprzedze\u0144 zewn\u0119trznej pozornej religijno\u015bci. Wielu znalaz\u0142o w Panu Jezusie Chrystusie ich osobistego Zbawc\u0119 i postanowi\u0142o odda\u0107 si\u0119 Panu Jezusowi Chrystusowi &#8230;<\/p>\n<p>Ale oto i nowe do\u015bwiadczenie&#8230; Wzburzy\u0142 si\u0119 miejscowy kler i doni\u00f3s\u0142 okolicznej policji, i\u017c przyjecha\u0142 jaki\u015b kator\u017cnik i zachwia\u0142 w ludzie wszystkie fundamenty prawos\u0142awne, o ile w\u0142adze nie b\u0119d\u0105 przeciwdzia\u0142a\u0107 to od owej nowej nauki zachwia\u0107 si\u0119 mog\u0105 podstawy porz\u0105dku spo\u0142ecznego. Noc\u0105 zjawi\u0142 si\u0119 w mieszkaniu Tichomirowych policjant i zaprowadzi\u0142 Paw\u0142a do komisarza okr\u0119gu. Rano w kancelarii znale\u017ali si\u0119 te\u017c s\u0119dzia \u015bledczy i przedstawiciel kleru. Zbadano Paw\u0142a i sporz\u0105dzono protok\u00f3\u0142 o agitacji na rzecz wiary chrze\u015bcija\u0144skiej. Tichomirowa wys\u0142ano pod konwojem do wi\u0119zienia powiatowego.<\/p>\n<p>Szura bola\u0142a z powodu brata. Musia\u0142a wraca\u0107 na Syberi\u0119, nie zobaczywszy si\u0119 z nim, gdy\u017c widzenia z pods\u0105dnymi nie by\u0142y dozwolone. W kilka dni potem otrzyma\u0142a list tej tre\u015bci: &quot;Droga siostro Szuro! Prosz\u0119, nie smu\u0107 si\u0119 z mego Zbawiciela. Ciesz\u0119 si\u0119 ogromnie, \u017ce ju\u017c teraz nie jako zb\u00f3j i z\u0142odziej, lecz jako chrze\u015bcijanin dost\u0105pi\u0142em zaszczytu wzi\u0119cia udzia\u0142u w cierpieniach mego Zbawiciela. Ciesz\u0119 si\u0119 z tego niewymownie, poniewa\u017c w wi\u0119zieniu mn\u00f3stwo dusz zatraconych oczekuje tak\u017ce zbawienia, kt\u00f3re mog\u0119 obwie\u015bci\u0107 im w Chrystusie. Nie smu\u0107 si\u0119, ale m\u00f3dl si\u0119 za mnie. Ca\u0142uj\u0119 Ciebie, m\u0119\u017ca i dzieci Wasze&quot;.<\/p>\n<p>Do rozprawy min\u0105\u0142 rok, a Pawe\u0142 przebywa\u0142 ju\u017c w trzech wi\u0119zieniach. Wsz\u0119dzie g\u0142osi\u0142 Chrystusa i wsz\u0119dzie grzesznicy nawracali si\u0119 na drog\u0119 zbawienia. Kapelani wi\u0119zienni prosili w\u0142adze, aby uwolni\u0142y ich od chrze\u015bcijanina, z kt\u00f3rym nie mo\u017cna by\u0142o sobie poradzi\u0107. S\u0105d skaza\u0142 Tichomirowa na dwuletnie zes\u0142anie do guberni jenisejskiej za &quot;zwodzenie prawos\u0142awnych do chrze\u015bcija\u0144stwa&quot;. W istocie okaza\u0142o si\u0119, \u017ce w samej Sosn\u00f3wce stu ludzi przesta\u0142o chodzi\u0107 do spowiedzi u popa i modli\u0107 si\u0119 przed ikonami.<\/p>\n<p>I znowu Pawe\u0142 przez wi\u0119zienia etapowe by\u0142 odes\u0142any na tak dobrze znan\u0105 mu Syberi\u0119. Zdo\u0142a\u0142 zawiadomi\u0107 Szur\u0119 i jej m\u0119\u017ca, jakim poci\u0105giem aresztanckim przeje\u017cd\u017ca\u0107 b\u0119dzie przez najbli\u017csz\u0105 stacj\u0119. Przyszli, ale mogli widzie\u0107 go tylko przez kraty wi\u0119ziennego wagonu. Szura \u017ca\u0142o\u015bnie p\u0142aka\u0142a, patrz\u0105c na brata, ale on u\u015bmiecha\u0142 si\u0119 do niej z rado\u015bci\u0105, daj\u0105c do zrozumienia, i\u017c ch\u0119tnie cierpi dla Chrystusa.<\/p>\n<p>Min\u0119\u0142y jeszcze dwa lata. \u017bycie Tichomirowa na zes\u0142aniu odbija\u0142o wsz\u0119dzie czysty i \u015bwi\u0119ty obraz \u017cycia Chrystusa, co by\u0142o przyczyn\u0105 powodzenia jego \u015bwiadectwa. Pisywa\u0142 do Szury oraz do So\u0142owiewa, kt\u00f3ry donosi\u0142 mu, i\u017c pozosta\u0142 we wsi rodzinnej, gdzie niewielka spo\u0142eczno\u015b\u0107 chrze\u015bcijan przyj\u0119\u0142a go po bratersku, i pracuje w niej z wielkim b\u0142ogos\u0142awie\u0144stwem Bo\u017cym. Matka jego \u017cyje nader szcz\u0119\u015bliwa, i\u017c B\u00f3g wys\u0142ucha\u0142 jej modlitw i ocali\u0142 jej syna. W pokoju i rado\u015bci prze\u017cywa ostatnie swoje ziemskie lata pod opiek\u0105 trze\u017awego i uczciwego syna &#8211; chrze\u015bcijanina.<\/p>\n<p>Gdy min\u0105\u0142 termin zes\u0142ania, Pawe\u0142 powr\u00f3ci\u0142 do Szury z zamiarem po\u015bwi\u0119cenia \u017cycia ocaleniu grzesznych dusz. Nie chcia\u0142 kr\u0119powa\u0107 si\u0119 wi\u0119zami, aby nic nie przeszkadza\u0142o mu w g\u0142oszeniu radosnej nowiny Bo\u017cej w\u015br\u00f3d ludzi &#8211; tej samej Ewangelii, kt\u00f3ra jego i tylu gin\u0105cych ju\u017c odrodzi\u0142a. Pracowa\u0142 w zborze tego miasta, gdzie mieszka\u0142a Szura, oraz w innych miejscowo\u015bciach Syberii, ale sta\u0142e zamieszkanie mia\u0142 u siostry, co radowa\u0142o jej ma\u0142\u017conka. Szura cz\u0119sto towarzyszy\u0142a bratu w podr\u00f3\u017cach, jako pracowniczka dla Chrystusa. Zb\u00f3r chrze\u015bcija\u0144ski w ich miasteczku kwitn\u0105\u0142 duchowo. A na pierwszej karcie Nowego Testamentu, kt\u00f3r\u0105 niegdy\u015b zabra\u0142 zamordowanemu przez siebie bratu, Pawe\u0142 Tichomirow po\u0142o\u017cy\u0142 i sw\u00f3j napis, kt\u00f3ry g\u0142osi\u0142: &quot;Przebacz mi dla Chrystusa, drogi bracie; zamordowa\u0142em ciebie, poniewa\u017c sam martwy by\u0142em w grzechach swoich. Pan mi przebaczy\u0142 i wskrzesi\u0142 mnie do \u017cycia. A twoja przedwczesna \u015bmier\u0107 cielesna pos\u0142u\u017cy\u0142a do obdarzenia \u017cyciem wiecznym nie tylko mnie, ale i wielu podobnych do mnie zb\u00f3jc\u00f3w i grzesznik\u00f3w. Testament tw\u00f3j, jako potok \u017cyciodajny, zmi\u0119kczy\u0142 zatwardzia\u0142e serce, napoi\u0142 mnie, \u0142akn\u0105cego i p\u0142ynie dalej, poj\u0105c innych ludzi. Niech\u017ce b\u0142ogos\u0142awiony b\u0119dzie tw\u00f3j i m\u00f3j B\u00f3g. Amen&quot;.<\/p>\n<p>* * *<\/p>\n<p><strong>Przebaczenie Bo\u017ce \u2013 kto go potrzebuje?<\/strong><\/p>\n<p>J. N. Darby<\/p>\n<p>Ka\u017cdy cz\u0142owiek ma pewne poznanie dobra i z\u0142a; takie a takie rzeczy s\u0105 dla niego dobre, a inne \u2013 z\u0142e, cho\u0107 prawdopodobnie dwie osoby nie wskaza\u0142yby identycznych standard\u00f3w. Ludzie ustanawiaj\u0105 takie standardy dobra dla siebie samych i podobnie standardy z\u0142a, z kt\u00f3rych wy\u0142\u0105czaj\u0105 siebie, a zaliczaj\u0105 innych. Na przyk\u0142ad, ludzie nadu\u017cywaj\u0105cy alkoholu nie uwa\u017caj\u0105 picia za co\u015b bardzo krzywdz\u0105cego, lecz uwa\u017caliby za bardzo z\u0142e z\u0142odziejstwo. Cz\u0142owiek \u017c\u0105dny pieni\u0119dzy, kt\u00f3ry prawdopodobnie ka\u017cdego dnia oszukuje lub wykrzywia \u201cdrogi handlowe\u201d usprawiedliwia si\u0119 tym, \u201c\u017ce robi\u0119 tylko to co jest konieczne i zwyczajne w biznesie, a w ko\u0144cu mimo wszystko to ja nie pij\u0119, nie przeklinam i nie przysi\u0119gam tak jak inni.\u201d Cz\u0142owiek rozpustny pyszni si\u0119 tym, \u017ce jest dobry i ma mi\u0119kkie serce dla innych i m\u00f3wi sobie: \u201cnikomu nie robi\u0119 krzywdy opr\u00f3cz siebie.\u201d Prawy, moralny i uprzejmy zadowala si\u0119 tym, co sam nazywa wykonywaniem swoich obowi\u0105zk\u00f3w, rozgl\u0105da si\u0119 wok\u00f3\u0142 i rozpacza nad otwarto\u015bci\u0105 grzechu, kt\u00f3ry widzi; lecz nigdy nie dostrzega jak wiele z\u0142ych my\u015bli, grzesznych pragnie\u0144, nieznanych innym, chowa w sobie, w swym w\u0142asnym sercu: a B\u00f3g os\u0105dza serca, pomimo \u017ce cz\u0142owiek patrzy tylko na zewn\u0119trzny wygl\u0105d.<\/p>\n<p>Tak wi\u0119c ka\u017cdy, raduje si\u0119 z tego, \u017ce nie robi pewnych z\u0142ych rzeczy, por\u00f3wnuj\u0105c siebie z innymi, grzesz\u0105cymi tak jak, uwa\u017ca, sam nie powinien.<\/p>\n<p>To wszystko wykazuje, \u017ce cz\u0142owiek nie os\u0105dza siebie samego na podstawie sta\u0142ych standard\u00f3w dobra i z\u0142a, lecz bierze to, co jemu samemu pasuje i pot\u0119pia innych. Lecz JEST standard, do kt\u00f3rego wszyscy b\u0119d\u0105 przyr\u00f3wnani i zgodnie z kt\u00f3rym b\u0119d\u0105 os\u0105dzeni \u2013 standard sprawiedliwo\u015bci, z kt\u00f3rym wszyscy min\u0119li si\u0119 i dlatego b\u0119d\u0105 os\u0105dzeni na wieczne pot\u0119pienie; a nie jest to nic mniejszego ni\u017c sprawiedliwo\u015b\u0107 Bo\u017ca.<\/p>\n<p>Gdy cz\u0142owiek zaczyna odkrywa\u0107, \u017ce nie powinien os\u0105dza\u0107 siebie na podstawie por\u00f3wnywania z innymi, lecz w por\u00f3wnaniu siebie z Bogiem, wtedy jego sumienie jest zrujnowane; nie b\u0119dzie pr\u00f3bowa\u0142 usprawiedliwia\u0107 si\u0119 usi\u0142uj\u0105c znale\u017a\u0107 kogo\u015b gorszego od siebie, lecz b\u0119dzie zaniepokojony tym, czy to jest mo\u017cliwe aby B\u00f3g, przed Kt\u00f3rym, o czym to sam wie, jest pot\u0119piony, mo\u017ce mu przebaczy\u0107. W \u00f3smym rozdziale Ewangelii Jana wspomniane jest o tym, \u017ce faryzeusze i uczeni w Pi\u015bmie, kt\u00f3rzy byli bardzo moralni i religijni, byli bardzo oburzeni i zszokowani, gdy znale\u017ani z\u0142\u0105 kobiet\u0119 przy\u0142apan\u0105 na jawnym grzechu. Sprawiedliwo\u015b\u0107 i zakon Moj\u017cesza uczy\u0142 ich, \u017ce nale\u017cy z niej zrobi\u0107 przyk\u0142ad dla innych \u2013 nie mo\u017ce taki grzesznik \u017cy\u0107. Znakomicie ucisza i zadowala z\u0142e i zepsute serce ludzkie, gdy mo\u017ce tylko znale\u017a\u0107 kogo\u015b gorszego od siebie: my\u015bli wtedy, \u017ce cudzy, \u201ewi\u0119kszy\u201d grzech usprawiedliwia jego; i podczas gdy on oskar\u017ca i gwa\u0142townie obwinia innego, zapomina o swoim w\u0142asnym grzechu. Tak wi\u0119c raduje si\u0119 niegodziwo\u015bci\u0105.<\/p>\n<p>Lecz to jeszcze nie wszystko, poniewa\u017c w ten spos\u00f3b cz\u0142owiek nie tylko wywy\u017csza i gloryfikuje upadek i zepsucie innych, lecz nie jest w stanie zobaczy\u0107, ani pomy\u015ble\u0107 o tym, \u017ce B\u00f3g okazuje \u0142ask\u0119. \u0141aska \u2013 oznacza pe\u0142ne i darmowe przebaczenie ka\u017cdego grzechu, ka\u017cdego z\u0142a, bez wymagania ze strony Boga czegokolwiek od tego kt\u00f3remu przebacza \u2013 ta zasada jest tak przeciwna wszelkiemu ludzkiemu my\u015bleniu, i jest to droga tak przewy\u017cszaj\u0105ca ludzkie, \u017ce nie podoba si\u0119 cz\u0142owiekowi i w swym w\u0142asnym sercu nazywa to niesprawiedliwo\u015bci\u0105.<\/p>\n<p>Sam nie dzia\u0142a w ten spos\u00f3b i nie podoba mu si\u0119 spos\u00f3b w jaki robi to B\u00f3g. Jest bardzo uni\u017caj\u0105ce przyzna\u0107 si\u0119, \u017ce, je\u015bli chodzi o zbawienie, jest si\u0119 ca\u0142kowicie zale\u017cnym od \u0142aski; przyzna\u0107, \u017ce nic nie zrobi\u0142e\u015b, ani nie mo\u017cesz zrobi\u0107 w przysz\u0142o\u015bci, co mog\u0142o spowodowa\u0107, \u017ce podlegamy tej \u0142asce. Faryzeusze i uczeni w Pi\u015bmie nie rozumieli tego i nie chcieli si\u0119 przyzna\u0107 do tego, \u017ce oni sami s\u0105 grzesznikami, chcieli wprawi\u0107 Jezusa w zak\u0142opotanie i gdyby uniewinni\u0142 kobiet\u0119, mogli by powiedzie\u0107, \u017ce post\u0105pi\u0142 niesprawiedliwie; a gdyby j\u0105 pot\u0119pi\u0142, wtedy nie by\u0142by mi\u0142osierny. \u201cTakie nale\u017cy kamienowa\u0107, a ty co m\u00f3wisz?\u201d pytali.<\/p>\n<p>Prawdziwie, wyrok by\u0142 sprawiedliwy, dow\u00f3d winy kobiety nie pozostawia\u0142 \u017cadnych w\u0105tpliwo\u015bci, lecz kto mia\u0142 wykona\u0107 prawo? Cz\u0142owiek \u0142atwo pot\u0119pia, lecz kto ma prawo wykona\u0107 wyrok? \u201cKto z was jest bez grzechu, \u2026 niech pierwszy rzuci na ni\u0105 kamieniem.\u201d Kt\u00f3\u017c m\u00f3g\u0142 powiedzie\u0107 \u201cbez grzechu\u201d? a je\u015bli \u017caden z nich nie m\u00f3g\u0142 powiedzie\u0107 \u201cjestem bez grzechu\u201d, to wszyscy podlegali temu samemu wyrokowi co owa kobieta, to jest: wieczna \u015bmier\u0107 jest zap\u0142at\u0105 za grzech.<\/p>\n<p>Oto wi\u0119c mamy dziwn\u0105 sytuacj\u0119, oskar\u017cona i oskar\u017cyciele s\u0105 na r\u00f3wni przest\u0119pcami. Teraz ju\u017c nie \u201ctakie nale\u017cy kamienowa\u0107\u201d lecz wszyscy powinni by\u0107 ukamienowani. Od najstarszych do najm\u0142odszych, wszyscy s\u0105 wi\u0119\u017aniami grzechu.<\/p>\n<p>Czy my\u015bla\u0142e\u015b kiedy\u015b o tym \u2013 o tym, \u017ce Ty i ca\u0142y \u015bwiat jest winny przed Bogiem? Nie ma znaczenia jaka jest, w ludzkich rozliczeniach, waga Twego grzechu; lecz czy mo\u017cesz powiedzie\u0107, \u017ce jeste\u015b bez grzechu przed Bogiem? Je\u015bli nie, to wyrokiem za to jest wieczna \u015bmier\u0107. \u201cDusza, kt\u00f3ra grzeszy umrze.\u201d W tym smutnym stanie, co mo\u017cesz uczyni\u0107? Mo\u017cesz zrobi\u0107 to samo co faryzeusze i uczeni w Pi\u015bmie, gdy zostali przekonani o swojej winie \u2013 opu\u015bcili obecno\u015b\u0107 Tego, kt\u00f3ry mo\u017ce og\u0142osi\u0107 przebaczenie.<\/p>\n<p>Adam zrobi\u0142 w ogrodzie to samo ju\u017c wcze\u015bniej: gdy poczu\u0142 si\u0119 winnym, odszed\u0142 i ukry\u0142 si\u0119 przed Bogiem; odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 od swego Jedynego Przyjaciela w\u0142a\u015bnie wtedy gdy potrzebowa\u0142 Jego pomocy najbardziej, i tak jest dot\u0105d. Cz\u0142owiek ci\u0105gle boi si\u0119 Tego, Kt\u00f3ry Got\u00f3w jest Przebaczy\u0107. Mo\u017cesz przekona\u0107 siebie samego, \u017ce nie jeste\u015b taki z\u0142y; mo\u017cesz znale\u017a\u0107 innych gorszych od siebie: lecz czy\u017c nie jeste\u015b mimo wszystko grzesznikiem? Co B\u00f3g my\u015bli o Tobie? Czy\u017c nawet Twoje w\u0142asne sumienie nie m\u00f3wi ci: \u201cnie jestem tak ca\u0142kiem bez grzechu.\u201d Je\u015bli tak, to wyrokiem jest \u015bmier\u0107. Je\u015bli tylko us\u0142yszeliby\u015bmy, \u017ce B\u00f3g jest Sprawiedliwy, to nie by\u0142oby dla nas nadziei. Lecz On jest \u201csprawiedliwym Bogiem i Zbawicielem.\u201d On pot\u0119pi\u0142, i On ma te\u017c moc to pot\u0119pienie wykona\u0107, a jedynym pytaniem jakie pozostaje jest: \u201cczy mo\u017ce wybaczy\u0107.\u201d<\/p>\n<p>\u201cI pozosta\u0142 sam Jezus i ta kobieta.\u201d Sta\u0142a przed Tym, Kt\u00f3ry m\u00f3g\u0142 powiedzie\u0107, \u201cjestem bez grzechu\u201d i m\u00f3g\u0142 rzuci\u0107 kamieniem.<\/p>\n<p>Sta\u0142a przed Tym, do Kt\u00f3rego jako Pana nale\u017ca\u0142a, a jaki mia\u0142 by\u0107 Jego wyrok? Prawo ju\u017c j\u0105 pot\u0119pi\u0142o; czy On wykona go? Jak\u017ce wielkie napi\u0119cie musia\u0142o w niej panowa\u0107 w tej chwili! Jak nic nie znaczy\u0142o w jej mniemaniu ca\u0142e otoczenie! By\u0142a sama z Tym, Kt\u00f3ry mia\u0142 moc \u017cycia i \u015bmierci. Wszystko zale\u017ca\u0142o od Jego s\u0142owa. Co on mo\u017ce powiedzie\u0107? Ludzie nie odwa\u017cyli si\u0119 rzuci\u0107 kamieniem, c\u00f3\u017c teraz powie B\u00f3g? \u201cI Ja ci\u0119 nie pot\u0119piam, id\u017a i nie grzesz wi\u0119cej.\u201d<\/p>\n<p>Ci\u0105gle jest taka Bo\u017ca odpowied\u017a dla zrujnowanego grzesznika, og\u0142oszona przez Samego Sprawiedliwego S\u0119dziego. Lecz jest to wy\u0142\u0105cznie dla zrujnowanego grzesznika, stoj\u0105cego w \u015bwiadomym przekonaniu o swym grzechu przed S\u0119dzi\u0105. \u201eSprawiedliwi\u201d faryzeusze nie s\u0142yszeli tego. Zostali rzeczywi\u015bcie przekonani o grzechu, lecz nie chcieli ich wyzna\u0107; nie chcieli podda\u0107 si\u0119 pod ten sam os\u0105d co z\u0142a kobieta, kt\u00f3ra otrzyma\u0142a b\u0142ogos\u0142awione s\u0142owa pokoju. Ci\u0105gle jest tak samo, je\u015bli pragniesz otrzyma\u0107 Bo\u017ce, pe\u0142ne i darmowe wybaczenie, to po pierwsze musisz stan\u0105\u0107 jako winny grzesznik, musisz by\u0107 sam z Jezusem, \u015bwiadomy samopot\u0119pienia, nie maj\u0105c nikogo innego z kim m\u00f3g\u0142by\u015b si\u0119 por\u00f3wna\u0107, ani nikogo innego komu m\u00f3g\u0142by\u015b zaufa\u0107. Nie robi\u0105c poprawek do prawa, ani nie staraj\u0105c si\u0119 najpierw, zanim staniesz przed Nim, by\u0107 lepszym, lecz przywiedzionym do Niego przez sw\u00f3j w\u0142asny grzech, stoj\u0105c w miejscu samego pot\u0119pienia i przed sam\u0105 Osob\u0105, kt\u00f3ra ma moc pot\u0119pi\u0107. Musisz sprawi\u0107, aby przekonanie o winie by\u0142o przyczyn\u0105 bycia wy\u0142\u0105cznie z Nim.<\/p>\n<p>A Pan da\u0142 jej przebaczenie bezwarunkowe. Nie powiedzia\u0142 do niej: \u201cPrzebacz\u0119 ci, je\u015bli nie b\u0119dziesz ju\u017c wi\u0119cej grzeszy\u0107.\u201d Nie, On przebacza jej ca\u0142kowicie i zupe\u0142nie najpierw i Wie, \u017ce to uzdolni j\u0105 do unikania grzechu w przysz\u0142o\u015bci. Je\u015bli pragniesz mie\u0107 moc nad Twoimi grzechami, musisz najpierw wiedzie\u0107, \u017ce wszystkie zosta\u0142y Ci przez Boga wybaczone przez Chrystusa. Lecz je\u015bli zechcesz opanowa\u0107 swoje z\u0142o zanim poznasz Bo\u017ce przebaczenie, musisz zosta\u0107 usprawiedliwiony ze wszystkiego zanim b\u0119dziesz oczyszczony przed Bogiem. Niekt\u00f3rzy rzeczywi\u015bcie wierz\u0105cy w Jezusa nie widz\u0105 tego i usi\u0142uj\u0105 szuka\u0107 pokoju w \u201e\u015bwi\u0119tym \u017cyciu\u201d, lub \u201eowocach Ducha\u201d, zamiast najpierw przyzna\u0107 si\u0119 do tego, \u017ce s\u0105 zrujnowanymi grzesznikami, kt\u00f3rym darmo wybaczono i wtedy pozwoli\u0107 na to, aby to poznanie przebaczenia kierowa\u0142o ich \u017cyciem i zachowaniem i aby zapanowa\u0142a mi\u0142o\u015b\u0107 Bo\u017ca, kt\u00f3r\u0105 to poznanie musi stworzy\u0107. Zacznij od \u201ci ja ich nie pot\u0119piam.\u201d Niech Tw\u00f3j pok\u00f3j wyp\u0142ynie z wiary w krew Jego krzy\u017ca, przez kt\u00f3ry On uczyni\u0142 pok\u00f3j. Bo\u017ce poznanie i ocena Twego grzechu jest znacznie g\u0142\u0119bsza ni\u017c Twoja, lecz On zapewni\u0142 nam krew Swego Syna. On M\u00f3wi, \u017ce krew oczyszcza z wszystkich grzech\u00f3w. Im wi\u0119cej dostrzegam i znam sw\u00f3j grzech, tym bardziej doceniam warto\u015b\u0107 krwi przez kt\u00f3r\u0105 jest ten grzech usuwany: tym gorliwiej b\u0119d\u0119 si\u0119 stara\u0142 nie zasmuca\u0107 Tego, kt\u00f3ry przez sw\u0105 mi\u0142o\u015b\u0107, Udost\u0119pni\u0142 nam t\u0105 wspania\u0142\u0105 ofiar\u0119. Tak wi\u0119c, im bardziej znam sw\u00f3j grzech tym bardziej b\u0119d\u0119 bezpieczny w pokoju; poniewa\u017c wtedy wi\u0119ksza b\u0119dzie dla mnie warto\u015b\u0107 krwi, przez kt\u00f3r\u0105 ten pok\u00f3j zosta\u0142 osi\u0105gni\u0119ty.<\/p>\n<p>Oby\u015b pozna\u0142 pok\u00f3j i rado\u015b\u0107 p\u0142yn\u0105c\u0105 z przebaczenia wszystkich Twoich grzech\u00f3w przez wiar\u0119 w krew Jezusa i wynikaj\u0105ce st\u0105d zwyci\u0119stwo nad moc\u0105 tego grzechu przez kt\u00f3ry by\u0142e\u015b zniewolony.<\/p>\n<p>Je\u015bli pragniesz porozmawia\u0107 o Biblii, kt\u00f3ra jest S\u0142owem Bo\u017cym dla nas, zapraszamy aby\u015b do nas napisa\u0142:<\/p>\n<p><strong>Rozpowszechnianie Literatury Chrze\u015bcija\u0144skiej<\/strong><\/p>\n<p><strong>ul. Fabryczna 18 98-400 Wierusz\u00f3w<\/strong><\/p>\n<p><a href=\"http:\/\/chrzescijanin.files.wordpress.com\/2014\/09\/pawel_smoluch_opowiesc_bylego_katorznika_20141.docx\">Pawel_Smoluch_Opowiesc_bylego_katorznika_2014.docx<\/a><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Pawe\u0142 Smoluch: Opowie\u015b\u0107 by\u0142ego kator\u017cnika Przezwisko &quot;Smoluch&quot; otrzyma\u0142 Pawe\u0142, gdy mia\u0142 8 lat. Towarzyszy\u0142y temu osobliwe okoliczno\u015bci, o kt\u00f3rych powiemy p\u00f3\u017aniej. Prawdziwe nazwisko Paw\u0142a Smolucha brzmi Tichomirow. Jest on synem w\u0142o\u015bcianina jednej z najubo\u017cszych wiosek guberni Mohylowskiej. Rodzina Tichomirowych sk\u0142ada si\u0119 z ojca, matki i dwojga ma\u0142oletnich dzieci: dziesi\u0119cioletniej Szury (zdrobniale od Aleksandry) i o\u015bmioletniego&hellip; <a class=\"more-link\" href=\"https:\/\/wp.chrzescijanie.info\/?p=327\">Czytaj dalej <span class=\"screen-reader-text\">Pawel_Smoluch_Opowiesc_bylego_katorznika_2014<\/span><\/a><\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":[],"categories":[37],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/wp.chrzescijanie.info\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/327"}],"collection":[{"href":"https:\/\/wp.chrzescijanie.info\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/wp.chrzescijanie.info\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wp.chrzescijanie.info\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wp.chrzescijanie.info\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=327"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/wp.chrzescijanie.info\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/327\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/wp.chrzescijanie.info\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=327"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/wp.chrzescijanie.info\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=327"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/wp.chrzescijanie.info\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=327"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}